„NRD nie była państwem bezprawia” powiedział Georg Gysi na kilka dni przed 25. rocznicą upadku Muru Berlińskiego. Swoją wypowiedzią wywołał oburzenie polityków innych frakcji: CSU mówi o policzku wymierzonym ofiarom reżimu, zaś SPD ma wątpliwości, czy Lewica jest gotowa na to, aby stworzyć koalicję w parlamencie lokalnym Turyngii.
-Jesteśmy zgodni co do tego, aby nie używać określenia ‘państwo bezprawia’ w stosunku do NRD. Jeżeli używamy takiego terminu, to przyznajemy trzem mocarstwom zachodnim prawo do stworzenia RFN, zaś ZRSS w odpowiedzi na to odbieramy prawo do zbudowania NRD – powiedział Georg Gysi ściągając na siebie falę krytyki ze strony polityków innych frakcji. - Wypowiedź Gysiego pokazuje, że szef Lewicy nie wyniósł niczego z lekcji historii. Lewica dyskwalifikuje się w tym momencie jako partner koalicyjny, jeżeli nie zdystansuje się od wypowiedzi swojego reprezentanta – powiedział Karl-Georg Wellmann (CDU). – NRD było totalitarnym państwem bezprawia. Jej praktyki kosztowały życie wielu ludzi, ponadto hamowała możliwości rozwojowe obywateli. Jeżeli ktoś porównuje NRD z Republiką Federalną, to jest to podłe. Sam Gysi zaś chce w ten sposób zatuszować swoje działania w państwie reżimu – dodał. Podobną opinię wyraził Hubertus Knabe, dyrektor muzeum pamięci poświęconego ofiarom Stasi.- Gysi pełnił bardzo ważną rolę w biurze politycznym samego Honeckera – dodał. Krytycznie o Gysim wyraził się także inny polityk chadecji. – Dyktatura SED była naznaczona prześladowaniami, represjami, ofiarami. Kto nie nazywa tego bezprawiem, ten nigdy nie może przejąć odpowiedzialności za ten kraj – powiedział Mike Mohring (CDU). Wolfgang Thierse (SPD) stawia pod znakiem zapytania gotowość Lewicy do stworzenia rządu: - Jeżeli po 25. latach od upadku Muru Berlińskiego Lewica nie jest w stanie wydać takiej opinii o NRD, to znaczy, że nie jest w stanie wspólnie budować demokracji – dodał polityk SPD.
Koalicja z Lewicą pod znakiem zapytania?
Wypowiedź Gysiego była reakcją na oświadczenie podpisane przez przedstawicieli Lewicy, SPD i Zielonych w Turyngii prowadzących negocjacje w sprawie utworzenia wspólnego rządu w Turyngii. W dokumencie "Godność człowieka jest nienaruszalna" trzy partie oceniły NRD jako państwo bezprawia. Takie stwierdzenie miało być dowodem na odcięcie się Lewicy od komunistycznej przeszłości i warunkowałoby powstanie koalicji, która jest w istocie bardzo ważna dla postkomunistycznej patii. Jej kandydat Bodo Ramelow zostałby premierem landu. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii zjednoczonych Niemiec po 1990 roku. SPD z Turyngii rozmawia obecnie z CDU, która bardzo chętnie kontynuowałaby dotychczasową koalicję.
Postkomuniści uczestniczyli wielokrotnie we władzy na poziomie landów - zawsze jako mniejszy koalicjant. W Turyngii mają po raz pierwszy szansę na stanowisko premiera.
Na podstawie: FAZ, Handelsblatt
