Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Agata Szostakiewicz: Co wolno wojewodzie... (komentarz) Drukuj Email
( 5 głosów)




Agata Szostakiewicz   
03.12.2007.
Donald Tusk i Lech Kaczyński bardzo pragną kierować polską polityką zagraniczną, lecz najwyraźniej nie wspólnie. Panowie do tego stopnia są zdeterminowani, że w są w stanie stworzyć dwa „ośrodki polityczne” zajmujące się dyplomacją.
REKLAMA
Mamy nową Rzeczypospolitą i nowe problemy. Wydawało się, że polityka zagraniczna naszego państwa nie jest zagrożona. Światowy Radek Sikorski, przychylny Donald Tusk, czego więcej potrzeba. Potrzeba pełnej harmonii w relacjach z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Prezydent już od momentu przegrania wyborów, poprzez wybranie Sikorskiego na ministra spraw zagranicznych po marginalizowanie jego roli na arenie międzynarodowej czuje się nieco urażony. Prezydent nie może pogodzić się z faktem, że misternie przygotowywana bomba, która miała zmieść kandydata Sikorskiego z powierzchni Sejmu okazała się niewybuchem. Nie może pogodzić się z niesprawiedliwością jaka spotkała Panią Annę. Pewnie dlatego Pani Anna nadal będzie kreować politykę zagraniczną, ale zza prezydenckiego fotela.  

Po dwóch latach prezydentury Lech Kaczyński zdecydował się wystąpić do TK o określenie gdzie sięgają jego kompetencje w polityce zagranicznej państwa. Dlaczego dopiero po dwóch?  Dlatego, że wcześniej drugą osobą w państwie był jego brat-bliźniak, wywodzący się z  tej samej partii. Ustalenia między bliźniakami były o tyle prostsze, że opierały się na tych samych relacjach,  poglądach i sposobach prowadzenia polityki zagranicznej. Prezydent czuł się bezpieczny. Nadejście nowego premiera spowodowało zmianę przede wszystkim relacji, a także poglądów. Donald Tusk już podczas kampanii wyborczej oprócz cudu gospodarczego obiecywał też cud dyplomatyczny. Poprawę stosunków na wschód i na zachód. O północy i południu nie wspominał choć przemawiał trzy godziny.

Trzeba przyznać premierowi, że swoje zamierzenia zaczyna realizować od razu, zapominając wspomnieć o tym prezydentowi. Prezydent z kolei poirytowany stwierdza, że „jest w najwyższym stopniu zdumiony” zmianą, w tym przypadku polityki wobec Rosji, i że nie pozwoli sprowadzić się do roli dekoracyjnej. Premier ripostuje, że to on kieruje polityką zagraniczną, a nie odwrotnie. Do całego galimatiasu dochodzi, a raczej nie dochodzi minister Sikorski, który spóźnia się 3 minuty na bardzo ważne spotkanie w Kancelarii Prezydenta. Na co jej szef, Michał Kamiński stwierdza, że jeżeli to jest kultura to on jest małą dziewczynką. Sikorski próbuje załagodzić, mówiąc, że nie odpowiada za godzinę ustawioną w faxie prezydenta.

W wyniku zaistniałej sytuacji tworzą nam się dwa ośrodki władzy. Jeden w Sejmie, drugi w Kancelarii Prezydenta. Oczywiście oba się wzajemnie wykluczają. Oba ze sobą konkurują. Oficjele z innych państw nie wiedzą co myśleć. Nie wiadomo czy chcemy amerykańskiej tarczy czy rosyjskiej ropy. Nie wiadomo czy wierzyć w zapewnienia prezydenta podczas wizyty w Gruzji, czy ministra Sikorskiego podczas rozmów z prezydentem Bushem i ministrem spraw zagranicznych Rosji, Siergiejem Ławrowem. Zdezorientowane państwa mogą stwierdzić, że Polska przechodzi rozdwojenie jaźni. Do tego stopnia, że w dalszym ciągu nie wiadomo, który z panów pojedzie na szczyt Unii w Lizbonie, na którym zostanie podpisany Traktat Reformujący. Jak na razie premier Tusk i Pałac Prezydencki nie zdołali się porozumieć w tej sprawie. Istnieje możliwość, że pojadą oboje ale nie będą siedzieć obok siebie. Wystarczy?  To nie komedia, tylko nasza polityka wewnętrzno- zewnętrzna. Ci trzej panowie kierują polską polityką zagraniczną. Pomóżmy więc im ją sensownie, a przede wszystkim wspólnie zaplanować.

Po pierwsze w Polsce mamy system parlamentarny, a nie prezydencki. To dlatego prezydent nie posiada tak rozległych kompetencji o jakich marzy Kaczyński. Niestety składają się one na dość reprezentacyjne działania. W zależności od osobowości urzędującego prezydenta mogą one mieć większy bądź mniejszy wpływ na kreowanie polityki zagranicznej państwa (patrz- Aleksander Kwaśniewski).

Po drugie Prezydent RP jest najwyższym przedstawicielem RP i powinien wiedzieć o wszelkich postanowieniach rządu, który desygnował. „….w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem”. Współdziała on- prezydent, czyli powinien być otwarty na propozycję i współpracę.

Po trzecie premier i właściwy minister powinni, z dobrych manier, informować o podjętych działaniach. Dowiadywanie się z gazet nie jest dobrym pomysłem. Ponadto trzej panowie powinni dbać o to, aby wszelkie spory były możliwie jak najszybciej łagodzone. O konfliktach wewnętrznych inne państwa nie muszę wiedzieć. Świadczy to jedynie o naszej słabości.   

Po czwarte, panowie! Zgoda panów potrzebna jest nie tylko po to by prowadzić jednolitą politykę zagraniczną. Potrzebna jest także aby nie dublować swoich działań. Każdy z panów wyjeżdża w tym samym momencie w cztery strony świata. To prawie jak oblężenie. Lepiej jak pojedzie jeden z panów albo pojadą panowie we dwoje w te same miejsca. Zbyt częste lub źle skoordynowane wizyty mogą być takim samym gwoździem do trumny jak ich brak.

Na koniec należy przypomnieć, że polityk nie powinien pozwalać sobie na „obrażanie się” na współrządzących. Odpowiada za swoje działania przed narodem i to jemu powinno w pełni wystarczać.
Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  Lech Kaczyński   Donald Tusk   Radosław Sikorski  
Panstwa:  Polska  
Inne:  Polska polityka zagraniczna   Dyplomacja  
troche bledow interpunkcyjnych, no i straszne "niewiadomo" rzucaja sie w oczy. tekst tez sredni i jakis taki koslawy.
meyer, 2007/12/05 12:32
Obronność Art. 134 „jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych” „sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej" Załóżmy jednak taką sytuację, że rząd chce wysłać wojsko do Afryki, ponieważ jakaś politykę prowadzi (i nie jest to związane z bezpieczeństwem Polski). Prezydent jako zwierzchnik mówi NIE. Ministra Obrony powołuje Premier (i minister ten jest zazwyczaj za realizacją polityki rządu). Jednak każda polityka dotycząca polskich sił zbrojnych - aby faktycznie mogła być zrealizowana - musi być konsultowana z Prezydentem, bo on ma nad nimi władzę. Czyli tu głównie Minister Obrony jako przedstawiciel rządu ma zabiegać u Prezydenta o poparcie. Ewentualne problemu mogą się pojawić gdy Minister Obrony dostanie sprzeczne polecenia od Premiera i Prezydenta. Polityka zagraniczna W istocie problem z kompetencjami – ich realizacją - pojawia się w przypadku wszystkich spraw gdzie siły zbroje są wyłączone z tego. „Strzec” – tylko jak to robić? Strzec to ochraniać , bronić a nawet narażać siebie na ciosy tylko po to by to czego chronię przetrwało za wszelką cenę. Niepodległość czy bezpieczeństwo to nie tylko to co łączy się z wrogiem w rozumieniu militarnym – wojska. Możliwe że ustawodawca chciał - ochronę niepodległości i bezpieczeństwa – ograniczyć do działań militarnych, zbrojnych dlatego Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Jednak czy utrata niepodległości, bezpieczeństwa kraju musi się odbywać zawsze przy pomocy sił zbrojnych? Czasem stosuje się metodę kija, czasem marchewki czy innego podstępu. Biedni stosują terror, bogaci „CocaCole”. Przyjmując ten punkt widzenia jako możliwy zakres działań Prezydenta RP w tym zakresie nie jest regulowany i w przypadku wszelkich działań niezbrojnych (a będących potencjalnym zagrożeniem) niezdefiniowano sposobu ich realizacji. Mówiąc o zagrożeniu w rozumieniu niezbrojnym trzeba jednak uważać, bo przy obecnych proeuropejskich tendencjach jest to możliwe narażanie się, i może świadczyć o patologicznym postrzeganiu rzeczywistości.
MM, 2007/12/04 02:49
@ "Kompetencje są jasne, to głównie strzec niepodległości i bezpieczeństwa." odnoszę wrażenie, że problem leży nie we wskazaniu kompetencji, ale w zdefiniowaniu sposobu ich realizacji...
BMW, 2007/12/04 12:20
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Jednostki Wojska Polskiego będą realizować szereg zadań w czasie Mistrzostw Europy w Piłće Nożnej Euro 2012.
więcej...
Wartość chińskiego eksportu spadła w styczniu, był to pierwszy spadek eksportu od ponad dwóch lat.  Wzbudziło to obawy chińskiego rządu co do wpływu globalnego spowolnienia gospodarczego na rozwój gospodarki kraju.
więcej...
Nie bez przyczyny Zbigniew Brzeziński w swej „Wielkiej szachownicy” obok Niemiec, Francji i Rosji umieścił właśnie Chiny i Indie jako państwa prowadzące wielowymiarową politykę. Chiński tygrys i indyjski słoń śmiało wyrażają swoje cele. Czy możliwa jest zatem współpraca między...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny