Kanclerz Niemiec udzieliła wywiadu telewizji ARD, w którym odniosła się m.in. do sytuacji w Iraku oraz na Ukrainie. Merkel po raz kolejny poparła pomysł wysyłki broni Kurdom wskazując na „szczególną” sytuację. Ponadto przestrzegała przed zbyt wielkimi oczekiwaniami w związku z wtorkowym (26.08) szczytem w Mińsku: - To spotkanie z pewnością nie przyniesie oczekiwanego przełomu – podsumowała. Szefowa niemieckiego rządu odniosła się także do inwigilacji prowadzonej przez niemiecki wywiad BND.
Zapytana o konflikt ukraińsko-rosyjski Angela Merkel przyznała, że do rozwiązania każdego problemu potrzeba dwóch stron, dlatego cieszy ją obecność obu prezydentów na wtorkowym (25.08) szczycie w Mińsku. Podkreśliła także, że widzi jedynie polityczne rozwiązanie konfliktu, które Niemcy i UE będą z pewnością wspierały: - Stanowczo wykluczam użycie siły wojskowej, powiedziała. Szefowa niemieckiego rządu przyznała, że o ostatecznym kształcie Ukrainy muszą jednak zadecydować jej władze i obywatele: - Nie możemy ingerować w to, czy Ukraińcy pragną należeć do UE czy do Unii Euroazjatyckiej. Podobny punkt widzenia reprezentuje prezydent Petro Poroszenko - dodała. Merkel przyznała, że zależy jej na dobrych relacjach z Rosją: - Jesteśmy zdani na siebie, dlatego chcemy mieć dobre kontakty. Na świecie jest wystarczająco dużo konfliktów, nad którymi powinniśmy pracować wspólnie, dodała.
Kanclerz Niemiec odniosła się także do kwestii wysyłki broni do Północnego Iraku: - Na naszych oczach dochodzi do ludobójstwa na lokalnej ludności. Dotychczas udało się dostarczyć pomoc humanitarną w postaci leków, koców i artykułów spożywczych. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się także na dostarczenie broni, ponieważ jest to sytuacja nad wyraz szczególna - powiedziała. Na pytanie prowadzących wywiad, czy rząd nie boi się, że broń przejmie milicja IS, podobnie jak to się stało z amerykańskimi dostawami, odpowiedziała, że nigdy nie ma 100 proc. pewności co do tego gdzie broń trafi ostatecznie: – Mamy tak naprawdę dwie możliwości: albo dostarczymy broń i uda nam się zatrzymać ekstremistów i zapobiec kolejnemu ludobójstwu, albo powstrzymamy się od dostaw nie podejmując tego ryzyka – podsumowała. Kanclerz Niemiec potwierdziła także, że żołnierze niemieccy nie zostaną wysłani na miejsce konfliktu.
Na koniec wywiadu Merkel została poproszona o komentarz w związku ze szpiegostwem niemieckiego wywiadu BND, jednak nie chciała zdradzać zbyt wiele szczegółów. Federalna Służba Wywiadowcza musi udowodnić na zewnątrz, że jest zainteresowana informacjami związanymi wyłącznie z bezpieczeństwem: - W obecnej sytuacji wzrastającego niebezpieczeństwa na świecie logicznym pozostaje, że BND będzie kontynuować swoją pracę, dodała.
Na podstawie: ARD, SZ
