Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Azja Centralna bez prądu i gazu


15 luty 2012
A A A

Surowa zima i zły stan sieci elektrycznej powoduje permanentne przerwy w dostawach prądu w krajach Azji Centralnej.    

 

Mieszkańcy trzech środkowoazjatyckich republik: Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu zmagają się z brakiem dostaw prądu i gazu podczas najmroźniejszej od wielu lat zimy. Pomimo zapewnień władz, sytuacja pogarsza się z roku na rok.

W Tadżykistanie podobna sytuacja utrzymuje się od wielu lat, dlatego ludność nie reaguje paniką na przerwy w dostawach prądu. Tadżycy zdążyli się już przyzwyczaić, że w okresie zimowym z energii elektrycznej można korzystać jedynie kilka godzin na dobę, a o ogrzanie domów najlepiej zatroszczyć się samemu. Od czasu rozpadu ZSRR władze tej najbiedniejszej postsowieckiej republiki nie mają środków na remonty kosztownej w utrzymaniu sieci przesyłowej położonej w znacznej mierze w trudnodostępnych terenach wysokogórskich, dlatego zimą w większości górskich wsi prądu nie ma w ogóle.

Przerwy w dostawie elektryczności również nie są rzadkie w Uzbekistanie – najgęściej zaludnionym spośród wszystkich krajów Azji Centralnej, dysponującym bogatymi złożami ropy i gazu. Rosyjskojęzyczne portale każdego dnia donoszą o tragediach wywołanych brakiem dostaw prądu i gazu. Czasowe odłączenia dotyczą przede wszystkim prowincji, lecz dotykają także mieszkańców uzbeckiej stolicy, przede wszystkim tzw. dzielnic mieszkalnych. W sytuacji, kiedy sieć ciepłownicza działa słabo, większość mieszkańców ogrzewa swoje mieszkania piecykami elektrycznymi, co prowadzi do przeciążenia sieci przesyłowych oraz powoduje, że ilość produkowanej energii jest niewystarczająca.

Ograniczenie dostaw gazu odczuwa także uzbecki przemysł, zwłaszcza wielkie zakłady chemiczne zmuszone do znaczącego ograniczenia produkcji. Prądu okresowo brakuje także w szkołach, urzędach a nawet szpitalach rejonowych. Najmocniej ucierpiał sektor warzywny: kilogram dobrej jakości ogórków kosztuje około 10 dolarów, co czyni te warzywa praktycznie niedostępnymi dla znacznej większości mieszkańców kraju. Jak donosi portal Fergana.ru, w wielu uzbeckich miastach mieszkańcy zbierają chrust, by móc ogrzać swoje domy i mieszkania. Prąd w gniazdkach pojawia się tylko przez 4-5 godzin na dobę o różnych porach.

Już jesienią ubiegłego roku rząd w Taszkiencie ogłosił, że będzie starał się zwiększyć udział energii pozyskiwanej z węgla w ogólnym bilansie energetycznym kraju, w szczególności jeśli chodzi o ogrzewanie domostw i mieszkań. W tym celu rząd zobowiązał się w sezonie grzewczym dostarczyć do obwodu andiżańskiego dodatkowe 330 tysięcy ton węgla. Z zgodnie z rządowymi zapewnieniami, biedniejsze rodziny miały mieć możliwość kupna węgla po niższej cenie, jednak obietnica ta nie została zrealizowana.

Niezależni publicyści zarzucają rządowi w Taszkiencie, że zwiększający się z roku na rok eksport ropy i gazu ziemnego odbywa się kosztem mieszkańców kraju. Tymczasem w ostatnich latach wydobycie gazu w Uzbekistanie systematycznie spadało. Do połowy zeszłej dekady oscylowało w granicach 60 miliardów metrów sześciennych rocznie, od tego czasu zaś zmniejsza się co roku o kilka procent.

W stolicy Kirgistanu Biszkeku czasowe odłączenia zasilania nie są dla mieszkańców żadną nowością, jednak w tym roku z powodu niskich temperatur okazały się szczególnie dotkliwe. Problem polega między innymi na tym, że pamiętająca jeszcze czasy ZSRR sieć elektryczna nie jest  przystosowana do obsłużenia przeludnionej kirgiskiej stolicy (w ostatnich latach nastąpił niekontrolowany wzrost liczby jej mieszkańców). Także kirgiskie elektrownie, choć osiągnęły maksima mocy wytwórczej, nie produkują wystarczającej ilości energii.

Przeciwko przerwom w dostawach prądu Kirgizi protestują blokując główne ulice i trasy wylotowe stolicy, uznając tę formę protestu za najskuteczniejszą. Znając skalę problemu w ostatnich latach, jesienią wielu wysokich rangą urzędników zapewniało o wzorowym przygotowaniu kraju na nadejście zimy. Problem ten nie jest błahy: w 2010 roku gwałtowne podwyższenie opłat za prąd i ogrzewanie było jedną z przyczyn protestów, które ostatecznie doprowadziły do odsunięcia od władzy prezydenta Kumanbeka Bakijewa. Dlatego też władze nie bagatelizują problemu i bez wahania dymisjonują ministerialnych urzędników w przekonaniu, że w jakimś stopniu uspokoi to społeczne niezadowolenie.

Elektryfikacja, stałe dostawy gazu i ciepła były jednym ze sztandarowych haseł władzy sowieckiej i wchodziły w zakres zabezpieczenia socjalnego obywateli. Mając dostęp do nieograniczonych właściwie złóż gazu i ropy gospodarka radziecka była bardzo energochłonna, co dotyczyło między innymi budownictwa mieszkalnego. Ceny usług komunalnych, prądu i gazu nie stanowiły znaczącego obciążenia dla społeczeństwa, dlatego obywatele nie byli skłonni do oszczędzania energii. W Azji Centralnej po rozpadzie ZSRR zniknął czynnik ideologiczny, zniknęły rosyjskie złoża, pozostały zaś stare nawyki. Nieremontowane i nierozbudowywane od czasów sowieckich elektrownie i sieci przesyłowe w najbliższych latach będą z pewnością działać jeszcze słabiej.

Na podstawie: ng.ru, eurasianet.org, fergana.ru, news.tj