Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie co z Afganistanem

co z Afganistanem


06 maj 2011
A A A

Premier Tuskiem wraz prezydentem Komorowskim zgoda, mimo wszystkich niedoskonałości całkiem porządni z nich ludzie (choć co z tym obiecanym odwrotem z Afganistanu,  panie Prezydencie? Teraz zabili już sobie bin Ladena na dobre, więc nie ma najmniejszego powodu, aby tam siedzieć choćby i dzień dłużej), ale… mówimy sojusz NATO,  a w domyśle… nasi super sojusznicy. Jesteśmy atakowani namiarem wszelakich przekazów – gdyż informacjami, czy wiadomościami trudno to nazwać – w ca. 99,9% zupełnie nieistotnych, a to wyścig w błocie, a to 20kilogramowy kot. Chcą nam na przykład sprzedać teraz historyjkę o ibn Ladenie, o której celny, wczorajszy nagłówek w TVN24 mówił: „Mój kot wymyśliłby lepszą”, atakują przy tym z prasy, radia i telewizji, niczym Libię z ziemi, morza i powietrza, aby pokonać nasz system obronny, walczący z ich wszechmocną niestety dzisiaj głupotą. Pokazują nam zdjęcia, jak przyglądają się w stadnej katatonii egzekucji Geronimo, kimkolwiek on jest (był), w nadziei, że ktoś zechce to badziewie kupić. Jeśli ci, co wymyślają takie historie prowadziliby własne biznesy, za własne pieniądze, jak nic pomarliby z głodu.

A taki Brassens potrafił w jednym wersie zawrzeć więcej prawdziwej, merytorycznej treści, niż całe roczne archiwum NYT, WP, czy innego Foxa do s-ki z Aljazeerą. Może to i odważna teza, ale podejmuję się ją obronić, wystarczy posłuchać Brassensa, w piosence tu wiek nie ma znaczenia, proroczo napisanej pewnie dla triumwiratu (plus ten fircyk, z doskoku) bombardującego od miesiąca Libię, a bezczelnie udającego NATO. W ramach śpiewania poezji piosenkę brawurowo wykonał wspaniały Zespół Reprezentacyjny – ku pokrzepieniu serc i duszy słuchajmy poezji w tych bezdusznych czasach!