Podczas obrad dorocznego Forum Ekonomicznego, które od czternastu lat odbywa się we Lwowie, wiele miejsca poświęcono przemianom, jakie zaszły w ciągu ostatniego roku na Ukrainie.
Odkąd władze Rosji umożliwiły finansowanie projektów inwestycyjnych ze środków Funduszu Narodowego Dobrobytu, zaczyna się do niego ustawiać kolejka chętnych. Sama Rosnieft wnioskuje o sumę, która przekracza maksymalne dopuszczalne zaangażowanie jego zasobów.
Rosyjska gospodarka „trzeszczy i grozi wybuchem” – tak bieżącą sytuację ekonomiczną podsumował rosyjski minister rozwoju gospodarczego Aleksiej Uljukajew. Powodów do obaw wciąż przybywa.
Ukraina jest państwem biednym, skorumpowanym i fatalnie rządzonym. Zniewolona gospodarka, której bliżej do komunistycznego skansenu niż globalnego wolnego rynku, regulowana jest przez nieefektywne i skorumpowane państwo. Dla Kijowa czas stanął na początku lat dziewięćdziesiątych. Nie szybko ruszy z miejsca, ale wszystkie klucze do sukcesu są w rękach samych Ukraińców.
W ciągu ostatnich trzech lat Argentyna zyskała złą sławę gospodarki, która przoduje w stosowaniu barier dla handlu międzynarodowego. Istnieje pokusa, aby argentyński protekcjonizm tłumaczyć czynnikami, które już w poprzednich dekadach dały o sobie znać. Niemniej obecnie zjawisko to wydaje się mieć źródła o wiele bardziej trywialne.
