Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Delphine Abadie, Alain Deneault, William Sacher: Grabież i bałkanizacja regionu Drukuj Email
( 2 głosy)




Delphine Abadie, Alain Deneault, William Sacher   
20.08.2009.
Tocząca się w kongijskim Kiwu wojna, podobnie jak dwie poprzednie, nie wyrosła na „podziałach etnicznych”. Chodzi w niej o rabunkowe wydobycie cennych surowców na wschodzie Konga przez sektor prywatny. Główna arena tych spekulacji to giełda w kanadyjskim Toronto.
REKLAMA

"Zbuntowany” przywódca z północnego Kiwu, generał Laurent Nkunda zaczął się domagać pod koniec 2008 r. – wbrew swojej zwykłej retoryce opartej na podziałach etnicznych – renegocjacji wszystkich umów zawartych przez kongijski rząd z przedsiębiorstwami z Chin. Tyle że nikogo nie mogło to zwieść – tocząca się w Kiwu wojna, podobnie jak dwie poprzednie, nie wyrosła na „podziałach etnicznych”. Chodzi w niej o rabunkowe wydobycie cennych surowców na wschodzie Konga przez sektor prywatny. Pod ziemią aż kipi od rzadkich minerałów. W Kongo spoczywa 60% złóż tantalu zlokalizowanych na świecie, 10% miedzi, 30-40% kobaltu, 10% niobu, 30% złóż diamentowych (w samym tylko regionie Kasai). Nie wspominając nawet o najbardziej obiecujących na świecie żyłach złota.

Obszary napięć i konfliktów najwyraźniej przesuwają się zgodnie z kursami surowców na rynkach światowych. Istnieje ryzyko, że region znów pogrąży się w wyniszczającej wojnie o zasoby naturalne.

Od czasu wprowadzenia międzynarodowych regulacji środowiskowych, zalecających odchodzenie od stosowania ołowiu w stopach lutowniczych w elektronicznych obwodach na rzecz zawartej w kasyterycie cyny, wydobycie tego metalu w północnym i południowym Kiwu przewyższa wydobycie koltanu. Pożądane jest również złoto, a także metan, którego ogromne ilości znajdują się pod dnem jeziora Kiwu na granicy Demokratycznej Republiki Konga (RDC) i Ruandy.

Minerały w tym regionie wydobywane są własnym przemysłem przez małych operatorów, a następnie przechodzą przez cały łańcuch pośredników. Rozmaici lokalni biznesmeni, najemnicy, przewoźnicy i przygodni celnicy szybko bogacą się na tym nielegalnym procederze, ale i tak największe zyski ciągną z niego zachodni pośrednicy, do których ostatecznie trafia cały urobek. W takim kontekście przemyt broni może jedynie kwitnąć – wykorzystuje się te same kanały, co przy minerałach, tyle że w odwrotnym kierunku.

Bardzo trudno ustalić, które z obecnych w Kongo zagranicznych spółek ostatecznie korzystają na tej zmilitaryzowanej grabieży. Większość z nich działa pod przykrywką filii, a pieniądze przepuszcza przez raje podatkowe, gdzie pilnie strzeżona tajemnica bankowa przeciwstawia się dociekaniom. Południowoafrykański Metal Processing Congo (MPC) przez długi czas wiódł prym w zakresie kontrabandy [1], tyle że sytuacja ta wcale nie zniechęciła zachodnich spółek do konkurowania między sobą, co z kolei przyczyniło się do rozjątrzenia konfliktów między różnymi stronnictwami w tym obszarze.

Podczas drugiej wojny kongijskiej (1998-2003) MPC spierał się o żyły złota z kanadyjską kompanią Banro i o cynę z Sominki (Towarzystwo Górniczo-Przemysłowe w Kiwu) [2], jednocześnie prowadząc próbę sił z prezydentem Laurentem-Désiré Kabilą. „Co najmniej trzy strony występowały o te same stanowiska górnicze, a każda z nich liczyła na wsparcie innego skrzydła politycznego. Było to dziedzictwo decyzji rządu tymczasowego w Kinszasie podjętych latem 2003 r. Dwa lata później nic nie zapowiadało wyjaśnienia tego stanu rzeczy – przeciwnie, wojna w obszarach górniczych wciąż trwała” [3].

Z kolei bardziej na północ, w obszarze Prowincji Wschodniej, namnożyły się wzajemnie sprzeczne sojusze lokalne z Ugandą, która dobierała sobie przedstawicieli swoich interesów, a następnie rezygnowała z nich w zależności od doraźnych potrzeb politycznych. W ten sposób Kampala walnie przyczyniła się do politycznej destabilizacji północno-wschodnich części Konga w okresie poprzednich konfliktów, „jednocześnie ciągnąc zyski ze złóż naturalnych” [4] regionu. To tam znajduje się nadzwyczajne złoże złota Kilo-Moto. Podczas pierwszej wojny kongijskiej (1976-1997) główne koncesje górnicze udało się uzyskać kanadyjskiej spółce Barrick Gold, w której imieniu wystąpiła południowoafrykańska AngloGold Ashanti. W sąsiednim Ituri kanadyjski Heritage Oil otrzymał koncesję na wydobycie ropy, która zachodzi na terytorium Ugandy. Od zeszłego miesiąca prougandyjscy rebelianci zjednoczeni pod sztandarem Lord’s Resistance Army (LRA) prowadzą walki z kongijskimi siłami zbrojnymi, zmuszając do wyjazdu pracowników organizacji humanitarnych.

Chińskie przedsiębiorstwa China Railway Group, Sinohydro i Eximbank również weszły do gry – tym razem na południowym wschodzie, w Katandze. W kwietniu chińscy inwestorzy uzyskali za kwotę 9 mld dolarów (7 mld euro) udziały w serii wysoko ocenianych projektów górniczych Gecamines – kongijskiej państwowej spółki górniczej. Projekty te ocenia się na ok. 80 mld dolarów (63 mld euro). Umowa budzi kontrowersje. Mówi się, że jest niekonstytucyjna, niezwykle korzystna dla strony chińskiej, ryzykowna z punktu widzenia zadłużenia publicznego, a także że brakuje jej przejrzystości. Tym niemniej kanadyjski dyrektor Gecamines Paul Fortin broni jej własną piersią.

Takie pośrednie lub bezpośrednie przejmowanie złóż naturalnych przez zagraniczne interesy – czy to poprzez uzyskanie koncesji, czy to przez otwieranie innego typu rachunków – wyjaśnia nierzadko stanowiska walczących stron lub państw ościennych. Obecne na terenie Konga zagraniczne spółki otrzymują dostęp do złóż lub zabezpieczenie niektórych koncesji. Tymczasem spora część dziennikarzy nie przestaje pisać o „wojnach etnicznych”, nie racząc zwrócić uwagi na ekonomiczne aspekty konfliktów w regionie.

W czasie wojny, zamiast wykorzystywać uzyskane koncesje, spółki górnicze wykorzystują konflikty do stymulowania spekulacji akcjami na rynkach finansowych. Od początku okresu niepewności w Kongo, tj. od 1996 r., kursy akcji owych przedsiębiorstw, zwłaszcza najbardziej zaawansowanych pod względem wydobywczym, rosną przy każdej licytacji publicznej. W ten sposób, po podpisaniu owych „lwich kontraktów” w latach 90., znakomicie podbiły zyski giełdowe First Quantum Minerals, Katanga Minings (Balloch) i Lundin Group. „Wszystko dzieje się tak, jakby Kongo było jakimś świątkiem wyszperanym na pchlim targu po to tylko, by odsprzedać go w galerii sztuki za prawdziwą wartość – dzieła namalowanego przez mistrza pędzla.” – napisał kiedyś dziennikarz gospodarczy Nestor Kisenga [5].

Główna arena tych spekulacji to giełda w kanadyjskim Toronto. Notuje się na niej mniej więcej 60% światowych spółek górniczych, mimo że ich kapitał nie musi być wcale kanadyjski. Prawo kanadyjskie traktuje ten sektor pobłażliwie – korzyści podatkowe są znaczne, przedsięwzięte środki zachęcają inwestorów do zaangażowania w obszarze górniczym, a luźne regulacje w obszarze udostępniania informacji przekładają się na zyski ze spekulacji. W rezultacie nie ma poważnego narzędzia, które zmusiłoby owe spółki do wytłumaczenia podstaw nagłego wzbogacenia się.

Od 2001 r. do września 2004 r. wskaźnik TSX-Venture na giełdzie w Toronto – faworyzujący spółki górnicze zajmujące się eksploracją – wskazał, że łączny obrót akcji zwiększył się z 800 milionów dolarów (635 milionów euro) do 4,4 mld dolarów (3,4 mld euro) [6].

Ottawa wspiera swoje spółki górnicze za granicą bez względu na koszty, pod pretekstem ochrony dóbr publicznych. Oszczędności Kanadyjczyków (fundusze emerytalne i wkłady finansowe innego typu) rozliczane są względem kursów tej gałęzi przemysłu. Mimo rozlicznych i poważnych doniesień o przestępstwach i nadużyciach w regionie Afrykańskich Wielkich Jezior [7], w ciągu ostatnich dziesięcioleci żadna spółka górnicza nie została poddana śledztwu, ani na planie politycznym, ani sądowym. Wygląda na to, że pod względem prawnym Kanada stanowi raj dla kompanii wydobywczych.

Z inicjatywy Banku Światowego kraje-producenci wprowadziły w ostatnich latach korzystny dla spółek prywatnych kodeks górniczy. Dalekosiężny plan był taki, by w zadłużone gospodarki tchnąć ducha międzynarodowej konkurencji. Szaleńczy konsumeryzm Północy pcha polityków do legitymizowania szczurzego wyścigu po zasoby naturalne i wojen, które następują razem z nim. Jakże nieadekwatne wydają się w tym kontekście napuszone koncepcje „dobrego zarządzania” czy „społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw”, wykuwane najczęściej przez semantyków z instytucji międzynarodowych...

tłum. Agata Czarnacka

Przypisy:
[1] Global Witness, La Paix sous tension, Dangereux et illicite commerce de la cassitérite dans l’est de la RDC, Waszyngton 2005.
[2] Główni akcjonariusze – państwo kongijskie i Banro – mają w posiadaniu każde po 36% udziałów w Sominki.
[3] D. Johnson, A. Tegera, Les ressources minées. La faillite de la politique miniere de la RDC, Pole institut, Goma 2005.
[4] International Crisis Group, Congo Crisis, Military Intervention in Ituri, ICG Africa Report N° 64, Nairobi, Nowy Jork i Bruksela, 13 czerwca 2003, s. 3.
[5] „Mines: des milliards de boni pour le quatrieme pillage”, Le Congolité, 25 lipca 2006.
[6] F.-M. Keita, Les sociétés minieres canadiennes d’exploration et de développement du secteur de l’or: les impacts de leurs activités en Afrique de l’ouest, Mémoire de maîtrise, Uniwersytet w Québec, Montreal 2007, s. 147; na podstawie prac E. Ellingham, Equity Markets, Toronto Stock Exchange, listopad 2004, s. 9.
[7] Por. np.: Observations sur la situation en République démocratique du Congo (RDC), raport Komisji Praw Człowieka ONZ, 27 marca 2006 r.

Artykuł ukazał się pierwotnie w miesięczniku Le Monde diplomatique. Przedruk za zgodą redakcji.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Demokratyczna Republika Kongo  
Niestety wszystko co tam pisaliście to prawda. Od kiedy się urodziłem w kiwu, nie doznałem chwili pokoju. cały czasu było wojna w tym regionie kiedy gdzie idziej w regionu RDC mieli pokoju. Jak udało mi wyjechac daleko od kiwu i opowiadałem że spędziłem 3 lat w lesie uczekając od wojny, niektórzy twierdzili że fabuluję.
mefisttitif, 2009/09/06 09:17
A gdzie tu bałkanizacja?
Tadeusz, 2009/08/20 01:29
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny