Piotr Kuspys: Polska między Moskwą a Waszyngtonem - czy będzie miała tarczę do obrony?
-
Piotr Kuspys
Gra o tarczę antyrakietową toczy się między wielkimi graczami polityki międzynarodowej, a Polska wydaje się być w niej biernym obserwatorem. Tarcza antyrakietowa Stanów Zjednoczonych nie ma nic wspólnego z programem nuklearnym Iranu, ma natomiast bezpośredni związek z arsenałem strategicznym Rosji - oświadczył w sobotę szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. W najbliższym czasie może okazać się, że tarcza ta nie będzie miała nic wspólnego również z Polską. Gra toczy się między wielkimi graczami polityki międzynarodowej, a Polska wydaje się być biernym obserwatorem.
MSZ Rosji nie kryje swojego zadowolenia z nadchodzących sygnałów o gotowości Stanów Zjednoczonych do rozmów dotyczących planów rozmieszczenia tarczy antyrakietowej w Europie. Kreml zaciera ręce i ma nadzieję, że Biały Dom zrewiduje te plany. Może to oznaczać całkowitą rezygnacje z budowy tarczy lub ścisłą współpracę w tym zakresie z Rosją. Z taką propozycją wystąpił jeszcze prezydent Władimir Putin. Ówczesna administracja Białego Domu nie ustosunkowała się do rosyjskiego stanowiska. Spowodowało to liczne napięcia na linii Rosja-NATO oraz zapowiedź rozmieszczenia i wycelowania rosyjskich rakiet w kierunku Europy. Dopiero po objęciu fotela prezydenckiego przez Baracka Obamę, sytuacja zaczęła się zmieniać. Dotychczas odbyły się dwie rozmowy telefoniczne między prezydentami USA i Rosji. Jeżeli dalsza współpraca będzie przebiegać w takiej atmosferze jak owe rozmowy, można spodziewać się ocieplenia amerykańsko-rosyjskich stosunków dyplomatycznych i bardziej skoordynowanej współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Najbliższe spotkanie Medwiediewa i Obamy, które zostało zaplanowane na 2 kwietnia w Londynie, potwierdzi lub utnie spekulacje w sprawie „reaktywacji” partnerskiej współpracy.
Tymczasem, wpisując się w pojednawczy ton Baracka Obamy, sekretarz stanu USA Hillary Clinton zapowiedziała, że polityka Teheranu będzie ważnym czynnikiem przy rozstrzyganiu kwestii rozmieszczenia w Europie elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Oznacza to, że USA mogą wymienić tarczę w Polsce na poparcie Rosji w sprawie Iranu. Kolejnym sygnałem dla Moskwy była wypowiedź wiceprezydenta USA Joe Biden`a. Podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu w Monachium oświadczył, że USA będą rozwijać system obrony przeciwrakietowej, o ile okaże się on skuteczny i racjonalny ekonomicznie. Ponadto zapowiedział konsultacje w tej sprawie z NATO i Rosją. Jest to bardzo ważny sygnał dla Moskwy, ale również dla Warszawy. Co miał na myśli Biden, mówiąc „skuteczny”? Czyżby administracja Białego Domu wątpiła w możliwości techniczne amerykańskiego sprzętu? A może Waszyngton uwierzył w to, że Rosjanie będą mogli zakłócić pracę całego systemu, między innymi poprzez instalację światłowodów i dodatkowych urządzeń na dnie Bałtyku? Jeżeli tak, to na nic się zdały wszystkie dotychczasowe zabiegi Polski w sprawie budowy elementów tarczy na jej terytorium. Co więcej, Warszawa dużo straciła zarówno w oczach Rosji, jak i niektórych państw UE. Cała sprawa ostatecznie może zakończyć się amerykańsko-rosyjskim porozumieniem, które zostanie zawarte z pominięciem Polski. Wtedy warto będzie zadać sobie i przede wszystkim rządzącym pytanie po co to wszystko było?
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Tekst ukazał się pierwotnie w „Stanowisku Pułaskiego”. Przedruk za zgodą autora i Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.


Stefan Bratkowski nie żyje.
Prezydenci chcą zacieśnić współpracę polsko-słowacką