Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Ukraina/ Mimo porozumienia nie ma przełomu – korespondencja z Kijowa

31 maj 2007
A A A
Zgodnie z zawartym 27 maja porozumieniem, prezydent na dwa dni (29-30.05) wstrzymał część dekretu o rozwiązaniu Rady Najwyższej. Brak porozumienia pomiędzy frakcjami spowodował jednak, że w tym czasie nie uchwalono niezbędnych ustaw.

Zgodnie z ustaleniami tzw. nocnego porozumienia, jakie zostało zawarte przez Juszczenkę, Janukowycza i Moroza 27 maja, prezydent we wtorek podpisał dekret o wstrzymaniu obowiązywania części swojego dekretu z 26 kwietnia, na mocy którego rozwiązał parlament. Tym samym Radzie Najwyższej przywrócona została legitymizacja, a do sali parlamentu po trzech miesiącach nieobecności powróciły frakcje opozycyjne.

Fot. Piotr BajorJednak porozumienie zawarte na najwyższym szczeblu nie rozstrzygnęło najważniejszych rozbieżności między opozycją a koalicją. Obecnie dotyczą one kwestii mandatu imperatywnego, rejestru wyborców, a także progu frekwencji dla uznania ważności wyborów. Sprawy te miała rozstrzygnąć Rada Koncyliacyjna, która rozpoczęła obrady we wtorek rano. Z jej posiedzenia docierały sprzeczne informacje, a rozpoczęcie obrad plenarnych parlamentu przeniesione zostało na popołudnie.

Liderzy frakcji, mimo że nie osiągnęli porozumienia co do najważniejszych kwestii, to jednak zgodzili się głosować nad pakietem, który został uzgodniony wcześniej. Sprawy, których nie uzgodniono miały być jeszcze tematem nocnych negocjacji z wtorku na środę. Tym samym wieczorne posiedzenie (29.05) odbyło się bez przeszkód, a w jego trakcie deputowani podjęli kilka ważnych decyzji. W przeprowadzonych głosowaniach potwierdzono te ustawy, które na przestrzeni od 2 kwietnia do 29 maja zostały uchwalone przez zdymisjonowany parlament, tylko głosami koalicji. Deputowani anulowali również przyjęte w tym okresie uchwały, które były ogłoszone w związku z dekretem prezydenta o rozwiązaniu Rady Najwyższej.

Na wtorkowym posiedzeniu deputowani przyjęli również ważne zmiany do ustawy o Centralnej Komisji Wyborczej. Najważniejszą zmianą jest możliwość odwołania przez parlament całego składu komisji na wniosek prezydenta. Następnie, w ciągu jednego dnia frakcje parlamentarne mają zaproponować kandydatury na nowych członków prezydentowi, który ma trzy dni na wniesienie tych kandydatur do parlamentu w celu ich akceptacji. Skład Centralnej Komisji Wyborczej rozszerzony został do 15 członków (do tej pory było 13), a siły polityczne mają mieć w niej równą reprezentację – po 7 członków zarówno ze strony koalicji jak i opozycji. Przewodniczącego komisji wspólnie mają uzgodnić prezydent i premier.

Na tych zmianach sesja została zakończona i dalej toczono nocne, poufne rozmowy. Porozumienia jednak nie udało się osiągnąć, i otwierając środową sesję zastępca przewodniczącego parlamentu Adam Martyniuk powiedział, że musi ogłosić przerwę, ponieważ izba nie ma nad czym pracować. Po kilku godzinach pojawiła się również informacja o tym, że w Radzie Najwyższej może znajdować się ładunek wybuchowy i dlatego wszystkich obecnych ewakuowano z budynku. Na powrót do parlamentu zezwolono po dwóch godzinach.
 
Jednak w czasie wieczornej sesji parlamentu, deputowanym nie udało się uchwalić żadnych zmian w ustawodawstwie niezbędnych do przeprowadzenia przedterminowych wyborów. W międzyczasie trwały rozmowy na najwyższym szczeblu, które jednak również nie przyniosły uzgodnienia rozbieżności.

O północy, ze środy na czwartek minął również termin obowiązywania dekretu prezydenta, którym na dwa dni Juszczenko przywrócił legitymizację parlamentu. W czwartek rano, prezydent zgodził się przedłużyć jeszcze o jeden dzień funkcjonowanie parlamentu, a sam udał się z oficjalna dwudniową wizytą do Chorwacji. Zapowiedział tam, że jeśli dziś nie uda się osiągnąć porozumienia i uchwalić niezbędnych zmian prawnych, to wybory odbędą się nie 30 września, a w ciągu najbliższych 60 dni. Zgodnie z przewidywaniami parlament nie przyjął jednak odpowiednich zmian. Juszczenko do Kijowa wraca jutro i po jego powrocie okaże się, czy zdecyduje się on na dalsze rozmowy, czy zgodnie z zapowiedziami rozpisze wybory na przestrzeni najbliższych dwóch miesięcy.


Autor jest korespondentem Portalu Spraw Zagranicznych w Kijowie.