Na fali przyznawania sobie różnych praw, głowa Francji wypracowała kolejne. Zahipnotyzowała bossów przemysłu rozrywkowego, żeby zalegitymizować inwigilację obywateli pod płaszczykiem „walki z piractwem”. Orwell przewraca się w grobie.
Proces wyłaniania składu Sądu Konstytucyjnego po raz kolejny pokazał problemy kosowskiej państwowości. Brak integracji mniejszości serbskiej oraz partyjne spory skutecznie hamują proces budowy instytucji państwowych.
W kotle bałkańskim wrzało zawsze i wielu się nań poparzyło. Mimo to do ingerencji w sprawy skłóconych i ciągle mnożących się tworów, mniej lub bardziej za państwa uznawanych, chętnych nigdy nie brakowało. Teraz czas na UE.
Telewizyjne ocenzurowanie gwizdów Katalończyków i Basków, podczas wykonywania hymnu Hiszpanii w finale Pucharu Króla, zakończyło się dymisją jednego z dyrektorów hiszpańskiej TVE. Zupełnie słusznie.
Rosnące zaangażowanie naszego kraju w kampanię afgańską oraz geograficzna bliskość z miejscami lokalizacji komórek terrorystycznych w Niemczech sprawiają, że Polska wydaje się naturalnym obiektem zainteresowania islamistów.
Sojusz Damaszku z Teheranem to zagrywka wyłącznie taktyczna, wymuszona przez sytuację międzynarodową. Wkrótce układ sił na Bliskim Wschodzie może zmienić się w sposób diametralny.
Nawet konsekwentni eurosceptycy mogą w obliczu problemów gospodarczych zacząć być mniej sceptyczni w swoich poglądach na integrację europejską. Ewidentnie z takim przypadkiem mamy w kwestii Islandii, która zaczęła coraz częściej i poważniej mówić o członkostwie w UE.
W połowie kwietnia Rosja oficjalnie ogłosiła koniec kampanii antyterrorystycznej w Czeczenii, która zbierała swoje krwawe żniwo przez prawie 10 lat. Losy Czeczenów spoczęły teraz całkowicie w rękach Ramzana Kadyrowa, człowieka prowadzącego wojnę z własnym narodem.
Od połowy marca, narastające od kilku miesięcy protesty społeczne we Francji wzbogaciły się o nową formę walki – porywanie, branie na zakładników, przetrzymywanie przez strajkujące załogi menedżerów i szefów zakładów.

