|
Republika Kongo wybiera prezydenta |
|
|
|
Maciej Konarski
|
|
12.07.2009. |
|
W Republice Kongo (dawniej Kongo-Brazzaville) rozpoczęły się w niedzielę (12.07.) wybory prezydenckie. Opozycja w większości zbojkotowała jednak głosowanie, twierdząc że rząd urzędującego prezydenta Denisa Sassou-Nguesso szykuje masowe fałszerstwa wyborcze. REKLAMA
 Denis Sassou-Nguesso W wyścigu po prezydenturę udział bierze 13 zawodników, w tym urzędujący prezydent Denis Sassou-Nguesso. W piątek czterech kandydatów, w tym główny rywal prezydenta - Mathias Dzon – zaapelowało jednak do wyborców o zbojkotowanie wyborów i pozostanie w domu.
Opozycja jest przekonana, że rząd szykuje masowe fałszerstwa wyborcze aby zapewnić prezydentowi reelekcję. Jej wątpliwości budzi zwłaszcza fakt, że według oficjalnych statystyk w państwie którego cała populacja wynosi 3,6 miliona mieszkańców, do udziału w wyborach ma być uprawnionych 2,2 miliona obywateli.
„To groteska, w Kongu nie może być aż tak wielu wyborców” mówił dziennikarzom Roger Bouka Owoko z miejscowej organizacji strzegącej praw człowieka. Opozycyjni kandydaci twierdzą, że oficjalne listy wyborcze zawierają nazwiska osób zmarłych, niepełnoletnich, cudzoziemców, a nawet osób zupełnie fikcyjnych. Zaniepokojenie zamieszaniem związanym z listami wyborczymi wyraził również szef przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Republice Kongo, Miguel Amado.
Urzędujący prezydent zachęcał z kolei obywateli do głosowania. „Nie bójcie się i idźcie głosować. Nie będzie już więcej wojny w Kongo” mówił podczas wiecu w centrum Brazzaville. W obawie przed wybuchem zamieszek cześć mieszkańców stolicy zdecydowała się jednak opuścić miasto.
Tymczasem według danych napływających z komisji wyborczych, frekwencja niska w pierwszych godzinach głosowania zaczęła stopniowo rosnąć.
66-letni Denis Sassou-Nguesso rządził już Republiką Kongo w latach 1979-92. Wprowadził wówczas jednopartyjne rządy opierające się na ideologii marksizmu-leninizmu i był sojusznikiem ZSRR. Po rozpadzie bloku wschodniego zgodził się zliberalizować system polityczny, co kosztowało go chwilową utratę władzy. W 1997 r. dokonał jednak zamachu stanu i po dwuletniej wojnie domowej zdołał (m.in. dzięki pomocy sąsiedniej Angoli) wrócić do władzy. Zwyciężył wybory prezydenckie w 2002 roku, które według większości obserwatorów nie spełniały demokratycznych standardów.
Na podstawie: news24.com, news.bbc.co.ukZdjęcie: 20mai.net |
|
|