Niemcy: CSU: Obcokrajowcy powinni mówić w domu po niemiecku

- Kto chciałby mieszkać w Niemczech, powinien posługiwać się językiem niemieckim w domu oraz w przestrzeni publicznej. Społeczeństwo funkcjonuje dobrze tylko wtedy, kiedy ludzie mówią tym samym językiem. Wszystkim obcokrajowcom, którzy przyjeżdżają bez znajomości języka, proponujemy wsparcie– czytamy we wniosku przygotowanym przez zarząd CSU, który ma pomóc w integracji obcokrajowców. Sprawa wywołała falę krytyki wśród polityków pozostałych frakcji oraz gmin tureckich.

Wniosek nie precyzuje, w jaki sposób pomysł ma zostać przekuty w konkretne działania. Wiadomo dodatkowo, że CSU chce zablokować migrację socjalną: „Niemile widziani są ludzie, którzy nie szanują naszego prawa oraz systemu wartości i chcą wykorzystać tolerancję naszego społeczeństwa, dlatego nie jesteśmy w stanie zaakceptować migracji socjalnej”, czytamy w projekcie. Ponadto frakcja domaga się programu pomocy UE dla uchodźców i zastanawia się nad obowiązkiem przyjmowania potrzebujących w pozostałych landach.

W międzyczasie wielu czołowych polityków Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii wyjaśnia, że zdanie mówiące o konieczności posługiwania się językiem niemieckim w domu jest zdaniem niefortunnym i z pewnością zostanie złagodzone. – Musimy się jeszcze zastanowić na tym, jak będzie ono ostatecznie wyglądało - powiedział Peter Gauweiler. - Myśl przewodnia jest jak najbardziej słuszna. Nie ulega żadnym wątpliwościom fakt, że język jest najważniejszym czynnikiem integracji. Nie powinien być on obowiązkiem, ale rodzajem motywacji – dodała Gerda Hasselfeldt (CSU).

Sprawa wywołała konsternację na niemieckiej scenie politycznej. Thomas Strobl (CDU) krytykuje zamysł siostrzanej partii. – Jestem zdania, i takie panuje chyba w naszej partii, że to co dzieje się w czterech ścianach każdego rodzinnego domu, jest sprawą prywatną każdej rodziny. Prywatność powinna pozostać prywatnością. Uważam jednak, że każde dziecko chodzące do szkoły powinno w wystarczający sposób komunikować się po niemiecku. Tutaj odpowiedzialność leży po stronie rodziców – powiedział polityk. Podobne stanowisko reprezentuje Jens Spahn. – Nie mam swojego zdania co do kontroli językowej. Na pewno jednak nie zaszkodzi, jeżeli dzieci będą wychowywane dwujęzycznie – dodał. Krytyczne stanowisko w tej sprawie reprezentują Socjaldemokraci. Yasmin Fahimi, sekretarz generalny SPD, uważa pomysł za absurdalny. – Idea jest śmieszna, żeby nie powiedzieć głupia – dodała. Thomas Oppermann (SPD) dodał, że propozycja nadaje się jedynie na dobrą satyrę. Także gminy tureckie podchodzą do pomysłu sceptycznie nazywając go wrogim wobec migrantów. – Idea jest sprzeczna z konstytucją. Dodatkowo może przyciągnąć ekstremalnych wyborców AfD do CSU – podsumowuje gmina. Aydan Özoguz, minister odpowiedzialna za sprawy migracji, integracji oraz uchodźców, jest pierwszym politykiem tureckiego pochodzenia zajmujące tak wysokie stanowisko w polityce Niemiec. Nie rozumie, w jaki sposób pomysł mógłby wpłynąć na integrację: - Rodzice powinni rozmawiać z dziećmi w takim języku, którym posługują się najlepiej. Powinni wpływać na umiejętności językowe dzieci, co w przyszłości wpłynie także na przyswojenie języka niemieckiego – podsumowała.

 

Na podstawie: die Zeit, SZ, schwaebische.de, badische-zeitung.de

Zobacz także tego autora