Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
"Spersonalizowana dyplomacja Busha" a konflikt w Gruzjii Drukuj Email
( 1 głos)




Magdalena Górnicka   
19.01.2009.

Gdy zaczęła się wojna w Gruzji, George W. Bush był w Pekinie – miał oglądać rozpoczęcie igrzysk wraz z premierem Rosji, Władimirem Putinem.

REKLAMA

Administracja George’a W. Busha od pewnego czasu traktowała prezydenta Gruzji, Mikheila Saakaszwilego jak krnąbrnego ucznia.

Popieranie prozachodniego kursu Gruzji i Ukrainy wpisywało się  w doktrynę Busha o szerzeniu demokracji, co więcej – gruziński kontyngent w Iraku był jednym z najliczniejszych przysłanych przez kraj koalicji. Jednak USA nie bardzo miały ochotę być wciągnięte przez owych sojuszników w konflikt z Rosją.  

Niedługo przed tymi wydarzeniami, sekretarz stanu USA, Condoleezza Rice, rozmawiała z   prezydentem Gruzji przez telefon i doradzała mu, żeby nie dał się sprowokować.

Jednocześnie prezydent Bush, który w 2001 roku miał  w oczach – wtedy prezydenta – Putina ujrzeć „samo dobro” i „poznać jego duszę” – był przekonany, że Rosja nie poważy się na wojnę z Gruzją, jako uznanym, cywilizowanym, demokratycznym państwem.

The Washington Post nazwał te kalkulacje rządu amerykańskiego „porażką zbyt spersonalizowanej dyplomacji prezydenta Busha”. Prezydent bowiem wierzył, że utrzymywanie dobrych stosunków z innymi szefami państw jest kluczem do sukcesu (zwłaszcza sukcesu USA), a w relacjach interpersonalnych można kształtować strategiczne wytyczne polityki zagranicznej państw.
G.Bush wierzył też, że jeśli poprosi o coś W.Putina, ten przychyli się do prośby – tak, jak gdyby to George prosił Władimira o pożyczenie samochodu na dwa dni, a nie prezydent światowego mocarstwa prosił premiera drugiego – byłego i aspirującego mocarstwa, o wstrzymanie działań wojennych w kraju trzecim.

Ujmując więc konflikt między Gruzją i Rosją z punktu widzenia George’a W. Busha, wszystko sprowadza się do osobistych ambicji, a nie do interesów państw.

„Rosja tyranizuje Gruzję” – stwierdził prezydent USA i jednocześnie dodał, że „Ameryka nie opuści Gruzji, która wybrała przynależność do wolnego świata”.

George W. Bush skrytykował też środki polityki zagranicznej wykorzystywane przez Rosję:
„Zastraszanie siłą nie jest sposobem prowadzenia polityki zagranicznej, który można by zaakceptować w XXI wieku”.

Tymczasem prezydent Stanów Zjednoczonych nie dostrzegł, że jego superspersonalizowana dyplomacja idealnie wpisuje się w tak krytykowany, XIX-wieczny sposób uprawiania przez Rosję polityki.

To przecież właśnie wtedy dyplomacja była domeną elit, monarchów, przywódców państw.
Postulat jawnej dyplomacji pojawił się dopiero po I wojnie światowej.
Stąd ogromny rozziew między celami polityki zagranicznej artykułowanymi przez rząd prezydenta Busha, a ostatecznym ich rezultatem.

Otóż sposobami rodem kongresu wiedeńskiego nie da się realizować celów w zglobalizowanym świecie. Jednak neokonserwatyzm, a więc ideologia dominująca w myśleniu głównych autorów i wykonawców polityki zagranicznej USA, postuluje łączenie „starych” metod Świętego Przymierza z celami nowymi, jakie stawia świat postzimnowojenny, jednobiegunowy.  
Najlepiej widać to właśnie w relacjach między USA a Rosją i Gruzją.

Administracja Busha – traktuje Gruzję jako trzeciorzędnego sojusznika: szkoli armię, popiera – głównie werbalnie - na arenie międzynarodowej,  ale przyjmuje z otwartymi rękami ogromny (jak na możliwości Gruzji) kontyngent wojsk wysłany do Iraku.

Ameryka jednak nie jest gotowa nie tylko umierać za Gruzję, ale i ryzykować swoich stosunków z sojusznikami „wyższego rzędu”.

Natomiast wobec Rosji polityka rządu Busha miała być „nowym początkiem” po psuciu relacji przez administrację Clintona. Bush i Putin zostali przecież prezydentami w jednym czasie.

Jednak retoryka prezydenta USA musiała dostosować się do tej artykułowanej przez Rosję – tylko, że ten drugi kraj artykułował ją za pomocą faktów, a nie oświadczeń.

Bezwarunkowe poparcie w konflikcie strony gruzińskiej, wywołało jednak w samych Stanach wiele kontrowersji.

Wypominano prezydentowi, że jego oddanie zasadom prawa międzynarodowego nie miało zastosowania to inwazji na Irak, a także zarzucano, że nie podkreśla współodpowiedzialności Gruzji za wojnę na Kaukazie.

Podkreślano także, że taka sytuacja jest pokłosiem „drażnienia Rosji” i – wbrew jej przestrogom – próbom rozszerzania NATO ciągle na wschód.

Dodatkowo – sprawa Kosowa – miała być w tej kwestii „nierozważnym krokiem” – kroplą, która przepełniła czarę.

O wybuch wojny obwiniano więc – pośrednio – same Stany Zjednoczone, z uwzględnieniem doktryny promocji demokracji realizowanej metodami siłowymi.

Czy George W. Bush mógł zachować się inaczej? Mocniej poprzeć Gruzję?

Z pewnością tak. Zwłaszcza przy prorosyjskim stanowisku UE jako całości, bardziej słyszalny głos USA byłby w pewien sposób autoryzacją działań podjętych przez Polskę i państwa bałtyckie.
Z drugiej jednak strony – wojna w Gruzji wybuchła w momencie, gdy ceny ropy naftowej były na poziomie najwyższym w ubiegłym roku – Europa Zachodnia nie mogła więc ryzykować rozjuszenia Rosji.

USA – wiedząc o tym – bezpośrednio i głęboko angażując się w konflikt, ryzykowałyby swoje stosunki z Europą – i tak mocno nadwątlone przez Irak.

George W. Bush postanowił więc konflikt przeczekać na ranczu w Teksasie, zapewniając światową opinię publiczną, a przede wszystkim prezydenta Saakaszwilego, o swoim (tzn. Stanów Zjednoczonych) poparciu dla Gruzji.

Obiecał późniejszą pomoc w odbudowie, kredyty na modernizację armii czy przysłanie doradców z USA – czyli zrobił to, na co Stany realnie mogły się w tym czasie zdobyć bez większego wysiłku i wzbudzania kontrowersji w kraju i za granicą.

George W. Bush był de facto w tym konflikcie niewidoczny, a jego zachowanie przypominało przelot helikopterem nad Nowym Orleanem zniszczonym w wyniku uderzenia huraganu Katrina. Niby zaznaczył swoją obecność, ale tak naprawdę sprawę pozostawił do załatwienia innym.

 

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  George W. Bush  
Panstwa:  Stany Zjednoczone   Gruzja  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny