W miniony piątek na nowojorskim lotnisku La Guardia doszło do niecodziennego zdarzenia. Podczas rutynowej kontroli bagaży rejestrowanych jedna z walizek zaniepokoiła służby porządkowe. Strażnicy rzucili się w poszukiwaniu noży, broni, granatu czy bomby, a znaleźli… szczeniaka!
Właścicielka bagażu była nie mniej zdumiona od mundurowych. Jak twierdzi nie miała pojęcia, że podróżowała z pasażerem na gapę. „Była tak samo zdziwiona jak my wszyscy. Powiedziała, że pies najwidoczniej sam wszedł do walizki I zwinął się między ubraniami kiedy ją pakowała” – mówi Lisa Farbstein, rzecznik nowojorskiego Transportation Security Administration
Sam pies póki co nie wypowiedział się w sprawie. Krążą jednak plotki, że podróż chihuahuy może zapoczątkować nową modę na przejazdy w walizkach. Wychodzi bowiem taniej, miejsca na nogi jest tyle co w tanich liniach lotniczych, a na koniec dostaje się nawet pamiątkowe zdjęcie! Oczywiście rentgenowskie. Z kontroli bezpieczeństwa.
Źródło: Reuters, ABC News
