List Premiera Rosji skierowany do Polaków jest niezwykłym wydarzeniem z perspektywy ostatnich dziesięciu lat kontaktów polsko- rosyjskich.
REKLAMA
Od czasu ustąpienia ze stanowiska prezydenta Borysa Jelcyna kontakty te znacznie się pogarszały. Wydarzenia takie jak Pomarańczowa Rewolucja czy Wojna w Gruzji potęgowały wzajemną nieufność. Program Partnerstwa Wschodniego, którego Polska była głównym inicjatorem, został przez Moskwę odebrany bardzo źle. Zakładał on włączenie do współpracy z UE państw które Rosja uznaje za swoją tradycyjną strefę wpływów.
Władimir Putin, główny rozgrywający ostatniego dziesięciolecia, pisząc do Gazety Wyborczej był świadomy wymowy swego postępowania. Ze swoim oświadczeniem nie wystąpił na drodze oficjalnej, kierując list do MSZ czy rządu. Zdecydował się poprosić o opublikowanie go przez prywatną gazetę. Cel był jasny - dotrzeć do opinii publicznej, pokazać się jako osoba zdolna do dialogu i refleksji.
W oczy rzuca się też inny fakt. Polska została potraktowana przez Putina jako partner, co dla strony rosyjskiej w ciągu ostatnich lat nie było takie oczywiste.
Czy możemy spodziewać się odwilży? Trudno powiedzieć, szczególnie że nagłe wolty i gwałtowne zakręty są domeną rosyjskiej polityki zagranicznej. Jednak pierwszy krok został zrobiony i nie można tego zmarnować.
Autor jest Kierownikiem Centrum Europy Wschodniej przy Instytucie Europejskim w Łodzi
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Komisja Europejska (KE), poinformowała w piątek (03.02) o ograniczeniu dostaw gazu przez rosyjski Gazprom. Powodem są mrozy jakie utrzymują się w na wschodzie Europy. Niemieckie koncerny E.ON i RWE skarżą się, że podaż gazu może spaść nawet o 30 proc.
Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.