Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Aleksander Kobyłka: Nie tylko cenzura - media w Chinach

03 listopad 2009
A A A

Pierwszą kwestią, która przychodzi na myśl w związku z mediami w Chińskiej Republice Ludowej, jest cenzura i brak wolności słowa. Pamiętając o tym, warto jednak przyjrzeć się bliżej rynkowi mediów w tym najludniejszym kraju na świecie.

Konstytucja Chin wprawdzie gwarantuje obywatelom wolność słowa i prasy, ale jednocześnie zawiera zapisy mówiące o tym, że Chińczycy muszą „bronić bezpieczeństwa, honoru i interesów swojego państwa”. Oznacza to, że państwo ma prawo ograniczać wolności, jeżeli w dyskusji publicznej pojawiają się wrażliwe politycznie tematy. Kolejnym szerokim pojęciem, które jest wytrychem pozwalającym na łamanie wolności słowa oraz cenzurę, są działania zagrażające państwu poprzez rozpowszechnianie informacji klasyfikowanych jako tajemnice państwowe.

ImageW praktyce oznacza to, że w Chinach istnieje zestaw tematów, które nie mogą znaleźć się w mediach i publicznej dyskusji. Dotyczą one przede wszystkim kwestii legitymizacji władzy Komunistycznej Partii Chin oraz wszelkich tematów postrzeganych, jako zagrożenie dla rządzących (ruchy opozycyjne wobec władzy, temat demokratyzacji, wszelkie masowe działania i stowarzyszenia będące poza kontrolą władz – np. ruch Falun Gong). Do tematów wrażliwych należą również kwestie Tybetu i Dalajlamy, zagadnienia związane z Tajwanem, jeśli wykraczają poza postrzeganie ich przez rządzących. Czasem do tej grupy mogą również należeć informacje związane z katastrofami naturalnymi, społecznymi protestami (jeżeli mogłyby wykroczyć poza sferę lokalną, grożąc wybuchem protestów na skalę kraju) czy skażeniem środowiska naturalnego.

Media w Chinach znajdują się pod państwową kontrolą. Największe agencje informacyjne, gazety, telewizja czy radio wchodzą w skład najwyższych organów w państwie, ich szefowie piastują jednocześnie wysokie stanowiska będąc np. członkami Komitetu Centralnego KPCh, co gwarantuje ścisły związek między mediami a władzą. W kraju działają specjalne agencje, jednostki rządowe i partyjne, które monitorują rynek mediów, kontrolują pojawiające się na nim treści oraz zajmują się cenzurą. Jedną z nich jest Centralny Departament Propagandy KPCh, który wydaje mediom wskazówki dotyczące tego, jak powinny być relacjonowane poszczególne politycznie wrażliwe tematy. Wskazówki przygotowywane są na użytek wewnętrzny i nie można ich ujawniać (grozi za to nawet kara więzienia).

W rankingu wolności mediów przygotowywanym przez organizację Reporterzy Bez Granic, Chiny w 2009 roku zajęły odległe, 168 miejsce. Za niestosowanie się do państwowych regulacji dziennikarzom grozi utrata pracy, kary finansowe, prześladowania i więzienie. Karą dla wydawców może być wstrzymanie państwowych dopłat lub nakaz zamknięcia. Często prześladowania i ograniczenia wolności słowa wynikają z decyzji nie tyle władz centralnych, co lokalnych, których interesy i wizerunek są naruszane przez media. Istniejące regulacje powodują również, że wśród chińskich dziennikarzy i wydawców istnieje bardzo głęboka autocenzura, która już na poziomie powstawania materiałów decyduje co może, a co nie może być przekazane odbiorcom.

Rynek mediów w Chinach w trakcie ostatnich trzydziestu lat uległ jednak znacznym przemianom. Obecnie w Chinach istnieje ponad 2,2 tys. gazet oraz 7 tys. rozmaitych magazynów i czasopism. Chińscy telewidzowie mają do wyboru ponad 300 programów, a słuchacze setki stacji radiowych. W Chinach jest ponad 330 mln internautów. W chińskich mediach zachodzą zmiany analogiczne jak na całym świecie – pogłębiają się procesy komercjalizacji, tabloidyzacji oraz pogoni za jak najbardziej bieżącymi i sensacyjnymi informacjami. Gwałtownie poszerza się konkurencja, a tym samym chińscy odbiorcy mają coraz większy wybór.

Teoretycznie właścicielami większości mediów są agencje powiązane z państwem, ale prywatyzacja wchodzi tylnymi drzwiami, poprzez podzlecanie pewnych działań do firm prywatnych. Jednocześnie, pomimo wciąż silnego systemu cenzury, zmniejsza się kontrola nad mediami sprawowana przez władze centralne i partię, rośnie znaczenie mediów regionalnych, a przede wszystkim wciąż poszerza się zasięg dopuszczalnej publicznej debaty oraz tematyki w niej występującej.

Dzięki tym zmianom chińskie media (głównie regionalne) coraz częściej poruszają drażliwe tematy, przede wszystkim dotyczące społeczeństwa, przemian w nim zachodzących i kosztów, jakie ponosi ono w zamian za utrzymywanie szybkiego wzrostu gospodarczego. Rzecz jasna nadal nie jest dopuszczalna otwarta krytyka partii, zwłaszcza dotycząca zagadnień politycznych, jednak możliwe jest wyrażanie krytycznych uwag odnoszących się do zachodzących przemian społeczno-gospodarczych.

Media zajmują się kwestiami korupcji (na poziomie lokalnym), zanieczyszczeniem środowiska, reformą służby zdrowia czy ubezpieczeń społecznych, tematyką AIDS, wypadków przy pracy czy sytuacją migrantów w miastach wschodnich prowincji Chin. Dziennikarze nierzadko stają się sprzymierzeńcami lokalnych protestów przeciwko nadużyciom władzy, wypadkom w fabrykach, przejmowaniu ziemi pod inwestycje czy korupcji. Coraz częściej zajmują się oni śledztwami dziennikarskimi, tropiąc lokalne nadużycia, które spotykają się z potępieniem chińskiego społeczeństwa.

Granica między tym, co jest dopuszczalne, a tym, co zwalczane, jest bardzo płynna i zdaje się być przedmiotem ciągłych negocjacji, które nie prowadzą do ustalenia jasnych reguł. Media działają na komercyjnym rynku, dlatego walcząc o odbiorców i reklamy, muszą przyciągać swoją zawartością. Z tego względu czasem narażają się władzom, gdyż alternatywą jest bankructwo spowodowane brakiem czytelników. Dotyczy to nawet mediów należących do Komunistycznej Partii Chin.

W ostatnich latach w Chinach wyraźnie wzrosły potrzeby, a zarazem możliwości dostępu do źródeł informacji. Władze starają się zrównoważyć te dążenia z koniecznością zachowania kontroli nad mediami, którą postrzegają jako jeden ze środków wymaganych dla utrzymania się przy władzy. Z tego względu KPCh stara się zachować delikatną równowagę – zezwalać na coraz szerszą debatę społeczną w mediach, a zarazem ograniczać ją, aby nie doprowadziła do uruchomienia procesów, które utrudniłby sprawowanie władzy, a nawet doprowadziły do upadku rządzących.

Rosnące przychody z reklam pozwalają na zatrudnianie coraz bardziej profesjonalnych i lepiej wykształconych dziennikarzy, a rosnące płace powodują, że media stają się bardzo atrakcyjnym sektorem gospodarki. Ogromny i perspektywiczny chiński rynek jest też smakowitym kąskiem dla zagranicznych koncernów medialnych, jednak obecnie jest on dla nich praktycznie zamknięty. Na niedawno zakończonym Światowym Forum Mediów w Pekinie Ruppert Murdoch zaapelował do chińskich władz o umożliwienie pracy w Chinach większej niż dotychczas liczbie zagranicznych korespondentów. Zachęcał też chińskie władze do większego otwarcia rynku mediów dla zagranicznych koncernów medialnych.

Chińskie władze planują jednak działania całkowicie przeciwne – na początku 2009 r. poinformowały, że zamierzają przeznaczyć co najmniej 6,5 mld dol. na projekty, których głównym zadaniem będzie poprawa wizerunku Chin za granicą, rozbudowa obecności chińskich mediów na świecie oraz poszerzenie możliwości przekazywania chińskiego punktu widzenia i sposobu postrzegania międzynarodowych wydarzeń.

W ramach tego projektu główna chińska agencja informacyjna Xinhua podwoi liczbę swoich zagranicznych oddziałów, dzięki czemu będzie obecna praktycznie we wszystkich krajach świata. Prestiżowym zadaniem będzie również stworzenie działającej całą dobę stacji telewizyjnej, która przekazywać będzie globalne informacje widzom na całym świecie (zachowując chiński punk widzenia). Celem jest stworzenie wpływowego i wiarygodnego źródła informacji, a modelem dla tego projektu ma być katarska Al-Jazeera.

Agencje informacyjne

Najważniejszą chińska agencją informacyjną jest Xinhua (New China News Agency). Jest jedną z rządowych instytucji, która odpowiedzialna jest bezpośrednio przed Komunistyczną Partią Chin. Xinhua ma ponad sto oddziałów na całym świecie (zgodnie z planami ich liczba ma być podwojona) oraz 31 oddziałów w Chinach (w każdej prowincji puls biuro wojskowe). Zatrudnia aż 10 tys. osób. Jest uważana za propagandową tubę rządu.

Xinhua jest głównym medium zbierającym informacje o świecie i przekazującym na zewnątrz informacje o Chinach. Jest głównym źródłem wiadomości dla gazet, które nie mają środków, by utrzymywać własnych korespondentów (za granicą lub w poszczególnych prowincjach Chin). Agencja jest również wydawcą ponad 20 gazet, kilkunastu magazynów, które ukazują się w języku chińskim (mandaryńskim), a także w angielskim i w czterech innych językach.

Drugą chińską agencją informacyjną to China News Service, która skierowana jest głównie do Chińczyków mieszkających poza krajem, a także mieszkańców Hongkongu, Makau oraz Tajwanu. Posiada oddziały w każdej z chińskich prowincji, w Hongkongu, Makau oraz w kilku krajach na świecie.

Telewizja i radio


Główną ogólnokrajową telewizją jest China Central Television (CCTV). Posiada ona 19 kanałów telewizyjnych – w tym nadające po angielsku (program dostępny w Stanach Zjednoczonych), hiszpańsku, francusku, arabsku i rosyjsku. Telewizja zatrudnia ponad 10 tys. osób, a jej prezesem jest wiceszef podlegającej rządowi agencji, której zadaniem jest kontrola nad mediami (State Administration of Radio, Film, and Television). Wielu najważniejszych pracowników zatrudnianych jest bezpośrednio przez państwo – podobnie jak szefowie głównych lokalnych stacji telewizyjnych.

CCTV to najważniejsza i najbardziej opiniotwórcza stacja telewizyjna, posiadająca ok. 30-proc. udział w rynku, na którym olbrzymie znaczenie mają telewizje lokalne. CCTV dostarcza dla nich swoje materiały informacyjne – są one zobowiązane, aby o godzinie 19.00 wyemitować pochodzący z CCTV serwis informacyjny (ma on zatem astronomiczną oglądalność sięgającą 500 mln osób) Telewizja ma również monopol na zakup materiałów pochodzących z zagranicznych stacji. Ze względu na przeprowadzaną ekspansję na świecie, CCTV znacznie zwiększa liczbę swoich zagranicznych korespondentów oraz pracowników posługujących się obcymi językami, a także zagranicznych ekspertów. W Chinach z pewnymi ograniczeniami obecnych jest około 30 zagranicznych stacji telewizyjnych (m.in. BBC World, CNBC, Bloomberg Tv).

Najważniejszymi stacjami radiowymi są China National Radio przygotowujące dziesięć programów o różnorodnym profilu, które koncentruje się na sprawach krajowych, oraz China Radio International, które zajmuje się sprawami międzynarodowymi – posiada korespondentów w 30 zagranicznych oddziałach), emituje programy w 53 językach na całym świecie.

Prasa

W Chinach istnieje ponad 2,2 tys. gazet, ponad 7 tys. czasopism i magazynów. Trudno jest określić rzeczywiste rozmiary rynku, ponieważ wielu wydawców ma swoje własne sieci dystrybucji i nie korzysta oficjalnych, aby unikać płacenia podatków. Działa również wiele drukarni i księgarni, które sprzedają nieoficjalne materiały (zarówno pornografię, jak i gazety czy książki wydawane przez intelektualistów lub zawierające treści niepoprawne politycznie).

Chińska prasa ma nieco większą swobodę niż telewizja, radio czy internet. Dotyczy to zwłaszcza magazynów i czasopism. Zdarza się, że np. drukują one policyjne raporty dotyczące zatrzymywania wrażliwych politycznie osób czy bezpośrednio występują przeciwko lokalnym władzom. Rząd centralny niezbyt chętnie angażuje się w zamykanie takich tytułów, nie chcąc zwracać na nie powszechnej uwagi, zwłaszcza, że ich zasięg jest niezbyt wielki.

Główną gazetą w Chinach jest Dziennik Ludowy (People’s Daily), będący organem Komitetu Centralnego KPCh. Ma nakład sięgający 3-4 mln i dostarcza informacje o polityce, działaniach, planach i punkcie widzenia partii. Pomimo swojej propagandowej roli jest dobrym źródłem informacji o tendencjach zachodzących wewnątrz KPCh – nie ma w niej krytyki władz, ale pojawiają się np. sugestie dotyczące wewnętrznych sporów czy wskazujące na toczącą się debatę (która może przenieść się poza partię). Dziennik Ludowy ma edycje w języku angielskim, japońskim, francuskim, hiszpańskim, arabskim i rosyjskim.

Istotnymi gazetami o ogólnokrajowym zasięgu są także, znajdujące się pod kierownictwem wydziału propagandy, Guangming Daily i anglojęzyczna China Daily, a także Economic Daily. W 2009 r. ruszyła również druga gazeta skierowana do obcokrajowców, wydawany jedynie w języku angielskim Global Times.

Internet

W Chinach z internetu korzysta ponad 330 mln osób, a zatem kraj ten ma największą liczbę internautów na świecie. Wielu z nich to aktywni użytkownicy, którzy korzystają z serwisów społecznościowych, piszą blogi i wyszukują pożądane przez nich informacje. Otwartość internetu i jego możliwości komunikacyjne, powodują, że chińskie władze postrzegają go, jako potencjalne zagrożenie dla swojej pozycji i kontroli nad mediami. Rządzący zdają sobie sprawę, że globalna sieć daje możliwości dotarcia do wszelkiego rodzaju informacji, a także umożliwia wymianę poglądów i nawiązywanie kontaktów ułatwiając chociażby powstanie ponadlokalnych protestów.

Z tego powodu chińskie władze stworzyły kontrowersyjny system cenzurujący treść dostępną dla chińskich użytkowników sieci, wprowadzając ograniczenia w wyszukiwarkach, blokując zachodnie strony, zamykając blogi, monitorując zawartość stron oraz elektroniczną korespondencję (m.in. utrudniając dostęp do witryn serwisu BBC, Youtube, Amnesty International czy popularnego serwisu blogowego Bullog). Cały system potocznie nazywany jest Internetowym Wielkim Murem.

Swoje działania władze usprawiedliwiają koniecznością przestrzegania prawa, a także ograniczania dostępu chińskich internautów do treści zawierających przemoc i pornografię. Taki argument używany był również w połowie 2009 roku, gdy władze zapowiedziały wprowadzenie obowiązkowego oprogramowania filtrującego „Zielona Tama-Ochrona Młodych”, które miało być fabrycznie zainstalowane we wszystkich komputerach sprzedawanych w Chinach. Ostatecznie po protestach zarówno za granicą, jak i w samych Chinach, władze wycofały się z tego pomysłu.

Do zaostrzenia kontroli, blokad i cenzury dochodzi zwłaszcza przed ważnymi rocznicami i innymi wydarzeniami, które mogłyby być pretekstem dla szerszych protestów. Działo się tak m.in. przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, 20. rocznicą wydarzeń na placu Tiananmen oraz 60. rocznicą powstania ChRL. Chińscy internauci regularnie mają problemy z korzystaniem z takich serwisów jak Facebook, Twitter czy nawet Flickr. Cenzura wywołuje także liczne kontrowersje związane z zaangażowaniem zachodnich firm w chińskie działania – dotyczy to zarówno firm opracowujących stosowaną przez Chiny technologię, jak i takie firmy jak Yahoo czy Google, które ujawniają dane swoich klientów lub zgadzają się na cenzurowanie swoich wyszukiwarek.