Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Marta Pachocka: Sarkozy z tarczą czy na tarczy?

Marta Pachocka: Sarkozy z tarczą czy na tarczy?

09 wrzesień 2008
A A A
Poniedziałkowa wizyta prezydenta Francji Sarkozy'ego w Rosji i Gruzji wzbudziła wiele emocji. Przede wszystkim w prasie francuskiej. Czy ustalenia z moskiewskich rozmów to sukces czy porażka?
 
Francuska prasa, szczególnie dwa główne dzienniki „Le Figaro” i „Le Monde”, bardzo dużo pisała w poniedziałek (08.09.) o wizycie prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego w Federacji Rosyjskiej i Gruzji. Według harmonogramu wizyty, który znajduje się na oficjalnej stronie prezydencji francuskiej (www.ue2008.fr), obecny przewodniczący Rady Europejskiej, w towarzystwie swojego ministra spraw zagranicznych Bernarda Kouchnera, przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso i Wysokiego Przedstawiciela Unii do spraw Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Javiera Solany, miał najpierw spotkać się z prezydentem Rosji Dimitrijem Miedwiediewem w Moskwie, a następnie udać na rozmowę z gruzińską głową państwa Michałem Saakaszwili.

Ranga pierwszego spotkania była zdecydowanie wyższa, a kwestie, które tam poruszano miały doniosłe znaczenie. W zasadzie ważyły się dalsze losy Gruzji i jej stosunków z Rosją oraz pozycji Unii Europejskiej, nie tylko na Starym Kontynencie, ale i na arenie międzynarodowej. Europejska delegacja z silnym akcentem francuskim chciała przeforsować koncepcję rozmieszczenia cywilnej misji 150-200 obserwatorów UE na obszarze konfliktu gruzińsko-rosyjskiego. Domagała się ona również, aby Rosja w pełni zrealizowała postanowienia sześciopunktowego układu z 12 sierpnia br. Jeszcze w godzinach wczesnopopołudniowych francuskie portale informacyjne donosiły, iż projekt europejskiej misji został całkowicie zakwestionowany przez stronę rosyjską. Ostatecznie wieczorem ogłoszono osiągnięcie porozumienia. Rosja zgodziła się m.in. na wycofanie swoich wojsk z Gruzji oraz na obecność 200 europejskich obserwatorów. Czy można to nazwać sukcesem europejskiej dyplomacji, a wręcz osobistym sukcesem Nicolasa Sarkozy’ego? A może jest to porażka? Przecież wojska rosyjskie opuszczą terytorium Gruzji, ale nie to w rozumieniu terytorium tego państwa sprzed sierpniowego konfliktu. Żołnierze nadal będą stacjonować w zbuntowanych prowincjach – Osetii Południowej i Abchazji. O ile można te dwa regiony nadal określać mianem „zbuntowanych” i do tego „prowincji” Gruzji. Jakby nie patrzeć proklamowały one niepodległość, a Rosja ją uznała. Pójdźmy dalej. Czy wolno mówić o sukcesie UE skoro obserwatorzy zostaną wpuszczeni, ale nie na zasadach przewidzianych w planach UE?

Czy to nie Rosja dyktowała wczoraj warunki i ostatecznie postawiła na swoim, a to, co udało się wypracować Sarkozy’emu to „ochłapy”? Czy w ogóle możliwe było osiągnięcie wszystkich celów założonych przez unijną dyplomację?

Bez względu na to, czy wczorajszy wynik moskiewskich rozmów uznamy za sukces czy porażkę, nie możemy zanegować faktu, iż postawiono krok naprzód w konflikcie.

Szkoda, że prasa francuska tak niewiele uwagi poświęciła wizycie dyplomatów w Tbilisi. Dość obszerną informację na ten temat znajdujemy przede wszystkim we wtorkowym „Le Figaro”. Czy to nie znaczy, że z dwóch stron konfliktu to Rosja wciąż gra pierwsze skrzypce, a Gruzja jest „informowana” o swoich dalszych losach przez europejskiego „adwokata”?

Na swoim internetowym portalu informacyjnym dziennik „L’Express” zachęca czytelników do zabrania głosu w sondażu zatytułowanym „Rosjanie zamierzają opuścić Gruzję za miesiąc – stwierdza Nicolas Sarkozy. Czy to…”. I tu możemy wskazać, czy dla nas to: „dobry dowcip, mało prawdopodobne, szansa do wykorzystania, wielkie zwycięstwo dyplomatyczne Europy, najmniejsze z moich zmartwień”. Oddane głosy w liczbie 217 (stan na: 09.09. 14h30) rozkładają się odpowiednio: 44 proc., 31 proc., 9 proc., 12 proc. i 4 proc. Komentarz jest zbędny.

Nowe światło na wczorajsze rozmowy rzuca już wspomniany artykuł z „Le Figaro” (09.09.). Autor przywołuje szczegóły ze spotkania Sarkozy’ego w Moskwie. Strona rosyjska chciała rzekomo anulować ten fragment porozumienia z 12 sierpnia, w którym to stwierdzano, iż siły rosyjskie muszą wycofać się na pozycje sprzed agresji. W odpowiedzi na to Sarkozy wstał, mówiąc: „To nie podlega negocjacjom, nie możemy zaakceptować inwazji niepodległego państwa. Wycofanie sił rosyjskich na ich pozycje z 7 sierpnia to nasza ‘czerwona linia’”. Po tych słowach dyskusję podjęto na nowo. Jej wynik jest już znany od wczorajszego wieczoru: Rosjanie opuszczą Gruzję w ciągu miesiąca, z wyłączeniem terytorium Abchazji i Osetii Południowej.

W Tbilisi, gdzie europejska delegacja zjawiła się późnym wieczorem, dyplomaci zapewnili o swoim wsparciu dla prezydenta Gruzji. „Gruzja może liczyć na solidarność i pełne determinacji zaangażowanie UE w tych trudnych chwilach”. „UE i jej 27 państw członkowskich, jej instytucje, mówią i działają w sposób spójny i zjednoczony”. – zapewnił José Manuel Barroso, dodając, że 200 obserwatorów UE zostanie rozmieszczonych w Gruzji do 1 października, „ w ramach mandatu OBWE i ONZ”. Natomiast sam Sarkozy obiecał, że 15 października wszyscy żołnierze rosyjscy wrócą na pozycje sprzed konfliktu. Ponadto w październiku ma odbyć się konferencja na rzecz pomocy Gruzji, pod egidą Międzynarodowego Funduszy Walutowego i Banku Światowego. Ze swojej strony Saakaszwili podpisał list, w którym wyraził „swoje zaangażowanie w przestrzeganie porozumienia”.

Czy w takiej sytuacji można mówić o porażce? Raczej o kompromisie…
 
Źródła:
  1. Le Monde: lemonde.fr/.
  2. Le Figaro: lefigaro.fr/.
  3. L'Express:lexpress.fr/.
  4. Les Echos: lesechos.fr/.
  5. La Tribune: latribune.fr/.
  6. www.ue2008.fr