Po raz kolejny negocjacje toczone w cyklu rundy z Doha pozostają bez rezultatu. Czy doczekamy się kiedykolwiek ich zakończenia?
Ameryka to za mało. Barack Obama i John McCain, wyruszając w poszukiwaniu poparcia za granicą zapominają, że o tym, kto zamieszka w Białym Domu zadecydują nie rozkochane w nich miliony w Europie, Afryce czy Azji, ale ”zaledwie” 230 milionów Amerykanów.
Sukces dyplomatyczny kończący osiemnastomiesięczny okres niepokojów w Libanie, osiągnięty został dzięki włączeniu się w ten proces Kataru, w tym momencie jedynego mediatora na Bliskim Wschodzie posiadającego rzeczywistą zdolność negocjacyjną.
Budząca skrajne emocje interwencja w Iraku schodzi na drugi plan. Obama zarządził powrót do źródeł wojny z terrorem i wezwał McCaina do dyskusji o misji w Afganistanie.
