USA zwracają uwagę Sudanowi w sprawie referendum
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden naciska na władze w Sudanie w sprawie zbliżającego się wielkimi krokami referendum, które może zdecydować o niepodległości południowej części tego rozdartego wojną kraju. Podkreślił, że Amerykanie oczekują, że głosowanie odbędzie się w spokoju oraz zostanie dotrzymany ustalony wcześniej termin. Co więcej Stany Zjednoczone na bieżąco monitorują sytuację w kraju, zwracając uwagę na każde niepokojące zdarzenie mogące zakłócić przebieg referendum.
W rozmowie telefonicznej z jednym z sudańskich wiceprezydentów – Alim Osmanem Mohamedem Tahą, Biden wyraził zaniepokojenie przemocą, która panuje w kraju. Co więcej podkreślił, że Stany Zjednoczonę z niepokojem patrzą na walki sił rządowych ze zbrojnymi bojówkami. W opinii Białego Domu może to zaszkodzić referendum, które ma się odbyć 7 stycznia.
Ostatnio, przemoc nasiliła się w południowej części kraju, w której znajdują się największe zasoby ropy naftowej. Przedstawiciele opozycyjnej partii zarzucili władzom Sudanu, że te zleciły pobicia i oraz użycie gazu łzawiącego przeciwko opozycjonistom.
Prezydent Baracka Obama ponownie podkreślił, oddanie Stanów Zjednoczonych dla sprawiedliwego głosowania, wolnego od przemocy i terroru. Dodatkowo ostrzegł, że niepowodzenie w referendum może spowodować powrót obu stron do walki i eskalację przemocy.
Joe Biden dodał, że bardzo istotne jest, by władze Sudanu prowadziły odpowiedzialną politykę w stosunku do przebywającej na północy kraju mniejszości chrześcijańskiej.
Referendum w sprawie niepodległości Sudanu Południowego zostało zapowiedziane w 2005 roku w traktacie pokojowym, kończącym wojnę domową pomiędzy muzułmańską północną a chrześcijańskim południem. Referendum zakończone sukcesem może zakończyć jeden z najgorszych i najdłuższych konfliktów w Afryce, który trwa od uzyskania przez Sudan niepodległości w 1956 roku.
Źródło: reuters.com; allafrica.com



Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta