Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.
Z racji geograficznego położenia region Naddniestrza jest ważnym dla porządku politycznego miejscem w Europie. To na tym niewielkim skrawku ziemi ścierają się interesy wielu państw, Mołdawii, Rosji, Ukrainy i Rumunii oraz Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej.
Kolejny przedwyborczy artykuł Władimira Putina skupia się na polityce narodowościowej. Po jego przeczytaniu nasuwa się jedna główna myśl – wszystkie problemy na tle etnicznym wynikają z rozpadu ZSRR, a ich rozwiązanie stanowi jego "odtworzenie".
Piątego stycznia, wraz z przeniesieniem Julii Tymoszenko do kolonii karnej Kaczaniwska w Charkowie, zaczął się nowy rozdział "sprawy Tymoszenko". Sprawy, która zelektryzowała świat, a w Ukrainie stała się pierwszym przykładem złamania żelaznej zasady tamtej polityki – nie sądzimy liderów partii politycznych. Bo każdy z nich doskonale wie, że nie jest bez winy.
