Wiadomym jest, że osoba Ministra Spraw Zagranicznych reprezentuje majestat państwa, a słowa wypowiadane są przez niego uznawane są za oficjalne stanowisko danego kraju, w tym przypadku jedyne co można zarzucić Radosławowi Sikorskiemu i jego wypowiedzi to brak komunikacji i wcześniejszego poinformowania o tym prezydenta, który współuczestniczy w kreowaniu polityk i zagranicznej państwa.
Wystąpienie ministra było przedstawieniem polskiej koncepcji rozwoju zjednoczonej Europy i przedstawieniem pomysłów na rozwiązanie kryzysu w jakim znalazł się nasz kontynent.
Było wyrazem dojrzałości politycznej Polski, która odrzuciła zaszłości historyczne i wzywa niegdysiejszego wroga do odpowiedzialności za wspólną przyszłość. Niemcy jako najsilniejsze gospodarczo państwo Unii nie powinno stawiać tak wielkich wymagań zadłużonym państwom, za siłą gospodarczą i polityczną idzie odpowiedzialność, której mamy prawo wymagać od Niemiec, które przez dekady pretendowały do tytułu lidera Europy. Dziś, w dobie kryzysu, to one jako gospodarczy potentat muszą ratować Unię.
W dyskusjach nad dziejowym przeznaczeniem Polski przeważa sugestywny, lecz mylny pogląd. Pogląd ten, reprezentowany przez wybitnych historiozofów (prof. Feliks Koneczny, 1862-1949), historyków (prof. Stanisław Kutrzeba, 1876-1946) czy geopolityków (kpt. Jerzy Niezbrzycki, 1902-1968) każe uznawać Polskę za część Zachodu bądź cywilizacji zachodniej. Opinię o przynależności Polski do Wschodu raczej trudno napotkać. Inny pogląd, mniej popularny od tego pierwszego, określa natomiast Polskę jako usytuowaną „między Wschodem a Zachodem" (inter Orientem et Occidentem) - i to on właśnie odpowiada prawdzie. Przeznaczenie Polski wiąże ją z obszarem, który pod względem cywilizacyjnym nie należy jednoznacznie do Zachodu ani Wschodu. Obszarowi temu nadamy umowną nazwę Środka. Podmiotowość geopolityczna Polski zależy od tego, czy w geograficznej przestrzeni zajmowanej przez Środek istnieje ośrodek siły władny ją kontrolować i uporządkować politycznie, stanowiący sam dla siebie Centrum, zdolny bronić jej przed naporami z Zachodu i Wschodu. W przeciwnym wypadku Polska, podobnie jak pozostałe części Środka, może jedynie pozostawać areną i przedmiotem gry prowadzonej między sobą przez centra zewnętrzne.
23 czerwca minie 95 lat od pierwszej z dwunastu bitew stoczonych w dolinie rzeki Isonzo. Były to krwawe starcia wojsk włoskich i austro-węgierskich podczas I wojny światowej. Jaki mają związek z obecnym kryzysem Unii Europejskiej i Euro?
Kocioł bałkański
W działaniach pod Isonzo brał udział mój pradziadek Jan Szczepaniec widoczny na dołączonym zdjęciu w mundurze CK armii. Z pewnością, był jednym z wielu żołnierzy skandujących radosne "Naš Sveto!" na cześć „Lwa Isonzo” genialnego dowódcy CK armii Svetozara Boroevicia von Bojny. Feldmarszałek Bojna pomimo przytłaczającej przewagi wroga utrzymywał pozycje swoich oddziałów przez dwa lata aż do dwunastej decydującej bitwy pod Isonzo (1917), kiedy to wspierany przez wojska niemieckie zmiażdżył armię włoską. Wedle rodzinnych opowieści mój pradziad miał zostać przysypany w Alpach podczas jednej z bitew na froncie włoskim i w związku z tym 1917 rok upłynął mu na rehabilitacji w Wiedniu i powrocie do rodzinnego Cieszyna, gdzie wykonano zdjęcie. Bitwy pod Isonzo, były jednymi z ostatnich klasycznych działań „wojny pozycyjnej” w związku z tym straty włoskie oblicza się na 700000 żołnierzy! Mój pradziad stał się świadkiem przełomu w taktyce wojskowej, która zmieniła oblicze świata. Von Bojna w ostatniej dwunastej bitwie pod Isonzo zastosował nową strategię atakowania za pomocą grup szturmowych, które omijały umocnienia i atakowały tyły armii włoskiej. Czasy wojen „w okopach” ostatecznie się skończyły. Nowej epoki w militarnych dziejach świata nie doczekały (zwycięskie na froncie włoskim) Austro-Węgry. Po "ich trupie" oraz w wyniku wyczerpania Włoch i rozpadu Imperium Osmańskiego kocioł bałkański znów zaczął wrzeć. Isonzo, było palnikiem, który zaczął go podgrzewać.
I. Po anschlussie Polski oraz sąsiednich państw do NATO, a następnie do Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, liberalni badacze stosunków międzynarodowych ogłosili, że „Polska przestała leżeć między Niemcami a Rosją" (bo zaczęła leżeć w Ameryce?). Ich triumfalizm okazał się całkowicie nieuzasadniony. Polska, a także cała Europa Środkowa, Wschodnia i Południowo-Wschodnia w dalszym ciągu leżą między Niemcami a Rosją. Fakt ten powinien zawsze stanowić punkt wyjścia dla pracy koncepcyjnej nad właściwą polityką zagraniczną, podejmowanej przez polskich analityków, strategów czy dyplomatów.
II. Znajdujące się w tym położeniu państwa i narody muszą dążyć do stworzenia osobnego ośrodka siły, zdolnego względnie zrównoważyć z jednej strony Niemcy, z drugiej strony Rosję. W każdym innym wypadku Polska musi skończyć albo w nie równoprawnym związku z Niemcami bądź Rosją, albo jako podzielona pomiędzy te dwa ośrodki.
Poprzedzone ogólnoniemieckimi strajkami rozmowy przyniosły skutek. Studenci za Odrą będą mogli odtąd więcej czasu poświęcać na naukę własną i mniej stresować się egzaminami.
Kilka miesięcy temu pisałem jak to tygodniowy strajk moich niemieckich kolegów utrudniał normalne funkcjonowanie Freie Universitat w Berlinie. Jednak muszę uderzyć się w pierś i przyznać, iż moje ówczesne spostrzeżenia okazały się krótkowzroczne i pozbawione wizji.
Wychodząc na ulice niemieckich miast młodzi ludzie starali się w sposób jednoznaczny przekonać do swoich racji pozostałą część społeczeństwa. Demonstracje i oficjalne debaty na uniwersytetach były najspokojniejszymi formami protestu. Często dochodziło jednak do okupowania sal wykładowych gdzie po jakimś czasie musiała interweniować policja. Summa summarum środki zastosowane przez niemieckich żaków przyniosły zamierzony skutek. Władze odpowiedzialne za kształcenie akademickie, dotąd pozostające nieugięte w kwestii zmiany warunków studiowania, poszły na znaczące ustępstwa. Wszyscy wydają się zadowoleni.
Rząd Angeli Merkel przedłużył w środę (18.11) misję Bundeswehry w Afganistanie. Od jakiegoś czasu Niemcy dyskutują nad tym, co tak naprawdę dzieje się w Afganistanie.
Decyzję o pozostaniu w ramach natowskiej misji ISAF (4580 niemieckich żołnierzy), koalicyjny gabinet chrześcijańskich demokratów i liberałów, podjął na wyjazdowym spotkaniu w Mesebergu. Jednocześnie przedłużono mandat żołnierzy niemieckich w amerykańskiej operacji Enduring Freedom (230 żołnierzy) oraz z ramienia ONZ w misji UNIFIL (450 osób) w Libanie. Wszystkie decyzji musi zatwierdzić jeszcze Bundestag.
Na wczorajszej (19.11) uroczystości zaprzysiężenia afgańskiego prezydenta Karzaja na drugą kadencję, obecny był także szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle (FDP). Podczas rozmów z głową państwa wicekanclerz mówił o znaczenia Afganistanu dla wspólnoty międzynarodowej oraz przypominał niemieckie zaangażowanie w regionie. W najnowszym wydaniu tygodnika Der Spiegel minister podkreślił natomiast, iż od Karzaja oczekuje „dobrych rządów i zwalczania korupcji".
Przemówienie kanclerz Angeli Merkel w amerykańskim Kongresie było formą jej expose połączonego ze wsparciem prezydenta Obamy w kwestii ochrony klimatu i Afganistanu.
Bez wątpienia mowa wygłoszona przez Merkel była nacechowana patosem. Ale zgodzić się należy, iż występując przed tak szacownym gremium jest on całkowicie uprawniony i dozwolony. Podobnie było z innymi wystąpieniami niemieckich polityków przed Kongresem, o czym sama Merkel w przemówieniu przypomniała.
Te kilkadziesiąt minut przemówienia można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich dotyczyła Niemiec druga natomiast odnosiła się do problemów globalnych i w niej Merkel prezentowała stanowisko całej Europy.
Nowy szef niemieckiej dyplomacji - Guido Westerwelle zaczyna swoje urzędowanie od wizyty w Polsce. Mam nadzieję, że polski rząd prawidłowo odczyta ten gest i wyciągnie wnioski z tego, że wicekanclerz zaczyna właśnie od odwiedzin wschodniego sąsiada. Nie tak dawno mieliśmy obchody 70 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej i pamiętam, że Stany Zjednoczone, nasz "strategiczny partner" i nie ukrywajmy na naszą własną prośbę nasz "przewodnik" w stosunkach międzynatrodowych w ostatniej chwili zmienił decyzję i do Gdańska przysłał zamiast czwartoligowego, polityka z ligi trzeciej.
Niemcy od lat podkreślają znaczenie naszych dobrych relacji i pokładane w nas nadzieje. Pozostaje nam ufać, że niemieckie puszczenie oka nie pozostanie bez odzewu i Polska wzmocni stosunki z Niemcami.
Obchody dwudziestej rocznicy upadku muru berlińskiego są okazją do zamanifestowania wspólnego sukcesu byłych krajów zza żelaznej kurtyny. Obecność w Berlinie Wałęsy i Buzka będą tego dobrym przykładem.
Podobnie jak w Polsce każdy wie, co robił w dniu wyboru Karola Wojtyły na papieża, tak każdy Berlińczyk pamięta jak spędzał wieczór i noc 9 listopada 1989 roku. By uczcić tamten nastrój euforii, szczęścia i nadziei większości mieszkańców podzielonego miasta, za kilkanaście dni do Berlina zjadą przywódcy czterech mocarstw: USA (reprezentowane przez Hillary Clinton), Rosji, Wielkiej Brytanii i Francji. Właśnie te państwa miały specjalny status mocarstw sprawujących zwierzchnictwo nad Berlinem. Bez ich zgody zjednoczenie Niemiec mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej.
Po wstąpieniu do Unii Europejskiej i NATO w polityce zagranicznej RP jak również w stosunkach międzynarodowych widzianych z polskiego punktu widzenia wydawało się, że zapanuje pewnego rodzaju marazm.
Kolejne rządy i kolejni ministrowie spraw zagranicznych powtarzali ciągle te same hasła - wzmacnianie pozycji w Europie i sojuszu północnoatlantyckim oraz strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi.
W pewnym momencie politycy, publicyści i politolodzy przeżyli zaskoczenie i rozczarowanie (na pewno nie wszyscy ale duża ich część). Oto Stany Zjednoczone wbrew wcześniejszym zapowiedziom rezygnują z budowy na terenie Polski i Republiki Czeskiej elementów swojej tarczy rakietowej. Decyzje podejmują w niekorzystnym momencie - w 70 roczniće agresji Związku Radzieckiego na Polskę, podkreślając przy tym swoją przyjaźń z Rosją.
Na moim blogu chciałbym przybliżać i prezentować stolicę naszych przyjaciół zza Odry. Jednocześnie postaram się rozjaśniać zawiłości polityczne i społeczne Niemiec, które mają duży wpływ także na nasze zachowania. Zapraszam do wspólnej wyprawy nad Sprewę.