Motlanthe: "Zimbabwe powinno przyjąć randa"
Prezydent RPA Kgalema Motlanthe zasugerował w niedzielę, że trawione przez hiperinflację Zimbabwe powinno przyjąć południowoafrykańskiego randa jako swą nową walutę. „Praktycznym rozwiązaniem może się okazać pozwolenie im na wejście w porozumienie z naszym Bankiem Rezerw i uczynienie z randa wspólnej waluty” powiedział Motlanthe podczas wywiadu udzielanego południowoafrykańskiej agencji SABC.

Gospodarkę Zimbabwe od dłuższego czasu trawi hiperinflacja, która według ostatnich publikowanych statystyk (z lipca 2008 r.) osiągnęła poziom 231 milionów procent. Niedawno wprowadzono tam banknoty o nominale 1 tryliona zimbabweńskich dolarów, a eksperci podejrzewają że rzeczywisty poziom inflacji wynosi kilka miliardów procent.
Rząd Zimbabwe nie mogąc opanować szalejącej hiperinflacji niespełna dwa tygodnie temu zezwolił obywatelom na posługiwanie się zagranicznymi walutami w wewnętrznym obrocie handlowym.
Po 28 latach rządów prezydenta Roberta Mugabe Zimbabwe znajduje się na skraju zupełnego upadku. W tym niegdyś stosunkowo prosperującym jak na afrykańskie warunki państwie bez pracy jest dziś 94 proc. mieszkańców. Zdaniem ONZ blisko 7 milionów Zimbabweńczyków potrzebuje pomocy żywnościowej. Brakuje paliwa i artykułów żywnościowych, coraz częstsze są przerwy w dostawach wody i elektryczności, a ponure żniwo zbiera epidemia AIDS – i ostatnio cholery, na którą zmarło już ponad 3 tysiące osób.
Nadzieje na poprawę sytuacji w Zimbabwe pokłada się w niedawnym porozumieniu pomiędzy rządem a opozycją, które przewiduje powołanie rządu jedności narodowej z liderem opozycji na czele (Mugabe zachowa stanowisko prezydenta). Koniec trwającego od marca 2008 r. kryzysu politycznego może bowiem umożliwić wreszcie przyjęcie planu walki z kryzysem oraz doprowadzić do zniesienia zachodnich sankcji i napływu pomocy zagranicznej.
Motlanthe zapowiedział kilka dni temu, że RPA – najbogatszy kraj na kontynencie – pomoże swemu sąsiadowi w walce z kryzysem.
Na podstawie: mg.co.za, iol.co.za


Świat
Saudyjska wojna cenowa