Laureat Pokojowej Nagrody Nobla oraz były prezydent Polski podczas rozmowy z Agence France-Presse stwierdził, że Niemcy, jako najsilniejsze gospodarczo państwo wspólnoty, powinny przewodzić „głęboko zreformowanej” Unii w wypadku opuszczenia bloku przez Wielką Brytanię.
Lech Wałęsa podczas rozmowy z agencją stwierdził, że „zwłaszcza Niemcy powinny decydować, co będzie lepsze dla rozwoju Unii – tworzenie nowej organizacji, czy też naprawianie starej”. Zauważył on także, że to od Niemców zależy „z kim chcieliby budować nową Unię”, jako że są „liderami”. W wypadku rozpadu bloku powinni oni wraz z Francją i Włochami mieć przygotowany ewentualny plan działania.
Noblista zauważył, że obecny kryzys wynika z tego, że „dzisiejszej konstrukcji europejskiej brakuje fundamentu”, jakim jest na przykład chrześcijaństwo. Pozbycie się ideałów sprawiło w jego oczach, że „nie zostało nam nic”. Twierdzi także, że nie możemy jednocześnie oczekiwać zbyt wiele od społeczeństw budowanych na różnych podwalinach, a żyjących teraz razem w jednej wspólnocie.
Wałęsa sam skłania się jednak ku opcji naprawy obecnego bloku. W tym celu należałoby jednak zmienić „sposób myślenia” wielu obywateli Europy, których umysły są „nadal zakotwiczone w starych podziałach pomiędzy państwami”. Tylko wtedy możliwe byłoby stworzenie „systemu federalnego, bazującego na większej politycznej oraz ekonomicznej integracji”.
Były prezydent zauważył, że jeżeli Polska nie zaangażuje się od razu w prace nowej Unii, to „zostanie zepchnięta na pobocze, a po pięćdziesięciu latach i tak dołączy do zreformowanego bloku”.
Rozmowa ma miejsce w obliczu brytyjskiego referendum, które odbędzie się już w czwartek 23 czerwca. Sondaże wskazywały na coraz większe poparcie obywateli Wielkiej Brytanii dla wyjścia kraju z Unii Europejskiej, jednak po zabójstwie w zeszły czwartek Jo Cox, brytyjskiej posłanki nawołującej do pozostania w Unii, tendencja ta zaczęła wyhamowywać.
Na podstawie: EurActiv, The Local.de
Zdjęcie: Flickr.com/Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland
