Swą Prezydencję Rady UE Nicolas Sarkozy zaczął z właściwą sobie pompą. Jednak ani efektowna iluminacja Wieży Eiffla ani niewątpliwy rozmach z jakim Paryż bierze się za unijne sprawy nie zmienią jednego: francuskiego prezydenta czeka ciężkie sześć miesięcy.
I znów się okazało. Tak jak łączenie wody z ogniem, tak i reformowanie organizacji międzynarodowej poprzez referenda jest absurdem i musi skończyć się klęską. Z czegoś trzeba zrezygnować: albo z referendów albo z organizacji. Wybór wydaje się prosty.
Państwa walczą jak lwy o organizację wielkich imprez sportowych. Czy mogą jednak na nich cokolwiek zarobić?
Od kiedy Polska jest członkiem Unii Europejskiej jeszcze częściej słychać wśród Niemców pogląd, że ze wschodnim sąsiadem należy stworzyć podobne stosunki, jakie od lat panują między Niemcami i Francją. Czyli bardzo dobre. Jak jednak wyglądają one w życiu codziennym?
