Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Ukraina/ Polityczne przesilenie nad Dnieprem

Ukraina/ Polityczne przesilenie nad Dnieprem


09 wrzesień 2005
A A A
Poleciały głowy w ukraińskiej polityce: swoje stanowiska stracili premier, wicepremier, odwołany został cały rząd. Dymisje nie ominęły szefów: służb specjalnych, Sekretariatu Stanu oraz Rady Bezpieczeństwa i Obrony. Prezydent Juszczenko, robiąc dobrą minę do złej gry, unika słowa „kryzys”, tłumacząc obecne zawirowanie konfliktami personalnymi. Ukraińscy politolodzy mówią o „końcu rewolucji i początku ewolucji”. Jedno jest pewne: pomarańczowa ekipa przeżywa trudne chwile. Nowym premierem powołanym w miejsce Julii Tymoszenko został 8 września dotychczasowy gubernator obwodu dniepropietrowskiego Jurij Jechanurow.

Burzliwy tydzień

Spirala zdarzeń w Kijowie została spowodowana przez oskarżenia rzucone przez Ołeksandra Zinczenkę, szefa Sekretariatu stanu, który w ostatni poniedziałek podał się do dymisji. Zinczenko oskarżył szereg czołowych osób w państwie, przede wszystkim z otoczenia prezydenta Juszczenki, o korupcję i zawłaszczanie państwa do swoich celów. W czwartek Zinczenko przekazał prokuraturze dokumenty mające potwierdzać postawione przez niego zarzuty (jednak na razie nie wiadomo, co dokładnie mają one zawierać). Jeszcze we wtorek spec-komisję mającą zająć się weryfikacją oskarżeń Zinczenki powołał sam Wiktor Juszczenko. Zastrzegł, że czyni to, choć jest przekonany, że oskarżenia o korupcję okażą się bezzasadne.

Jak się wyraził Juszczenko, „przez trzy dni i trzy noce” trwały intensywne negocjacje i poszukiwanie drogi wyjścia z kryzysu. Prezydent i premier odwołali niektóre planowane wizyty zagraniczne. Wszystko na próżno: w środę do dymisji podał się wicepremier Nikołaj Tomienko oraz szef RBiO Petro Poroszenko. Stanowiska stracili również szef administracji celnej Władimir Skomorowskij i szef służ specjalnych Aleksander Turczynow (zastąpił go Igor Driżczarnyj). W czwartek Juszczenko zawiesił w pełnieniu funkcji swojego doradcę Aleksandra Trietiakowa oraz podjął decyzję o zdymisjonowaniu rządu Julii Tymoszenko. Pełniącym obowiązki premiera został uznawany za technokratę, mało kontrowersyjny Jurij Jechanurow.

Jechanurow oświadczył, że nowy rząd zostanie sformowany tak szybko, jak to będzie możliwe. Wydaje się, że Juszczenko darzy „pełniącego obowiązki premiera” Jechanurowa dużym zaufaniem i wbrew spekulacjom przynajmniej na razie pozostawi go na stanowisku.   

Juszczenko: „To nie jest kryzys polityczny

„Sądzę, że to co się dzieje obecnie, nie odzwierciedla procesów politycznych. Myślę, że to nie jest kryzys polityczny. To kryzys w stosunkach osobistych polityków” – powiedział komentując sytuację ukraiński prezydent. W swoich wypowiedziach Juszczenko bolał nad tym, że „zdewaluowaniu ulegają wartości Majdanu”, a w jego ekipie zanikł duch wzajemnego zaufania. Złośliwie można zapytać, czy duch taki, zwłaszcza między grupami skupionymi wokół Julii Tymoszenko i Petro Poroszenki, istniał kiedykolwiek.

Pomimo tego, Juszczenko najwyraźniej zamierza podjąć rozpaczliwe próby ratowania jedności swojej „Drużyny”. Oświadczył, że chce kontynuować współpracę zarówno z Julią Tymoszenko jak i z Petro Poroszenką. „To ważne osoby w najnowszej historii Ukrainy.” – stwierdził prezydent. Juszczenko zastrzegł jednak, że choć „szanuję ich stanowiska, ale stawiam warunek umiejętności pracy w jednej drużynie. Nie chcę już więcej, aby intrygi miedzy dwiema-trzema osobami prowadziły do powstawania problemów państwowych”. 

Juszczenko najwyraźniej chce zachować maksymalnie wiele z jedności swojej „drużyny” przynajmniej do czasu marcowych wyborów parlamentarnych. Eks-premier Tymoszenko swoją interpretację wydarzeń ma przedstawić dziś wieczorem o 20.00 w specjalnym wywiadzie telewizyjnym.

Politycy: popierają lub krytykują

Część polityków ukraińskich poparła kroki prezydenta Juszczenki, bądź przynajmniej uznała, że w zaistniałych okolicznościach nie miał on innego wyjścia. Przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Łytwyn ocenił, że na Ukrainie mamy do czynienia „z kryzysem rządu, ale nie państwa” i zaapelował o poparcie prezydenckiego kandydata na stanowisko premiera w interesie dobra kraju. Lider Ukraińskiej Partii Narodowej Jurij Kostenko nie określił sytuacji jako kryzysowej: „Poważny kryzys powstaje wtedy, kiedy dochodzi do strzelaniny na ulicach, a jeśli praca instytucji państwowych odbywa się normalnie – funkcjonuje Prezydent, parlament, nowy rząd wkrótce powstanie, to nie jest to kryzys, a wręcz przeciwnie – jedna z najbardziej efektywnych dróg uniknięcia kryzysu”. O słuszności działań Juszczenki był również przekonany szef Ukraińskiej Partii Socjalistycznej Aleksander Moroz, dodając, że jego ugrupowanie dysponuje kadrami pozwalającymi obsadzić miejsca w tworzącym się rządzie.

Natomiast istnieje również silna opozycja wobec kroków Juszczenki, któremu część polityków zarzuca wręcz „polityczne bankructwo”. Co jest nieco niepokojące, czynią tak na przykład deputowani „narodowi”, luźno związani bądź kojarzeni z Julią Tymoszenko. Również szef Socjal-demokratycznej Partii Ukrainy Nestor Szufricz w ostrych słowach skrytykował głowę państwa: „Jeśli jest człowiekiem honoru, takim, jakim się przedstawiał, to powinien zrezygnować i odwołać się do zdania narodu ukraińskiego, wypowiedzianego w nowych wyborach prezydenckich”. 

Negatywnie do rządzącej pomarańczowej elity odnieśli się także komuniści Petra Symonenki, oskarżając władze o nieudolność, rozgrabianie państwa, politykę opierającą się głównie na personaliach i wymianie kadr. Komuniści wyciągają stąd następujące wnioski: „Jesteśmy przekonani, że dymisjonując całe kierownictwo kraju, Juszczenko powinien podzielić z nim pełną odpowiedzialność za strategiczne pomyłki w gospodarce, polityce zagranicznej i wewnętrznej, za które obecnie płaci naród Ukrainy – i sam podać się do dymisji”.

Wtóruje im szef Partii Regionów, szukający okazji do powrotu na wielką scenę Wiktor Janukowycz: „Dziś potwierdza się prawdziwość naszych ostrzeżeń. Zamiast obiecanej walki z korupcją władza sama jest w nią uwikłana. To nie są nasze tezy. To wzajemne oskarżenia rządzących.” – triumfuje były premier i kontrkandydat Juszczenki w wyborach prezydenckich, dodając, że kryzys na Ukrainie jest „najpoważniejszy (…) od uzyskania niepodległości”, co prowadzi do „poważnego zachwiania międzynarodowej pozycji Ukrainy” i „pogorszenia sytuacji ekonomicznej”.

Politolodzy: zgody między Tymoszenko a Poroszenką nie będzie

Obserwatorzy ukraińskiej sceny politycznej nie spodziewają się trwałego rozejmu między głównymi aktorami dramatu. Różnie oceniając decyzje Juszczenki, zgadzają się oni na ogół co do tego, że Julia Tymoszenko, uosabiając (a także zagarniając) ideały „Majdanu”, może wkrótce stać się dla Wiktora Juszczenki umiarkowanym przeciwnikiem politycznym, a prawdopodobnie nawet rywalem w następnych wyborach prezydenckich. Od Juszczenki sytuuje się ona bardziej „na prawo” w kwestiach ideologicznych i „na lewo” w niektórych aspektach polityki gospodarczej.

Powołanie Jechanurowa na fotel premiera jest oceniane raczej pozytywnie. W komentarzach podkreśla się fachowość nowego szefa rządu oraz to, że jest on postacią kojarzącą się ze spokojem, w przeciwieństwie do konfrontacyjnego stylu reprezentowanego przez Julię Tymoszenko. To pozwoli zapewne także „odetchnąć” społeczeństwu, zmęczonemu utrzymującym się na od dłuższego czasu na szczytach władzy napięciem.

Wskazuje się również, że głównym kryterium formowania ekipy Tymoszenko była lojalność, a nie fachowość. Teraz jest szansa, że się to choć trochę odmieni.

Dyrektor Instytutu Globalnych strategii Wadim Karasjew sądzi ponadto że „nie dało się dłużej trwać w sytuacji, kiedy faktycznie dwie partie rozkładały państwo, walczyły o monopolistyczny dostęp do państwowych dźwigni decyzyjnych. Partie powinny walczyć, ale w polityce, a nie wewnątrz rządu”. Oba ugrupowania zdaniem Karasjewa reprezentowały różne „kręgi wielkiego biznesu” połączone z „politycznymi, ekonomicznymi i własnościowymi orientacjami i motywacjami”. Jedna z nich „reprezentowała sobą rewolucyjną, jakobińską, robbespierowską linię jak Julia Tymoszenko, druga była bardziej konserwatywna, a w niektórych sytuacjach nawet oligarchiczna i kontrrewolucyjna”. Karasjew sądzi, że obecnie na etapie „rewolucji i kontrrerewolucji” można postawić krzyżyk, nadszedł bowiem czas „stabilności, stabilizacji, zrównoważonego, ewolucyjnego rozwoju”.

Politolog prognozuje, że ukraińska pomarańczowa scena polityczna podzieli się na dwa obozy: jeden skupiony wokół Juszczenki, drugi wokół Julii Tymoszenko. Ugrupowanie Tymoszenko miałoby wejść w rolę „nowej opozycji wobec nowej władzy”.

[na podst. korespondent.net, pravda.com.ua]