Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Ukraina/ Tymoszenko nie pozwoli Tuźle zatonąć

Ukraina/ Tymoszenko nie pozwoli Tuźle zatonąć


12 maj 2005
A A A
Mierzeja łącząca wyspę Tuzła z lądem, przedmiot terytorialnego sporu pomiędzy Rosją i Ukrainą niknie pod wodą. Kijów podtrzymuje, iż nie dzieje się tak bez udziału Rosji. Rząd Ukrainy wraz z przewodniczącą mu Julią Tymoszenko ogłosił w środę (11.05), że nie pozwoli siłom przyrody zniszczyć grobli i wyspy, która ma dla kraju znaczenie strategiczne.

Wiadomość o możliwej utracie lądowego połączenia z Tuzłą została podana do wiadomości publicznej na konferencji prasowej zwołanej wczoraj w Kijowie przez premier Julię Tymoszenko. Podczas rozmów z dziennikarzami ogłosiła, iż mała wyspa Tuzła,  przedmiot sporu granicznego z Rosją, jest teraz silnie podtopiona i jeśli nie podejmie się działań w celu wzmocnienia grobli, to jedyna droga na wyspę zniknie pod wodą. Tymoszenko obiecała do tego nie dopuścić. "Myślę, że w najbliższym czasie zwołamy posiedzenie rządu, na którym wszystko dokładnie przedyskutujemy." - uprzedziła. Władze Ukrainy wzmiankują o mierzei już nie po raz pierwszy. Pod koniec kwietnia Tuzłę odwiedziła specjalna komisja Rady Najwyższej, której przewodził poseł Igor Ostasz. Delegacja oceniła, iż na ratunek wyspie trzeba przeznaczyć minimum 36 milionów grywien, a dokładniejsze dane obiecała zamieścić w specjalnym raporcie w połowie maja.

Tonąca grobla wiodąca na wyspę stała się przedmiotem sporu granicznego między Ukrainą i Rosją ponad półtora roku temu. Administracyjnie wyspa podlega miastu Kiercz (Ukraina), jednak formalną granicę między krajami stanowi Cieśnina Kierczyńska. Kiedy okazało się, że władze rejonu Krasnodarskiego zaczęły nieoczekiwanie wznosić groblę w kierunku od rosyjskiego nabrzeża do Tuzły stało się jasne, iż niedługo Rosja może zacząć rościć sobie prawa do wyspy. Wybuchł prawdziwy skandal. Wkrótce, po wzajemnym obrzuceniu się groźbami wszczęcia wojny budowę grobli przerwano (w odległości 100 metrów od mierzei prowadzącej na wyspę), a władze ukraińskie umieściły na niej straż graniczną. Następnie usypano przy mierzei wał ziemny wykorzystując w tym celu ziemię z dna cieśniny. Miało to na celu uniemożliwienie rosyjskiej grobli połączenia się z Tuzłą. Konflikt zakończył się podpisaniem przez oba państwa "Porozumienia o rosyjsko-ukraińskiej granicy" w styczniu ubiegłego roku. Konflikt ucichł, choć nie było w porozumieniu ani słowa o przynależności wyspy.

Dokładnie rok po podpisaniu dokumentu Tuzła zaczęła tonąć. Komisja, która odwiedziła w kwietniu wyspę ogłosiła, iż pod wodą znalazła się już ponad 1/7 jej obszaru. Według jej prognoz, w ciągu najbliższego roku linia brzegowa może skrócić się jeszcze o 20-80 metrów. Straż graniczna również znajduje się w osobliwej sytuacji, ponieważ do Tuzły często nie sposób dotrzeć z lądu. Władze wpadły więc na pomysł, aby umieścić na niej lądowisko helikoptera, a mieszkańców którzy obecnie mają jedynie łaczność radiową zaopatrzeć w telefony stacjonarne.

Co ciekawe, na Ukrainie twierdzą, iż to Rosjanie przyczynili się do zatopienia wyspy. Prawda jest jednak taka, że budowa grobli osuszyła część Cieśniny Kierczyńskiej, co z kolei spowodowało zwiększenie szybkości nurtu wody i rozmywanie wyspy. Zdaniem komisji, władze Ukrainy powinny zażądać pokrycia części kosztów związanych z ekologiczną klęską. Dokładnej kwoty rekompensaty nikt jednak nie podał. Podobnie milczy również w tej sprawie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy i prezydent państwa.

[na podst. gazeta.ru]