Izraelska akcja militarna w Strefie Gazy, mająca na celu rozbicie struktur Hamasu, zakrawa o paradoksy. Radykalizacja nastrojów palestyńskich sprzyja właśnie Hamasowi oraz opozycji prawicowej w Izraelu.
Powszechnie znienawidzony w regionie Izrael nie zapewnia żadnej projekcji amerykańskich interesów. Natomiast wspieranie Izraela stworzyło problem terroryzmu antyamerykańskiego, a działania i zaniechania kolejnych administracji tylko dolewały oliwy do ognia.
Sobotni Blitzkrieg w wykonaniu Izraela, został szumnie ochrzczony przez prasę izraelską wersją amerykańskiej operacji "szok i przerażenie". Podobnie jak w przypadku marcowego ataku USA na Irak z 2003 roku rozpoczęte właśnie walki mogą toczyć się latami.
Ludziom potępiającym Izrael za naloty na Strefę Gazy radziłbym, choć na moment wczuć się sytuację mieszkańców izraelskich miast bez przerwy ostrzeliwanych rakietami Hamasu. Na Bliskim Wschodzie toczy się wojna, w której Izrael i tak zachowywał podziwu godną wstrzemięźliwość.
Głoszący mesjanistyczną powinność Ameryki, neokonserwatyści są w zdecydowanym odwrocie i niewykluczone jest, że prezydent Obama, powróci do polityki „nieważne, że to sukinsyn, ważne, że to nasz sukinsyn”. Być może na to właśnie liczy Łukaszenka?
Choroba dopada najpierw najsłabszych, a jeśli jest śmiertelna, zabiera ich ze sobą w pierwszej kolejności. Dwie islamskie republiki - Iran i Pakistan - znajdują się na prostej drodze ku wiecznemu odpoczynkowi.
Zapotrzebowanie na produkty żywnościowe, spełniające wymogi prawa muzułmańskiego nikogo we Francji nie dziwi, ale muzułmański telefon komórkowy i szampan halal, to nowości na rynku.
Dzisiejszą Amerykę bardziej niż dobrotliwy wujek Sam, uosabia Ebenezer Scrooge z opowiadania Karola Dickensa. Pytanie tylko, czy i ta opowieść skończy się happy endem?
Nie dalej jak w połowie września pisałem, że Rosji nie zależy na rozwiązaniu problemu irańskiego programu nuklearnego, tylko na jego podtrzymywaniu. Na "niezbędną rolę" Rosjan nabierała się administracja Busha i wiele wskazuje na to, że Obama także da się nabrać.
Albo Barack Obama rzeczywiście chce być prezydentem wszystkich Amerykanów, albo nie ma pomysłu na swoją prezydenturę i balansując między prawą a lewą stroną sceny politycznej, chce zyskać na czasie.
W ruchu ekologicznym można oczywiście znaleźć wiele nurtów i prądów myślowych – od umiarkowanych po najbardziej radykalne. Pomysły niektórych ekofilozofów mogą jednak budzić grozę.
Izraelska blokada strefy Gazy przypomniała o konflikcie arabsko-izraelskim trwającym już od 60 lat. Ale końca cierpień ludności palestyńskiej nie widać.
Zwróćmy uwagę na ciekawy fakt: lewica z całego świata staje w obronie teokratycznego Tybetu, gdzie przez stulecia rządzili mnisi, a wrogowie „komunistycznych Chin” to mieszanka lewactwa z całego świata. Jak to możliwe? Czy lewica stanęła na głowie?
Czasami do opinii publicznej docierają, jakby nieśmiałe, informacje na temat holokaustu Ormian – tureckich poddanych - w I wojnie światowej. Tymczasem mniej, więcej na tym samym terenie miał (i ma!) miejsce inny holokaust - cichy holokaust asyryjskich chrześcijan.
Na ostatku swoich rządów na administrację George' Busha spadły wszelkie możliwe plagi, od terroryzmu począwszy na katastrofalnej sytuacji Trójki z Detroit kończąc. Odpowiedzialność za ich rozwiązanie spoczywa jednak na ekipie Obamy.
Można się zastanawiać co tak naprawdę oznacza prezydentura Obamy dla samych Amerykanów? Plan gospodarczy nowego rezydenta Białego Domu naszpikowany jest obietnicami i wizjami poprawy, ale czy są one realne będzie można ocenić dopiero pod koniec jego kadencji.
Wszyscy wychowywani byliśmy w przekonaniu, że rozwój przemysłowy jest dobry, chwalebny, niezbędny i zdrowy. Wszystkich nas nauczono ignorować koszty i skutki tego tragicznego procesu.
Phenian otacza zdrowie lidera całkowitą tajemnicą i dementuje wszelkie doniesienia o jego chorobie. Abstrahując od tego czy Kim Dzong Il żyje czy nie, jedno jest pewne - walka o schedę po „Ukochanym Wodzu” trwa od dawna.
Mija już 20 lat odkąd zamieszkujący Borneo lud Penanów walczy o zachowanie swojego środowiska do życia. Opór przeciwko najazdowi spółek drzewnych i rządu nie przybierał jednak on szczególnie gwałtownych form, cechując się rozwagą oraz szczególną dozą mądrości.

