Ponad dwa tysiące osób wzięło udział w antyrządowej demonstracji, która odbyła się we wtorek (05.05) w stolicy Macedonii, Skopje. Manifestanci domagali się ustąpienia premiera Nikoły Gruewskiego.
Protest miał miejsce po opublikowaniu w mediach nagrań podsłuchanych rozmów telefonicznych, pomiędzy premierem Gurewskim, minister spraw wewnętrznych Gordany Jankułowskiej i innych wysokich urzędników rządu Wewnętrznej Macedońskiej Organizacji Rewolucyjnej - Demokratycznej Partii Macedońskiej Jedności Narodowej (WMRO-DPMNE). Mieli oni próbować zatuszować odpowiedzialność rządu za morderstwo młodego Macedończyka, zabitego przez policjanta 6 czerwca 2011 r.
Demonstranci zebrani pod siedzibą rządu przerwali policyjny kordon i zostali zatrzymani przed wejściem do budynku. W tym samym czasie trwała konferencja prasowa szefowej macedońskiego MSW. Jankułowska w jej trakcie powtarzała dotychczasowe stanowisko rządu, który uważa teśmy za zmanipulowane i stworzone przez "obce służby", przy współpracy z opozycją chcącą zdestabilizować sytuację w kraju. Sama manifestacja trwała do późnych godzin wieczornych zaś policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. Obrońcy praw człowieka i organizacje pozarządowe oskarżają funkcjonariuszy o użycie nadmiernej siły. Ogółem w wyniku starć aresztowano 30 osób, natomiast rannych zostało 38 policjantów.
Sprawa nagrań pojawiła się w debacie publicznej w styczniu. Lider opozycyjnej socjaldemokracji poinformował wówczas, że posiada nagrania rozmów członków rządu, wskazujących na autorytatny styl sprawowania władzy przez Gruewskiego. Zoran Zajew twierdził, iż wszedł w ich posiadanie dzięki życzliwości "patriotycznych informatorów" ze służb specjalnych Macedonii. W tym miesiącu szef największej partii opozycyjnej usłyszał zarzut "stosowania przemocy wobec przedstawicieli najwyższych instytucji państwowych".
Na podstawie: balkaninsight.com, onet.pl
