Na ostatnim posiedzeniu rządu, które odbyło się na początku tego tygodnia, premier Iraku oskarżył kraje sąsiadujące o mieszanie się w sprawy wewnętrzne jego państwa, co w sytuacji braku zdecydowanego zwycięzcy wyborów z 7 marca, nie pomaga ani w formowaniu nowego rządu, ani w stabilizowaniu trudnej sytuacji Iraku.
Od początku interwencji USA w Iraku, czyli od 2003 roku, zginęło tu 4390 żołnierzy amerykańskich. Liczba ta cały czas rośnie a ciągle niestabilna sytuacja w tym kraju, nie pozwala na zatrzymanie tej czarnej statystyki.
Złe przeczucia wynikające z przedłużających się negocjacji koalicyjnych i zwłoka w tworzeniu nowego rządu irackiego, urzeczywistniają się w sposób najgorszy z możliwych. Próżnia władzy mobilizuje al-Kaidę oraz inne organizacje ekstremistyczne do przeprowadzania coraz to nowych ataków.
Tłumy demonstrantów szturmujących budynki administracji państwowej, walki uliczne z milicją, płonące samochody, ranni transportowani do szpitali – takie obrazy z ogarniętej rewolucyjnym chaosem stolicy Kirgistanu Biszkeku obiegły w środę (7.04) świat.
