|
Aby zrozumieć współczesną Rosję, to jak wygląda sposób sprawowania władzy, jaki jest obraz rosyjskiej sceny politycznej i na czym opiera się niekwestionowany autorytet poprzedniego prezydenta należy przyjrzeć się sposobowi w jaki Putin zdominował i opanował rosyjską scenę polityczną i to w przeciągu niespełna pół roku. REKLAMA
Strona 1 z 4 2 marca 2008 roku Dimitrij Miedwiediew zastąpił na stanowisku prezydenckim Władimira Putina. Mimo tej zmiany system władzy zwany potocznie putinizmem, sterowaną demokracją nie zakończył się w Rosji. Władimir Putin został mianowany premierem i z racji swej ogromnej popularności i wpływów wśród elit rządzących praktycznie nadal jest najważniejszą osobą w państwie. Mechanizmy, które zostały wprowadzone w czasie jego dwóch kadencji wciąż funkcjonują w Rosji. Wielu obserwatorów podkreśla, iż państwo to nieodmiennie dryfuje w kierunku autorytaryzmu lub nawet, iż już w nim się znajduje. Aby zrozumieć współczesną Rosję, to jak wygląda sposób sprawowania władzy, jak wygląda rosyjska scena polityczna i na czym opiera się niekwestionowany autorytet poprzedniego prezydenta proponujemy w niniejszej analizie przyjrzeć się sposobowi w jaki Putin zdominował i opanował rosyjską scenę polityczną i to w przeciągu niespełna pół roku. W analizie tej skupimy się w decydującej mierze na informacjach prasowych, jako że te oddają atmosferę propagandy jaka docierała do Rosjan i kształtowała ich nastroje i preferencje wyborcze.
Dymisja Stiepaszyna i mianowanie premierem Putina
Władimir Putin rozpoczął swój pochód po najwyższą władzę w Rosji 9 sierpnia 1999 roku, kiedy to Borys Jelcyn po raz czwarty w ciągu roku zmienił szefa rządu Federacji Rosyjskiej, dymisjonując dotychczasowego premiera Siergieja Stiepaszyna. Kampania wyborcza na urząd prezydenta dla Władimira Putina wcale nie zaczęła się z początkiem 2000 roku, lecz trwała nieprzerwanie od sierpnia 1999 roku. To bowiem na bazie ogromnego poparcia jakie uzyskał Władimir Putin jesienią 1999 roku i które wciąż rosło, udało mu się osiągnąć wszystkie stawiane kolejno przed nim cele polityczne.
Siergiej Stiepaszyn tak określił przyczyny swojej dymisji: „Walka o władzę zaostrzyła się tak bardzo, że może obrócić polityczną arenę w stos popiołu”. [1] Głównym przewinieniem Stiepaszyna było „nazywanie rzeczy po imieniu”. Przyznawał on bowiem, iż 9 lat rządów Borysa Jelcyna pozostawiło kraj w rękach oligarchów, gdzie interes rządu był tożsamy interesami wielkiego biznesu. Ponadto Stiepaszyn nie chciał grać według zasad jelcynowskiej „rodziny”. Nie przeciwstawił się merowi Moskwy Łużkowowi i jego sojuszowi z gubernatorami. [2] Wobec tego Jelcyn zdecydował o dymisji dotychczasowego premiera i według relacji Stiepaszyna tak ona wyglądała: „Tego poranka złożyłem wizytę prezydentowi i podpisał on dekret o mojej rezygnacji. Podziękował mi za dobrą pracę i zwolnił mnie”. [3]
Genezy wydarzeń w Dagestanie i wybuchu drugiej wojny czeczeńskiej należy szukać już w porozumieniu kończącym pierwszą wojnę w Czeczenii. Jak bowiem podkreślał były ambasador Polski w Rosji, Stanisław Ciosek, przyczyną problemów na Kaukazie były nieuregulowane kwestie narodowościowe oraz ogromna bieda w tym regionie, która sprzyjała radykalnym ideologiom i ruchom. [4] Dagestan był jednym z najbiedniejszych regionów Rosji. Dotacje ze skarbu państwa stanowiły 85% lokalnego budżetu, a rzeczywisty poziom bezrobocia wynosił 70%. Większość przekazywanych do tego regionu pieniędzy było rozkradane przez lokalne elity. [5] Pokój w Chasawjurcie, kończący pierwszą wojnę czeczeńską nie rozwiązał żadnych z nabrzmiałych w tamtym regionie problemów. Także strona rosyjska traktowała go tylko tymczasowo. Potrzebny był Jelcynowi w związku z wyborami prezydenckimi, gdyż zdecydowana większość opinii publicznej w Rosji była przeciwna temu konfliktowi.
Mimo ogromnych strat armii rosyjskiej siły czeczeńskie znajdowały się wówczas u kresu możliwości oporu. W swych wspomnieniach generał Pulikowski, ostatni dowódca rosyjskich wojsk w Czeczenii podczas pierwszego konfliktu wspominał, iż w ostatniej fazie wojny czekał już tylko na szefa sztabu czeczeńskich wojsk Asłana Maschadowa. Czeczeńskie oddziały były już częściowo rozbite, a główne siły znajdowały się w okrążeniu „i wtedy ktoś w Moskwie wydał rozkaz przerwania działań”. [6] Według słów znanego moskiewskiego komentatora wydarzeń politycznych „Czeczenia pozostawała wielką strefą karmiącą wielu ludzi w rosyjskich władzach”. [7]
Co do rozpoczęcia drugiej interwencji rosyjskiej w Północnym Kaukazie wciąż jest wiele niejasności i hipotez. Wiele doniesień prasowych mówiło o tym, iż to ludzi z otoczenia Borysa Jelcyna byli inspiratorami wtargnięcia Szamila Basajewa do Dagestanu. Pojawiły się informacje o spotkaniu w Paryżu Basajewa i oligarchy Borysa Bieriezowskiego, który miał sfinansować Czeczeńcom tą operację. [8] Tygodnik „Argumienty i Fakty” powołuje się na słowa kilku oficerów FSB i armii, służących w Dagestanie, którzy jednogłośnie potwierdzali słuchy, iż Borys Bieriezowski miał przekazać 25 milionów dolarów czeczeńskiemu dowódcy na przeprowadzenie operacji w Dagestanie. Jako dowód podawano przechwyconą rozmowę telefoniczną oligarchy z biznesmenem czeczeńskim Mowładi Udugowym, w której rozmówcy zdradzają, iż to właśnie Bieriezowski stoi za rajdem Basajewa po Dagestanie. [9] Jurij Szczekocin, deputowany do Dumy, który przebywał na Kaukazie podczas konfliktu dagestańskiego i jak utrzymywał, miał informacje z pierwszej ręki, twierdził, iż dagestańscy snajperzy kilka razy mogli zabić Basajewa i jego jordańskiego sojusznika Chattaba, ale z Moskwy płynęły rozkazy „nie strzelać”. [10]
Inne źródła, zwłaszcza związane z rządem rosyjskim mówiły, iż operacja ta została sfinansowana przez Osamę bin Ladena, który miał potajemnie przybyć latem do Czeczenii i spotkać się z przyszłymi przywódcami rebelii, Basajewem i Chattabem oraz przekazać im 25 milionów dolarów. [11]
Obszernie na temat powiązania ludzi ze szczytów władz rosyjskich ze sprawami czeczeńskimi, pierwszą wojną oraz przyczynami drugiej, wypowiadają się w swej książce były pracownik rosyjskich służb specjalnych Aleksander Litwinienko (zamordowany jesienią 2006 roku) oraz Jurij Felsztyński. [12] Według tych autorów Czeczenia była źródłem łapówek dla rosyjskich urzędników, a następnie stała się sposobem na zdobycie wpływów na losy państwa przez tajne służby oraz sektor wojskowy.
Wielu, zwłaszcza publicystów, twierdziło, iż Czeczenia była dla Rosji strefą off-shore. Jak oceniano na tamtejszych lotniskach lądowało rocznie około tysiąca samolotów i helikopterów nie kontrolowanych przez rosyjskie służby celne. W ten sposób do Rosji i z Rosji można było przemycać wszystko. Sam Basajew miał mieć wielkie pola makowe w kontrolowanym przez siebie rodzinnym rejonie Wiedieno. [13]
Jeśli idzie o pytanie co do udziału władz czeczeńskich w wydarzeniach dagestańskich warto przytoczyć relację jednego z reporterów „Niezavisimoj Gaziety”, który informował, iż sfotografował dokumenty jednego z bojowników Basajewa, z których wynika, iż jest on pracownikiem antyterrorystycznego centrum przy prezydencie czeczeńskiej republiki Iczkerii, z podpisem gen. bryg. Israpiłowa. Fotografie te miały stanowić kontrargument wobec oświadczeń władz Czeczenii, iż nie mają nic wspólnego z powstaniem w Dagestanie. [14]
Abstrahując od różnego rodzaju niejasności związanych z początkiem drugiego konfliktu na Kaukazie, należy podkreślić, iż prędzej czy później był on nieunikniony. Czeczenia domagała się niepodległości, według większości sił politycznych w Rosji oderwanie tego kraju od Federacji było niemożliwe z punktu widzenia rosyjskiej racji stanu, gdyż mogło być początkiem końca panowania Rosji na Kaukazie. „Jeśli Rosja natychmiast nie sformułuje i nie wprowadzi strategii dla północnego Kaukazu, federalizm w Rosji wkrótce przestanie istnieć. Rosja rozpada się”, [15] tak Borys Bieriezowski określił sytuację państwa rosyjskiego na ówczesną chwilę.
Za tezą, iż walka z terroryzmem była tylko pretekstem do interwencji w Czeczenii opowiada się także Siergiej Kowaliow, deputowany do Dumy oraz obrońca praw człowieka. Według niego, było to wygodne tłumaczenie dla społeczeństwa i jak się okazało, było ono przez nie przyjmowane. Ponadto Kowaliow na pytanie, czy możliwe jest, że za późniejszymi zamachami na domy mieszkalne w Rosji stały służby specjalne, odpowiedział, iż z pewnością zamachy te były bezsprzecznie korzystne dla wielu sił politycznych w Rosji. Wiele także przemawiało za tą tezą, jednak bardzo trudno jest mu sobie wyobrazić, iż taki rozwój wypadków mógł mieć miejsce. Sprawa tego typu wcześniej czy później musiała by wyjść na jaw. Jeśli idzie o domniemane porozumienie Basajew – Bieriezowski, stwierdził on, iż ludzie znający Bieriezowskiego twierdzą, iż nie zdziwiliby się takim faktem. [16]
Co do działań na północnym Kaukazie większość rosyjskich polityków w zasadzie była zgodnych, iż jeśli Rosja zrezygnuje z Czeczenii, to na sile nabiorą separatyzmy w Kabardyno – Bałkarii, Karaczajewo – Czerkiesji i Adygei. Pomału i niepowstrzymanie Rosja utraci cały północny Kaukaz do Rostowa nad Donem. Jej miejsce w tym rejonie zajmie Turcja, wzrośnie też rola USA i NATO w regionie. Po wycofaniu się Rosji z Kaukazu dojdzie tam do pogromów ludności rosyjskiej, która będzie uciekać do Rosji. A wewnątrz kraju do władzy dojdą nacjonaliści. [17]
|