Najpierw wizyta w Londynie, później „francusko-niemiecki” szczyt NATO, a na koniec Praga. Nieformalny szczyt UE-USA był trzecim w ramach europejskiego tournee Baracka Obamy i gdyby nie próby rakietowe Korei Północnej, nie byłoby chyba szans na żaden konkret.
Na szczycie UE-USA prezydent Obama opowiedział się za przyjęciem Turcji do struktur europejskich. Wątpliwe jednak czy pomógł w ten sposób europejskim aspiracjom Ankary. Nie pomogło im też tureckie weto podczas wyboru nowego sekretarza generalnego NATO.
O stanowisko prezydenta Niemiec ubiega się Gesine Schwan, mówiąca biegle po polsku, a wręcz określana jako przyjaciółka Polski. W ostatnich dniach niemieckie media pisały, że jej szanse na wybór rosną. Warto zatem zastanowić się jakie ma to znaczenie dla Polski.
Gordon Brown wraz z liderami państw G-20 obwieścił historyczny sukces szczytu w Londynie. Giełdy poszybowały w górę, analitycy zacierają ręce, a ludzie poczuli się bezpieczniejsi o swoje miejsca pracy. Wszyscy szczęśliwi, choć w zasadzie wciąż nie wiadomo co robić.
Unia Europejska, a w jej ramach i Polska wchodzi w okres intensywnego rozszerzania systemu handlu emisjami. Wątpliwości co do skutków ekonomicznych tego pomysłu są tymczasem mocno akcentowane w USA.
Szczyt G-20 nie przyniesie ze sobą radykalnych deklaracji i projektów reform. Oficjalne komunikaty ograniczą się do ogólników a rzeczywiste decyzje podjęte zostaną za kulisami, na roboczych spotkaniach w dużo węższym gronie.
Ewentualne uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Południowej stało się kartą przetargową w białoruskiej polityce zagranicznej, rozpiętej pomiędzy pragnieniem utrzymania ścisłych więzów z Rosją, otwarciem się na UE oraz zachowaniem autonomicznego kursu geopolitycznego.
Słowo dywersyfikacja od kilku lat robi w Polsce zawrotną karierę. Warto się więc przyjrzeć, jak ten problem rozwiązała niewielka Dania.
Znacznie wzrosła liczba francuskich obywateli wyznania muzułmańskiego. W wyniku referendum mieszkańcy Majotty zdecydowali, że wyspa stanie się 101 departamentem Francji.
