Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Historia jednego traktatu, czyli podstawy solidarności NATO

Historia jednego traktatu, czyli podstawy solidarności NATO

23 listopad 2009
A A A
Największy jak na tamte lata konflikt w historii ludzkości, czyli I wojna światowa przyniosła ze sobą ból, cierpienie i bezmiar ludzkiej tragedii. Można by powiedzieć, że to nic nowego, że każdej wojnie towarzyszy dokładnie to samo. Niemniej jednak żaden dotychczasowy konflikt zbrojny nie zaangażował tak dużej liczby państw jako jego uczestników oraz niespotykanej dotąd ilości czynnika ludzkiego jako jego ofiar.
Konferencja Paryska mająca ustalić powojenny ład w stosunkach międzynarodowych, miała w założeniu jej uczestników, stać u podstaw stworzenia świata, w którym spory i waśnie między poszczególnymi państwami będą rozwiązywane w bardziej cywilizowany sposób. Ducha tamtego okresu idealnie oddaje cytat z przemówienie prezydenta USA Woodrow Wilsona, który określił niedawny konflikt „wojną, która miała zakończyć wszystkie wojny”. Wydawać się jednak może, że budowany wówczas nowy porządek świata trafniej podsumował Marszałek Francji Ferdynand Foch, mówiąc że jest to bardziej „rozejm na dwadzieścia lat”. Historia pokazała, że nie mylił się.

Nieco ponad dwadzieścia lat później, z chwilą kapitulacji hitlerowskich Niemiec oraz zakończenia na kontynencie europejskim działań zbrojnych, tym razem już II wojny światowej, alianci wiedzieli, że muszą stworzyć nowe ramy współpracy międzynarodowej, które tym razem skutecznie wyeliminują wojnę, jako jeden z elementów stosunków międzynarodowych. I o ile politycznym narzędziem do osiągnięcia tego celu miała być nowopowstała  Organizacja Narodów Zjednoczonych, o tyle z militarnego punktu widzenia istotniejszy okazał się Sojusz Północnoatlantycki.                               
4 kwietnia 1949 roku trzynaście państw: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Włochy, Portugalia, Norwegia, Dania, Belgia, Holandia, Luksemburg, Islandia i Puerto Rico, podpisało w Waszyngtonie dokument, na mocy którego po raz pierwszy w historii powstała organizacja o tak dużym potencjale militarnym. Celem przyświecającym sygnatariuszom Traktatu Waszyngtońskiego było zjednoczenie struktur wojskowych państw członkowskich, tak aby wspólnie przeciwdziałać ewentualnym konfliktom zbrojnym po obu stronach Atlantyku. Nie ulega jednak wątpliwości, że głównym obszarem, na którym NATO miałoby wypełniać swoją misję była Europa – miejsce, gdzie w przeciągu kilkudziesięciu lat doszło do wybuchu dwóch najstraszliwszych wojen w dziejach ludzkości. W owym okresie zarówno Stanom Zjednoczonym jak i państwom zachodnioeuropejskim zależało przede wszystkim na niedopuszczeniu do wybuchu kolejnego straszliwego konfliktu. Temu celowi przyświecało powolne krystalizowanie się europejskich struktur współpracy ekonomicznej (EWWiS) jak i militarnej własnie w postaci NATO.

Aby lepiej odzwierciedlić główne motywy przyświecające założycielom NATO, należy przytoczyć słowa pierwszego Sekretarza Genetalnego Sojuszu Lorda Ismaya, który tak oto je określił: „To keep Americans in, Russians out and Germans down”. To były trzy najważniejsze zadania postawione przed tworzącą się wówczas organizacją.

Pomijając dwa pierwsze cele, skupmy się na tym trzecim, który jest bezpośrednio związany z tematem pracy. Warto pamiętać, że koniec lat czterdziestych XX wieku był okresem, kiedy konflikt ideologiczny między wschodem i zachodem, a co zatem idzie walka o wpływy w poszczególnych częściach świata, był już w pełni. Dawni sojusznicy, którzy ramię w ramię walczyli z armiami Hitlera, coraz częściej stawali naprzeciwko siebie, odkrywając iż jedyną rzeczą która charakteryzuje ich obecne stosunki jest konflikt interesów. Współpraca na potrzeby pokonania dawnego wroga coraz bardziej odchodziła w przeszłość, a jej miejsce zastępowała rywalizacja o wpływy, jak się później okaże, na całym świecie. 

Za oficjalny początek zimnej wojny powszechnie uznaje się wypowiedź byłego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla z roku 1946. Wtedy to w czasie swojego przemówienia w amerykańskim Fulton, brytyjskich polityk powiedział m.in. te słowa: „Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem na kontynent opadła żelazna kurtyna”. To zdanie idealnie odzwierciedlało ducha tamtego okresu, kiedy to niedawni sojusznicy zaczęli ze sobą rywalizować zarówno na płaszczyźnie ideologicznej jak i wojskowej. Powoli zaczynał rysować się nowy podział na światowej scenie politycznej.

Dla lepszego zobrazowania ówczesnej sytuacji geopolitycznej w Europie, postarajmy się rozwinąć nieco słowa brytyjskiego premiera. Otóż w 1949r. wojska radzieckie stacjonowały we wszystkich krajach, przez które, w swoim zwycięskim marszu na Berlin, przeszła Armia Czerwona. Praktycznie wszystkie kraje Europy Środkowej musiały mniej lub bardziej ochoczo uznać dominację nowego światowego mocarstwa, przed którą nie było dla nich ucieczki. W większości tych państw komuniści, sterowani przez Kreml, albo już zdołali przejąć władzę absolutną, albo byli od tego o krok. Nowa ideologia zastępowała wszelkie dotychczasowe programy partyjne, a totalitarny system sprawowania rządów wypierał bardziej lub mniej udane formy demokracji, jakie powstawały w tej części kontynentu od lat dwudziestych XX wieku. Europa na wschód od Łaby pokryła się czerwoną płachtą komunizmu i skutecznie odgrodziła od świata Zachodu na blisko pół wieku.

Co więcej komunizm jego ideologia charakteryzował się wysokim stopniem ekspansjonizmu zarówno w postaci sposobu myślenia zaszczepianego ludziom, jak i tego niesionego przez czerwonoarmistów wszędzie tam, gdzie się pojawiali. Nie może zatem dziwić fakt, iż Stalin chciał wykorzystać trudną sytuację materialną (przez niektórych potocznie nazywaną nędzą), w jakiej znalazły się społeczeństwa zachodnioeuropejskie, do poszerzenia swoich stref wpływów również na Francję, Włochy czy kraje Beneluksu, aż po cały kontynent. Druga wojna światowa wyniszczyła Europę w stopniu którego nie sposób porównać do żadnego innego konfliktu w historii. Przemysły państwowe upadły, gospodarka była w rozsypce i dopiero z wolna zaczynała proces swojej odbudowy, wielkie połacie kontynentu słały ciała poległych oraz ogrom zniszczeń wywołanych przez niedawny konflikt. Nie był to z pewnością obraz napawający optymizmem.

Stany Zjednoczone musiały zdawać sobie sprawę z rodzącego się zagrożenia. Wystarczyło bowiem lepiej wsłuchiwać się w słowa radzieckiego przywódcy, aby uzmysłowić sobie, że postój Armii Czerwonej na niemieckiej ziemi miał być raczej chwilowym przystankiem niż na wieki ustalonym porządkiem. W założeniu strategów był to raczej swego rodzaju postój, na którym wycieńczone i zdziesiątkowane oddziały uzupełnią swoje zapasy i w przyszłości wyruszą dalej na zachód, aby z pieśnią na ustach i karabinami w dłoni nieść komunistyczną sielankę kolejnym europejskim narodom.

Rosnące zagrożenie ekspansją komunizmu doskonale wyczuł amerykański dyplomata i znakomity sowietolog, George Kennan. W roku 1947 przedstawił on swoją wizję walki z tym zjawiskiem, nazwaną „doktryną powstrzymywania”. Ten wieloletni dyplomata, służący Stanom Zjednoczonym m.in. w Genewie, Hamburgu czy Moskwie, jak nikt inny potrafił przewidzieć posunięcia kremlowskich władz. Założeniem teorii amerykańskiego urzędnika był konflikt między komunizmem a ideami przyświecającymi państwom Zachodu. Zadaniem USA zaś było niedopuszczenie do rozpowszechniania się komunistycznej wizji państwa w kolejnych krajach. Jednak o ile amerykańska doktryna zakładała powstrzymywanie komunistów na całym świecie, o tyle historia pokazała, że główny ciężar tej walki skupił się na Europie. Bowiem to państwa zachodnioeuropejskie stanowiły dla komunistów największą zachętę do dalszego rozszerzania swej władzy. Wszyscy zdawali sobie doskonale sprawę z faktu, iż ten kto posiadał władzę nad Europą, mógł spokojnie opanowywać resztę globu. Stany Zjednoczone nie mogły więc dopuścić do tego, aby ziściła się komunistyczna wizja świata.

W tym właśnie celu powstało NATO. Organizacja ta miała zjednoczyć wszystkich swoich członków w jednym dążeniu – przeciwstawieniu się radzieckiej ekspansji. W imię realizacji tego zdania państwa Sojuszu nie zamierzały bawić się w ideologiczną wojnę lub gospodarczą rywalizację. Traktat Waszyngtoński powoływał do życia organizację, która za zadanie miała bronienie swoich członków z użyciem siły militarnej. Połączone siły natowskie miały tworzyć monolit, którego siłą będzie jedność i zdecydowana odpowiedź wszystkich sojuszników na jakąkolwiek próbę uderzenia ze strony wroga.

Jednak dla skutecznego realizowania swoich celów, NATO musiało stworzyć coś więcej niż tylko szeroko pojętą chęć współdziałania. Trzeba było wypracować pewien mechanizm, który na zasadzie podporządkowania poszczególnych państw ogólnym zasadom, miał zmotywować wszystkich członków organizacji do realnego zaangażowania się w obronę świata zachodniego w chwili, gdy taka konieczność zajdzie. Założyciele Sojuszu zdawali sobie sprawę z potrzeby opracowania mechanizmu prowadzącego do okazania solidarności względem zaatakowanego partnera. Tylko w ten sposób NATO mogło stanowić rzeczywistą siłę militarną oraz prawdziwy straszak przeciwko wszystkim, którzy zwątpią w jedność sojuszu. Temu celu służył artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi wprost, że w przypadku ataku państwa trzeciego na jedne z państw członkowskich, pozostałe postąpią zgonie z muszkieterowską zasadą „ jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Co za tym idzie, każdy agresor uderzając w jakiekolwiek z państw należących do NATO automatycznie stawia się w stanie wojny z wszystkimi.

Nowa sytuacja, powstała po podpisaniu Traktatu Waszyngtońskiego, ze pewnością musiała zostać odebrana na Kremlu jako próba pokrzyżowania radzieckich planów. Bez wątpienia Stalin i jego współpracownicy zaczęli zadawać sobie sprawę z faktu, iż grupa państw zjednoczyła się w sojusz wojskowy nakierowany bezpośrednio przeciwko Związkowi Radzieckiemu. I mimo panujących początkowo wątpliwości w skuteczność mechanizmów obronnych znajdujących się w podpisanej przez te państwa umowie, fakt zawarcia porozumienia przez państwa, które miały paść ofiarą kolejnych stalinowskich agresji, stanowił element ówczesnej gry, która w konsekwencji pokrzyżowała radzieckie plany.

W tej sytuacji Związek Radziecki musiał zdawać sobie sprawę z faktu, że jakakolwiek interwencja zbrojna na natowskiej ziemi przeistoczy się w nowy światowy konflikt. Sytuacja uległa jeszcze większemu zaognieniu z chwilą, gdy w radzieckich arsenałach pojawiła się broń atomowa oraz środki do jej przenoszenia. Od tej pory wiadomo było, iż jakikolwiek konflikt zbrojny między wschodem a zachodem oznaczał będzie ryzyko końca cywilizacji człowieka. Obie strony były świadome tego faktu i właśnie dzięki tej wiedzy zimna wojna toczyła się na poziomie operacji tajnych służb oraz walki propagandowej, a nie na polach bitew trzeciej już z kolei wojny światowej.

Tak więc, to właśnie artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego, kilka zdań zapisanych na kartce papieru, stał się podstawą militarnej ochrony demokratycznego świata przed sowiecką agresją. Jednocześnie wciągnął ZSRR w szalony wyścig zbrojeń, który suma sumarum źle się dla niego skończył. I dokładnie ta sam artykuł został, po raz pierwszy w historii, zastosowany przez Sojusz kilkadziesiąt lat po jego powstaniu. W chwili, gdy zaatakowany został największy i najpotężniejszy kraj wchodzący w jego skład – Stany Zjednoczone. Z tą jednak różnicą, że tym razem przeciwnikiem nie było konkretne państwo tylko organizacja rozsiana po całym świecie. A to zmieniało postać rzeczy.                      

Bibliografia:

1.    Churchill Winston, [w:] Cytaty.info; dostępne przez: http://www.cytaty.info/autor/winstonchurchill/2, (08.11.2009r.)

2.    Liga narodów, ONZ, NATO, KBWE/OBWE organizacje pozarządowe, Żurawski vel Grajewski, Przemysław (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2004

3.    Wołoszański Bogusław, „Wielki niemowa”, [w:] Focus historia, nr. 10/2009, s.74