12 lipiec 2010
-
-
IAR
Włosi cieszą się ze zwycięstwa Hiszpanów, jednocześnie nisko oceniają afrykański Mundial. Przede wszystkim zaś wolą nie mówić o swojej drużynie - która jechała do RPA, by bronić mistrzowskiego tytułu.

Mecz Ghana-Urugwaj: źródło wikipedia commons
Nawet gdyby wygrała Holandia, Włosi nie robiliby z tego dramatu: obaj finaliści mieli okazję po raz pierwszy w historii sięgnąć po mistrzowski tytuł i na Włochach, którzy mają ich cztery, nie mogło zrobić to większego wrażenia. Hiszpania jest im jednak bliższa kulturowo, stąd w prasowych komentarzach wiele sympatii dla zwycięzców. Sam Mundial natomiast ocenia się we Włoszech niezwykle krytycznie.
Zdaniem komentatorów jedyną drużyną z prawdziwego zdarzenia była reprezentacja Niemiec. Na Brazylię nie można było patrzeć, Argentyna była nie do przyjęcia. Zasłonę milczenia spuszczono na Włochy i Francję, wymieniane nieprzypadkowo razem, jako finaliści z Berlina. Dochodzi do tego kompromitacja "domniemanych gwiazd" - takich jak Kaka, Fernando Torres, Wayne Rooney i przede wszystkim Cristiano Ronaldo. Komplementy zbierają organizatorzy mistrzostw: za porządek, bezpieczeństwo i stadiony, o jakich Włosi mogą jedynie marzyć.Włochy,