Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Wyborcza/ Siedem dni strachu Kenii


07 styczeń 2008
A A A

Po krwawych zamieszkach mieszkańcy Nairobi wyruszyli ze swoich domów na zakupy i do kościołów modlić się, by pokój powrócił do kraju, który uchodził za jeden z najspokojniejszych w Afryce

Kiberę, największe ze stołecznych przedmieść uznawane za największy slums Afryki, spowija zaduch spalenizny. Wokół zgliszcza domostw, sklepów, targowisk, samochodów. Niektóre jeszcze się tlą. Spalenizną przesiąkł też protestancki kościół podpalony w zeszłym tygodniu podczas ulicznych zamieszek, które wybuchły po ogłoszeniu wyniku prezydenckiej elekcji.

W Kiberze mieszkają głównie Luo, rodacy 62-letniego Raili Odingi, któremu sondaże i wstępne wyniki wyborów przepowiadały wygraną. Dlatego tu wiszą tylko jego plakaty wyborcze. Zwycięzcą elekcji ogłosił się jednak urzędujący od pięciu lat 76-letni prezydent Mwai Kibaki. Ledwie wieść o tym dotarła do Kibery, a całe przedmieście stanęło w ogniu.

Czytaj dalej w gazeta.pl.