Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Berlusconi traci czas w sądzie


11 kwiecień 2011
A A A

„Paradoksalną stratą czasu” nazwał Silvio Berlusconi trzy godziny, jakie spędził na sali rozpraw w Mediolanie w charakterze oskarżonego o oszustwa podatkowe. Przemawiając do swoich zwolenników zgromadzonych przed sądem szef włoskiego rządu powiedział, że stawiane mu zarzuty są absurdalne i bezpodstawne.

 

Ranek spędzony w sądzie premier nazwał czymś „nieprawdopodobnie surrealnym”. Dodał, że fakt wydania ogromnych pieniędzy na jego proces, „woła o pomstę do nieba”, ponieważ „nie ma żadnego dowodu, żadnego dokumentu i żadnego świadka”, który potwierdziłby jego winę. Dzieje się to w momencie, gdy szef rządu "powinien być możliwie jak najsilniejszy, by bronić kraju na arenie międzynarodowej" - powiedział Berlusconi. Zaraz po wejściu do sądu Berlusconi wyraził opinię, że włoskie sądownictwo "nie pracuje dla kraju, lecz przeciwko niemu". Zdaniem Berlusconiego, wszystkie jego procesy, a jest ich obecnie cztery, służą jedynie obrzucaniu go błotem. Premier Włoch podkreślił też, że wymiar sprawiedliwości jest na usługach opozycji, która w ten sposób chce go pozbawić władzy.