Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

(Kosztowna) walka z wiatrakami


07 sierpień 2008
A A A

Bank Czech podjął nieco kontrowersyjną decyzję i obniżył stopy procentowe do poziomu 3,5% (o 25 punktów bazowych). Nie jest to całkowitym zaskoczeniem, gdyż już pod koniec lipca władze monetarne sygnalizowały możliwość przeciwdziałania umocnieniu korony  - odnosząc zresztą pewien skutek, gdyż rynek nieco skorygował wcześniejsze  umocnienie – 10% w dwa miesiące.  

Należy jednak zastanowić się czy takie działanie ma sens i może sprawdzić się na gruncie polskiej gospodarki. Na usprawiedliwienie czeskich władz należy zaznaczyć, iż gospodarka naszych południowych sąsiadów jest znacznie bardziej uzależniona od handlu zagranicznego i mocna aprecjacja pogarsza jej konkurencyjność zarówno bezpośrednio, jak i poprzez wzrost kosztu pracy wyrażonego w euro. Oznacza to, że choć w pierwszym kwartale wzrost przekraczał jeszcze 5%, spowolnienie w Europie Zachodniej, może szybko przełożyć na spadek tempa wzrostu w Czechach.

Czy to jednak usprawiedliwia tak głębokie wejście w rejon ujemnych realnych stóp procentowych (w Czechach inflacja sięga niemal 7%)? Tego typu interwencja niestety ma znikome szanse powodzenia z dwóch powodów. Po pierwsze, to nie wysokość stóp procentowych jest powodem umocnienia korony. Po drugie, hossa na rynku walut wschodzących dotyczy całego segmentu począwszy od złotego, a skończywszy na randzie, realu czy lirze. Udział czeskiej korony jest bardzo niewielki i to co dzieje się w tej gospodarce ma relatywnie nieduży wpływ na ogólny sentyment. Co więcej, mimo takich działań korona może nadal się umacniać w wyniku trendu na całym rynku.

Z drugiej strony taka interwencja ma swoje koszty. Rozluźnianie polityki monetarnej w obecnej sytuacji może mieć wysoce niekorzystne skutki dla oczekiwań inflacyjnych i jeśli inflacja w Czechach wzrośnie na dłużej, będzie to miało negatywne efekty również dla wzrostu gospodarczego. Po drugie, w skrajnym przypadku pogorszenie fundamentów gospodarczych kraju może doprowadzić do silnej deprecjacji waluty i wtedy władze Czech uzyskałyby pożądany skutek, ale w dużo większym wymiarze, z pewnością niekorzystnym dla gospodarki.

I wreszcie – czy taki ruch prawdopodobny jest również w Polsce? Raczej nie. O ile politycy nie zauważyli jeszcze, iż ich interwencje słowne są absolutnie nieskuteczne i ignorowane przez rynek, o tyle Rada wielokrotnie słusznie odnotowywała, iż próba kontrolowania inflacji oraz kursu walutowego jednocześnie jest z góry skazana na niepowodzenie.