Obserwator Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE a zarazem poseł do Bundestagu z ramienia centroprawicowej partii CDU Georg Schirmbeck uważa, że przebieg niedzielnych (28.9) wyborów parlamentanych na Białorusi "jest krokiem w dobrym kierunku"
Na Białorusi trwają wybory 110 deputowanych do Izby Przedstawicieli Zgromadzenia Narodowego czwartej kadencji. Do parlamentu kandydują 263 osoby, a lokale wyborcze są czynne od godziny 8 do 20. Rezultaty wyborów opierają się na systemie większościowym. Według szefowej białoruskiej CKW- Lidii Jarmoszyny, o godzinie 10 rano frekwencja sięgała 30%.
Według oficjalnych komunikatów, w dotychczasowym głosowaniu udział wzięło 18,8 % wyborców. Jest to rekord w przedterminowych wyborach. Opozycja jednak twierdzi, że w niektórych okręgach frekwencja wyniosła już ponad 50 %.
Komentatorzy agencji „Finansowe Nowosti” uważają, że Unia Europejska i Aleksandr Łukaszenko postawili niezależnych obserwatorów OBWE w bardzo trudnej sytuacji, a wręcz stali się oni zakładnikami UE i władz w Mińsku, a w razie nieuznania wyborów, dostaną oni 48 godzin na opuszczenie kraju.
Do białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki dotarło pismo wystosowane osobiście przez prezydentów Abchazji i Południowej Osetii – Siergieja Bagapsza oraz Eduarda Kokojty. Proszą oni w nich o uznanie republik za niezależne państwa przez władze w Mińsku.
"Wybory parlamentarne na Białorusi będą testem dla europejskich struktur na ich polityczną mądrość i dalekowzroczność" - oświaczył w czwartek (25.9) rzecznik prasowy białoruskiego ministerstwa spraw zagranicznych Andriej Popow.
