Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Ameryka Północna USA/ Fed rzuca rynkom kolejne koło ratunkowe

USA/ Fed rzuca rynkom kolejne koło ratunkowe


12 marzec 2008
A A A
We wtorek w USA i na rynkach europejskich liczyła się tylko interwencja Fed. Interwencja, bo jak inaczej nazwać to, co tuż przed rozpoczęciem sesji zrobiła Rezerwa Federalna? Fed częściowo potwierdził informację podaną już rano przez Wall Street Journal. Co prawda nie było w tym komunikacie niczego o kupowaniu długu Fannie Mae i Freddie Mac, ale poinformowano, że Rezerwa Federalna zwiększy płynność na rynkach przez ofertę pożyczenia bankom do 200 mld USD w papierach skarbowych jak również zwiększy linię swapu walutowego z ECB, Bankiem Anglii, Bankiem Kanady i Bankiem Szwajcarii, które do tego programu przystąpią. Inaczej mówiąc była to skoordynowana akcja banków. Poza tym Fed będzie pożyczał na okres 28 dni, a nie overnight (jednodniowe), a zastawem mogą być bardzo różne aktywa – nawet prywatne oparte na kredytach hipotecznych. Ograniczeniem jest rating tych instrumentów – nie niższy niż AAA/AAa.

Właśnie to ostatnie ograniczenie ma spore znaczenie, bo przecież obligacje oparte na rynku sub-prime (kredytów hipotecznych) tak wysokich ratingów nie mają. Nie jest tak, jak gdzieniegdzie się pisze, że zastawem mogą być obligacje CDO oparte na ryzykownych kredytach hipotecznych. Fed chciał tym ruchem dostarczyć gotówki i zwiększyć chęć do udzielania kredytów. Gotówki dostarczył, płynność zwiększy, ale czy zwiększy zaufanie między firmami, które ostatnio jest bardzo deficytowym towarem? Śmiem w to wątpić. Reakcja rynków była jednak piorunująca.

Kurs EUR/USD bijący wcześniej rekordy (szczegóły jutro rano) gwałtownie spadł, a indeksy równie gwałtownie tuż po rozpoczęciu sesji wzrosły. Zmienił się również kierunek cen surowców. Cena ropy, która wcześniej atakowała 110 USD załamała się, ale jednak dzień skończyła zwyżką. Nie tylko zdrożała, ale również ustanowiła nowy rekord wszech czasów. Straciła nieznacznie miedź i złoto. Można powiedzieć, że zachowanie rynku surowców było dosyć zastanawiające. Jeśli kurs EUR/USD po uderzeniu w 1,55 USD załamuje się to surowce powinny wyraźnie stanieć (szczególnie złoto), a jednak tak się nie stało. Widać, że rynek surowców nie wierzy w trwalsze wzmocnienie dolara.

Gracze na rynku akcji zapomnieli o informacjach podanych po poniedziałkowej sesji, kiedy to Texas Instruments (półprzewodniki) i WellPoint (ochrona zdrowia) obniżyły prognozy finansowe. Liczył się tylko komunikat Fed i to, że (jakże poręcznie) dotarł on na rynek w momencie, kiedy indeks S&P 500 testował minimum ze stycznia. Dziwić się tylko można, że Fed nie opublikował tego komunikatu w poniedziałek, kiedy rynek mógł się naprawdę załamać. Być może jednak bankierzy nie chcieli, żeby ich działanie za bardzo wyglądało na manipulowanie rynkiem akcji. Jednak według mnie nie ulega wątpliwości, że miało na celu obronę rynku akcji. Załamanie na nim w połączeniu z kryzysem na rynku nieruchomości i w sektorze finansowym byłoby zabójcze dla gospodarki USA.

Udało się. Indeksy mocno wzrosły, a S&P 500 i DJIA ocaliły sesyjne minima ze stycznia. Wielu analityków twierdzi, że to jest już koniec przeceny, a teraz indeksy będą już tylko rosły. Nie mogę tego wykluczyć, bo sam od dłuższego czasu twierdzę, że wiosna powinna być „bycza”. Jednak ostrzegam, że jedna sesja nie zmienia trendu. Rynek musi zobaczyć, że zwiększa się zaufanie między instytucjami finansowymi, a dane makro nie mogą za bardzo straszyć. Pierwszy krok ku dłuższej zwyżce byki zrobiły, ale to nie jest jeszcze sygnał kupna.