Amerykańscy eksperci i prasa o wizycie Bidena
„Joe Biden ma dobre, długie relacje z Europą” – powiedział rzecznik prasowy Białego Domu, Robert Gibbs.
Zdaniem Gibbsa, „rządy Polski i Czech wspierają decyzję Baracka Obamy o rozmieszczeniu systemu obrony przeciwrakietowej, który obejmie swym zasięgiem większy geograficznie obszar i zapewni lepszą odpowiedź na aktualne wyzwania niż projekt, który był wątpliwy pod względem technologicznym”. Robert Gibbs dodał, że „nie ma wątpliwości, że zarówno wiceprezydent Biden, jak i rządy naszych sojuszników, będą zadowoleni” z ostatecznych rezultatów wizyty w Europie Środkowej.
Natomiast Tony Blinken, doradca wiceprezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, powiedział, że zmiany w planach budowy tarczy antyrakietowej – tak ciepło przyjęte przez Rosjan –„ nie zagrażają Polakom ani ich sąsiadom”.
„Wszystko było jasne od samego początku prób naprawienia naszych stosunków z Rosją” – mówił Blinken – „ ale nigdy nie mieliśmy zamiaru czynić tego kosztem naszych sojuszników”.
„Christian Science Monitor” napisał, że głównym celem podróży Bidena do Polski i Czech, ma być „uspokojenie” i „potwierdzenie sojuszu”.
W artykule podkreślono, że do niedawna to Europa Wschodnia, a nie Zachodnia – jak dziś – była najbardziej proamerykańska.
Głównymi czynnikami, które wpłynęły na zmianę percepcji USA w regionie i skłoniły wiceprezydenta do wizyty w Polsce, Czechach i Rumunii, mają być:
- lęk państw naszego regionu przed Rosją: „to zrozumiałe” – konkluduje „ChSM” i przypomina pół wieku polityczno-wojskowej dominacji ZSRR
- obawa przed słabnięciem NATO: nasza część Europy boi się, że NATO pozostanie sojuszem na papierze, a w razie konieczności – silniejsze państwa członkowskie nie przyjdą Polsce z pomocą
- ogólna niepewność wobec dalszego kierunku polityki USA wobec Europy Wschodniej: „Wschodni Europejczycy nie tyle boją się <drugiej Jałty>, co po prostu odrzucenia” – pisze „ChSM”. „Nie boją się tego, że administracja Obamy sprzeda ich za przyjacielskie uśmiechy i skinięcia Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa, ale najzwyczajniej martwią się tym, że rozszerzenie NATO i Unii Europejskiej już się dokonało, a Waszyngton <odfajkował> pojęcie <Europy> na swojej liście zadań”.
Ameryka miała stwierdzić, że nasz region jest politycznie stabilny i nastawiony do USA przychylnie oraz że ten stan będzie trwał przez wiele lat.
„USA powinny odmówić Rosji utworzenia sfer wpływów – które to dążenie pozostaje głównym celem rosyjskiej polityki zagranicznej” – czytamy w konkluzji.
Na podstawie: AP, cfr.org, csmonitor.com, washingtonpost.com


Stefan Bratkowski nie żyje.
Prezydenci chcą zacieśnić współpracę polsko-słowacką