Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Łukasz Gołota: Konflikt w Algierii

Łukasz Gołota: Konflikt w Algierii

22 październik 2007
A A A
Pełna kontrowersji wojna domowa w Algierii uzmysłowiła wszystkim kruchość pokoju i bezpieczeństwa w Afryce Północnej. Mimo bogatej tradycji, silnych powiązań z Europą, okrzepłego aparatu administracyjnego, państwu temu nie udało się bowiem zapobiec krwawej wojnie.

Geneza Konfliktu

Algieria jest drugim co do wielkości państwem na kontynencie afrykańskim. Jako była kolonia francuska stanowi ona przedmiot szczególnego zainteresowania krajów europejskich, a geograficzna bliskość Europy potęguje to zjawisko. Wszelkie niepokoje, które mogą zagrozić porządkowi w Algierii, śledzone są z wyjątkową uwagą.

Po wygranej przez algierski ruch oporu wojnie z Francuzami i podpisaniu pokoju w Evian-les-Bains w 1962 roku, władzę w Algierze objął lider Frontu Wyzwolenia Narodowego (FLN), Ahmed Ben Bella. W 1964 roku zostały nakreślone ramy ustrojowe dla nowego państwa w postaci Algierskiej Karty Narodowej. Konstytucja ustanowiła ustrój autorytarny z elementami socjalizmu. Obrazowo zilustrował go jeden z islamistów mówiąc: – Nasz ustrój nie jest ani prezydencki, ani parlamentarny. Jest to ustrój konstytucyjnych rządów partii. [1] Sam Ben Bella został wkrótce powołany na urząd prezydenta, uzyskując według oficjalnych danych 100% głosów.

Kluczem do gospodarczego sukcesu i narodowego dobrobytu miał być „algierski socjalizm”, mimo iż oficjalnie odrzucono komunizm i nauki marksizmu. W rzeczywistości ustrój w Algierii przypominał ten w Egipcie Nasera. Polityczną stabilność miało zagwarantować istnienie tylko jednej partii – Frontu Wyzwolenia Narodowego, która posiadała monopol na władzę. Przeciwnicy partii i wizjonerzy postulujący ideę demokracji parlamentarnej byli prześladowani i większość z nich zmuszono do wyjazdu. Partie opozycyjne zdelegalizowano.

Wszystkie te zabiegi nie doprowadziły jednak do stabilizacji na szczytach władzy. Już w trzy lata po odzyskaniu niepodległości, w 1965 roku, Ahmed Ben Bella został obalony w drodze wojskowego zamachu stanu przez swojego byłego sojusznika, ministra obrony, pułkownika Houari Boumedienne. Do roku 1978, pełnił on funkcję przewodniczącego Rady Rewolucyjnej, premiera i prezydenta. Znacjonalizował przemysł, skolektywizował rolnictwo i rozpoczął ogromny proces industrializacji. Opierając swoją władzę na armii, zmarginalizował monopartię. 

Ręczne sterowanie gospodarką i oparcie jej wyłącznie na przemyśle naftowym doprowadziły do gospodarczej katastrofy, wynikającej z gwałtownego spadku cen tego surowca w latach 80. Sytuację pogarszała prawdziwa eksplozja demograficzna, jaka nastąpiła po odzyskaniu niepodległości. Liczba ludności wzrosła wtedy z 10 milionów (w 1962 roku) do 25 milionów (w 1980 roku). W wyniku wchodzenia na rynek pracy kolejnych licznych roczników co roku drastycznie zwiększały się masy bezrobotnych. Nawet rewolucja przemysłowa zapoczątkowana przez Houari Boumedienne’a nie pozwoliła na zaspokojenie potrzeb wszystkich obywateli. Doprowadziło to do poważnych niepokojów społecznych, zamieszek i zbiorowych wystąpień. W całym kraju wrzało. Zmęczone ekonomiczną zapaścią i chaosem na ulicach społeczeństwo zaczęło domagać się radykalnych zmian.

{mospagebreak} 

Odrodzenie muzułmańskiego fundamentalizmu

Opozycję Frontu Wyzwolenia Narodowego stanowiły: lewicujący Front Sił Socjalistycznych (FFS), złożony głównie z rdzennych mieszkańców Algierii – Berberów oraz coraz silniejszy Muzułmański Front Ocalenia (FIS – Islamic Salvation Front). Coraz śmielsze aspiracje polityczno-kulturowe Berberów doprowadziły do prawdziwego fermentu ideologicznego, uświadamiając przywódcom FLN, że Algieria nie jest ani etnicznie, ani językowo, ani także kulturowo spójna. Organizacje berberyjskie nie były jednak w stanie wyjść poza granice wyznaczone im przez podziały etniczne. Tym samym istniała pewna bariera, która uniemożliwiała im udział w sprawowaniu władzy. Z drugiej strony, kiedy wzrosła świadomość odrębności u ludności berberyjskiej, rząd musiał zmierzyć się z coraz silniejszymi głosami nawoływującymi do islamskiego integryzmu.

Lata 80. przyniosły ogromny nawrót do praktyk religijnych, co wynikało z kilku przyczyn. W 1971 roku egipski reżim Nasera zwolnił z więzień członków fundamentalistycznego Stowarzyszenia Braci Muzułmanów. [2] Wypuszczeni z egipskich więzień członkowie Stowarzyszenia płynęli do Algierii szerokim strumieniem, wpływając wyraźnie na radykalizację nastrojów społecznych. Szybko przeniknęli oni do meczetów, gromadząc wokół siebie coraz większą liczbę „uczniów”. Islam rewolucją totalną – to powtarzane w całym kraju hasło stało się kluczem uruchamiającym lawinę roszczeń i rozbudzającym nastroje. Zapowiadana rewolucja moralna miała przezwyciężyć problemy gospodarcze i dylematy polityczne. „Jak grzyby po deszczu” wyrastać zaczęły meczety, które stawały się miejscem nie tylko gorących i religijnych wystąpień, ale także politycznych manifestów. Z każdym rokiem przyciągały one coraz większe rzesze wiernych. Już wkrótce głównym celem islamistów stało się utworzenie republiki muzułmańskiej na wzór Iranu.[3] Jedynym źródłem prawa miał być szariat, a rolę konstytucji miał spełniać Koran. Procesowi radykalizacji społeczeństwa towarzyszył wzrost wrogich nastrojów wymierzonych przeciw wszelkim osiągnięciom cywilizacji europejskiej. W efekcie w wymiarze politycznym całą agresję skupiała na sobie rządząca partia.

Główną organizacją dążącą do budowy państwa wyznaniowego stał się, działający początkowo nielegalnie, Muzułmański Front Ocalenia (FIS), z którym związanych było większość algierskich środowisk islamistycznych. Jednak z czasem zaczął on cechować się zbyt liberalnym charakterem i tym samym okazała się zbyt „ciasny” dla największych radykałów, odwołujących się do krwawej rewolucji jako jedynej właściwej drogi do osiągnięcia celu.

Lata 80. to okres krzepnięcia struktur nie tylko FIS-u. W 1982 roku powstała pierwsza radykalna paramilitarna organizacja: Islamski Ruch Algierii (MIA – Mouvement islamique d’Algerie). Jego głównymi środkami działalności były operacje terrorystyczne skierowane przeciw członkom rządu, inteligencji, dziennikarzom, artystom czy obcokrajowcom. Organizacja ta, choć nieliczna, stała się symbolem ekstremistycznego szaleństwa i braku jakiejkolwiek kompromisowości.

Pierwszym poważnym ostrzeżeniem, ujawniającym masowość ruchu muzułmańskiego, był pogrzeb słynnego opozycyjnego szacha Abdelatifa Soltaniego w 1984 roku. Wydarzenie to przeistoczyło się w ogromną manifestację na rzecz islamskiego fundamentalizmu, a w konsekwencji - zamieszki. Doszło wówczas do masowych aresztowań.[4]

Jeszcze większa erupcja przemocy nastąpiła w październiku 1988 r., gdy podczas trwających blisko tydzień manifestacji demonstranci opanowali ulice i palili symbole państwowe. Ten oddolny ruch, który równocześnie wybuchł we wszystkich dużych miastach obnażył dwadzieścia sześć lat błędów FNL w rządzeniu państwem, a zarazem dał islamistom szansę wybicia się ponad inne ugrupowania opozycyjne. Gdy wojsko krwawo stłumiło zamieszki (zabito blisko 800 osób), ujawnili się oni jako jedyna siła zdolna pośredniczyć miedzy władzą a „ulicą”. [5]

Kryzys gospodarczy, ogromne niepokoje społeczne oraz wzrost radykalizmu islamskiego doprowadziły do prawdziwej burzy na szczytach władzy. Front Wyzwolenia Narodowego nie znalazł w sobie wystarczająco dużo determinacji, aby siłą zaprowadzić porządek i został zmuszony do znalezienia sposobu zmiany istniejącego stanu rzeczy.

{mospagebreak} 

Zmiana ustroju i wojskowy zamach stanu roku 1992

W obliczu wzrastającego chaosu władza zdecydowała się na znaczne ustępstwa. Algieria miała stać się państwem demokracji parlamentarnej ze sprawiedliwym systemem wyborczym i pełnym pluralizmem politycznym. Niewydajny i skompromitowany w oczach społeczeństwa socjalizm gospodarczy zastąpiony miał być przez gospodarkę wolnorynkową na wzór państw zachodnich. Szybko doszło do nowelizacji konstytucji i głębokich zmian ustrojowych.

W 1989 roku po zniesieniu ciasnego, prawnego gorsetu konstytuującego jednopartyjność, zdelegalizowane do tej pory organizacje włączyły się do walki o władzę. Efektem tego było zwycięstwo Muzułmańskiego Frontu Ocalenia w wyborach terenowych w 1990 roku. Nasilające się napięcia między rządzącymi socjalistami z Frontu Narodowego i islamistami z FIS doprowadziły do zamieszek w stolicy kraju, dymisji rządu i wprowadzenia stanu wyjątkowego. Sytuacja była coraz bardziej gorąca i wszyscy z niepokojem czekali na pierwsze wybory do ciał ustawodawczych.

Rosnący chaos nie przeszkodził jednak dalszemu, zapowiadanemu procesowi demokratyzacji kraju. W grudniu 1991 roku odbyły się pierwsze, wolne i powszechne wybory parlamentarne. Ku przerażeniu nie tylko FLN, ale i przywódców krajów europejskich, wybory wygrali islamiści. Nierealna i odległa do tej pory muzułmańska wizja budowy państwa wyznaniowego wydawała się już tylko kwestią czasu. Jednak, gdy przywódcy islamscy szykowali się do przejęcia władzy, w styczniu 1992 roku doszło do wojskowego zamachu stanu. 14 stycznia 1992 roku do dymisji podał się dotychczasowy prezydent Bendżedid Szadil, a władzę oficjalnie przejęła, powołana przez armię, pięcioosobowa Rada Państwa. Na jej czele stanął Mohammed Budiaf. Nieutożsamiająca się z żadną polityczną opcją armia zdecydowanie oświadczyła, że nie pozwoli na przejęcie władzy przez islamskich fundamentalistów, a następne wybory nie odbędą się dopóki w kraju nie zapanuje porządek. Wojsko miało odtąd być gwarantem świeckości państwa, nawet za cenę powrotu do formy rządów autorytarnych.

Niezwykle napiętej sytuacji wewnętrznej przyglądały się państwa sąsiadujące, które przeczuwając niebezpieczeństwo niekontrolowanego rozprzestrzenienia się ekstremizmu islamskiego, natychmiast doprowadziły do uszczelnienia granic. Junta spotkała się nie tylko z poparciem państw ościennych, ale znalazła także wielu sojuszników w Europie. Wzmocnieni tym wojskowi anulowali wybory i zdelegalizowali Muzułmański Front Ocalenia. Aby zapobiec rozruchom i formowaniu się konspiracyjnych organizacji, wprowadzono stan wyjątkowy. Historia pokazała, że zaprowadzony przez wojskowe władze porządek miał niezwykle kruche podstawy. Tym samym rozpoczęła się algierska wojna domowa, w której życie straciło blisko 200 000 osób.

Wojna domowa

Reakcją na decyzje nowej władzy było powołanie do życia partyzantki, która skupiała najbardziej radykalnych, muzułmańskich bojowników. Utworzona Islamska Grupa Zbrojna (GIA – Armed Islamie Group) stała się samodzielną organizacją, która nie chciała uznać zwierzchnictwa rozwiązanego przez władze – względnie umiarkowanego – FIS-u.

Sam Muzułmański Front Ocalenia przeszedł do konspiracji, a jego liderzy, którym udało się uniknąć aresztowania, zbiegli za granicę, aby prowadzić działalność polityczną. Oficjalnie nie nawoływali oni do otwartej wojny przeciw rządowi centralnemu. Wobec coraz wyrazistszej i szeroko zakrojonej działalności GIA, w 1993 roku utworzono jednak Islamską Armię Ocalenia – zbrojne ramie FIS-u. Tym samym funkcjonowały już dwa główne skupiska partyzanckie.

Wobec braku wzajemnej sympatii czy choćby odrobiny zaufania dochodziło do starć nie tylko z wojskami rządowymi, ale również między nimi. Po drugiej stronie barykady znalazł się rząd algierski wraz z armią, który za przyzwoleniem Zachodu kontynuował politykę terroru. Czując nieśmiałe, aczkolwiek wyraźne poparcie państw europejskich, w imię hasła „cel uświęca środki” władze zdecydowały się na wprowadzenie policyjno-wojskowego, okrutnego terroru. Polityka ta dotknęła przede wszystkim mniejszość berberyjską, która jako ludność niearabska, stała się przedmiotem ataków wszystkich stron.

{mospagebreak} 

Tymczasem dążąc do osłabienia władzy centralnej, muzułmańska partyzantka prowadziła okrutną, wręcz bestialską walkę w imię budowy państwa islamskiego, której ofiarą stała się przede wszystkim ludność cywilna. Bojówkarze przyjęli metody dwojakie metody walki. Najgłośniejszym echem odbijały się oczywiście masowe rzezie prostych fellachów, mające na celu zastraszenie ludności cywilnej i zmuszenie rządu w Algierze do ustępstw. Islamiści bez skrupułów mordowali niekiedy całe wsie, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Rzeziom tym przyglądały się bezczynnie siły bezpieczeństwa (wedle niektórych sensacyjnych doniesień same ich dokonywały, w przebraniu partyzantów), licząc, że odstręczą one ludność od wspierania islamistów.

Winę za tak okrutną wojnę domową można więc też przypisać algierskim władzom, a szczególnie bezpiece, która w wielu niewyjaśnionych sytuacjach nie interweniowała. Przyzwolenie na masowe gwałty i mordy miało posłużyć społeczeństwu jako dowód na zezwięrzęcenie i okrucieństwo muzułmańskiego ekstremizmu. Takie próby kompromitacji fundamentalizmu islamskiego w oczach własnych obywateli oraz społeczności międzynarodowej doprowadziły do katastrofy humanitarnej.

Do legendy przeszły umyślne i zaplanowane masakry w miejscowościach Rais i Bentalha. Rzeź w położonej zaledwie piętnaście kilometrów na południe od Algieru Bentalha, (w nocy z 22 na 23 września 1997 roku), stała się symbolem bestialstwa bestialstwa wojny domowej. Napastnicy po przybyciu na miejsce, chodzili od domu do domu podrzynając gardła wszystkim mieszkańcom. Ciężarnym kobietom rozcinano brzuchy a ciała noworodków lądowały na ścianach domów. Zgodnie z doniesieniami Amnesty International wszystkiemu przyglądały się oddziały wojsk rządowych, które dostały rozkaz zakazujący interwencji.

Inne metody walki stosowane przez islamistów były typowe dla organizacji terrorystycznych, tj.: porwania, zamachy bombowe, pokazowe egzekucje przez rozcinanie gardła. Ich ofiarą padali przede wszystkim artyści i intelektualiści. W lutym 1995 r. zamordowano dyrektora Teatru Narodowego w Algierze oraz słynnego muzyka, znanego pod pseudonimem Raszid, a także przewodniczącą feministek algierskich. [6] Ze szczególną furią islamiści atakowali również dziennikarzy – do 1998 r. zginęło ich ponad 70.

Szybko ogłoszono też plan walki z obcokrajowcami. Partyzanci wystosowali do nich ultimatum, żądając natychmiastowego wyjazdu z terytorium Algierii. Dotknęło to szczególnie Francuzów, którzy zaczęli masowo uciekać na drugą stronę Morza Śródziemnego. Fundamentaliści nie ograniczyli się jednak do aktywności na terenie samej Algierii. Mając na celu likwidację pomocy dla wojskowego reżimu (głównie ze strony Francji), przeprowadzili oni zamachy bombowe w Paryżu w 1995 i 1996 roku. Zginęło w nich kilkanaście osób, a ponad sto pięćdziesiąt zostało rannych. Natomiast do Stanów Zjednoczonych, Rosji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady i Jugosławii skierowano ultimatum z żądaniem zamknięcia przedstawicielstw dyplomatycznych w Algierii.

Wojskowa junta w postaci Rady Państwa, obserwując eskalację konfliktu, zaczęła jednak dążyć do porozumienia. Represje i przypadki brutalnego użycie siły nie przynosiły oczekiwanych efektów, doprowadzając tym samym do przewartościowań i zmiany podejścia. Jedną z prób osiągnięcia konsensusu była organizacja spotkania w Club des Pins pod Algierem w styczniu 1994 roku. Propozycje spotkania odrzuciły zarówno Front Wyzwolenia Narodowego jak i Muzułmański Front Ocalenia.[7] Armia dążyła do ugody wyłącznie na swoich warunkach, nie zostawiając żadnego miejsca na jakikolwiek kompromis. Stąd nawoływania do negocjacji trafiały w próżnię i nie przynosiły żadnych rezultatów.

Konflikt a społeczność międzynarodowa

Bardzo długo władze algierskie nie godziły się na jakąkolwiek pomoc oferowaną przez społeczność międzynarodową. Po długich wahaniach, pod koniec stycznia 1997, roku rząd w Algierze wyraził zgodę na podjęcie specjalnej misji przez emisariusza ONZ. Jego głównym zadaniem było zbadanie okoliczności masakr, do jakich cały czas dochodziło. Sytuacja w Algierii była przedmiotem wyjątkowej uwagi państw Unii Europejskiej, szczególnie Francji. Z początkiem roku 1998 UE zdecydowała się na wysłanie „trójki” (wówczas Austria, Luksemburg i Wielka Brytania), która mogłaby służyć pomocą. Choć „trójka” dotarła na miejsce, to spotkała się ona z dość chłodnym przyjęciem. Liga Państw Arabskich wyraźnie dała do zrozumienia, że jedyną pomocą, jaką państwa europejskie mogą wyświadczyć, jest wydanie przebywających na ich terytoriach liderów FIS.

Tymczasem atmosferę w kraju podgrzała algierska ustawa o generalizacji języka arabskiego z dnia 5 lipca 1998 roku. Choć oznaczała głównie zerwanie z kolonialnymi tradycjami, to uderzyła też w pięciomilionową mniejszość berberyjską. Po uzyskaniu zgody władz centralnych Algierii, ONZ wysłał własną misję obserwacyjną. Na jej czele stanął doświadczony polityk, były prezydent Portugalii – Mario Soares. Efektem jego pracy stał się specjalny raport opublikowany 16 września 1998 roku. Treścią tej urzędniczej rozprawy było ogólne potępienie wszelkich odnotowanych w Algierii form terroryzmu oraz postawienie zarzutów władzom o łamanie prawa humanitarnego i naruszenie praw człowieka.[8]

{mospagebreak} 

Załagodzenie konfliktu

Przez cały czas wojskowe władze próbowały porozumieć się z opozycją. Głównymi ich rozmówcami były osoby aresztowane w pierwszych dniach zamachu stanu. Odmawiano natomiast dialogu z przebywającymi na emigracji liderami FIS-u. Rozwiązania siłowe nie przynosiły z kolei oczekiwanych efektów. Tymczasem cały świat obiegały kolejne relacje z barbarzyńskich rzezi, do jakich dochodziło w czasie wojny. Społeczność międzynarodowa zaczęła wywierać coraz większą presję na rząd w Algierze. Głosy poparcia płynące dotąd z europejskich stolic, zaczęły przybierać postać zarzutów i żądań do zdecydowanego działania. Ze strony rządowej coraz usilniej dążono do porozumienia.

Partnerem do rozmów mogli stać się jedynie umiarkowani islamiści z Islamskiego Frontu Ocalenia. Rozpoczęły się więc negocjacje, co było pewnym sygnałem dobrej woli. Pierwszym symptomem zmiany podejścia wojskowej junty do rebeliantów było odejście źle kojarzonego prezydenta Zeruala. Jego miejsce zajął Abdelazis Buteflika. Jako były szef dyplomacji oraz osoba bardziej akceptowana przez umiarkowanych muzułmanów mógł on dokonać przełomu w konflikcie. Jego dotychczasowa aktywność pozwalała mu uosabiać dobrą tradycję Narodowego Frontu Wyzwolenia, która rozmyła się w czasie zapaści gospodarczej i wojskowej dyktatury. Już w pierwszym roku urzędowania prezydent przeforsował amnestie dla bojowników, którzy nie brali udziału w masakrach.

Kolejnym krokiem była propozycja amnestii skierowana do wojskowego ramienia FIS-u, Islamskiej Armii Ocalenia. Odpowiedź stanowiło ogłoszenie jednostronnego zawieszenie broni przez MIA (21.09.1997).

W ramach radykalnej Islamskiej Grupy Zbrojnej (GIA) doszło wtedy do rozłamu. Część bojowników złożyła broń i objął ich akt prezydenckiej amnestii. Najbardziej radykalna grupa bojowników, odrzucając wszelkie formy kompromisu, przyrzekła sobie walkę zbrojną dopóki nie zostanie osiągnięty ostateczny cel utworzenia państwa wyznaniowego. Nie byli oni jednak w stanie zapobiec porozumieniu, które doprowadziło do całkowitego rozwiązania Islamskiej Armii Ocalenia w styczniu 2000 roku. Osiągnięta ugoda nie przełożyła się jednak na jakiekolwiek zmiany w strukturach władzy. Ta pozostała w rękach wojskowych, a funkcjonowanie partii fundamentalistycznych było wciąż zakazane.

Wiele zmieniła natomiast osoba nowego prezydenta, który wszelkimi drogami dąży do odbudowy pokoju. Nie może do niego jednak dojść bez zjednoczenia silnie podzielonego społeczeństwa. Ideą przewodnią prezydenta Abdelazisa Butefliki było budowanie „zgody narodowej”. Zgoda ta, w założeniach prezydenta, osiągnięta ma być nawet w drodze kontrowersyjnych decyzji. Do takich należy z pewnością uchwalenie powszechnej amnestii w 2006 roku w ramach programu Karta Pokoju i Narodowego Pojednania (uchwalonej rok wcześniej w referendum). Amnestią objętych zostało, tysiące odsiadujących w algierskich więzieniach wyroki, islamskich bojowników, również tych, którzy dopuszczali się mordów na ludności cywilnej.[9]

Najbardziej nieprzejednani islamiści kontynuują jednak walkę z rządem. W górach Algierii ukrywa się dziś od 300 do 1000 z nich.

{mospagebreak} 

Podsumowanie

Pełna kontrowersji i wciąż w części nieznana wojna domowa w Algierii uzmysłowiła wszystkim kruchość i niepewność pokoju i bezpieczeństwa w Afryce Północnej. Mimo bogatej tradycji, silnych powiązań z Europą, okrzepłego aparatu administracyjnego, państwu temu nie udało się zapobiec krwawej wojnie. Wojnie, która nie tylko ujawniła złożone problemy społeczno-polityczne w Algierii, ale przede wszystkim obnażyła okrutne oblicze muzułmańskiego fundamentalizmu. Droga do moralnej, muzułmańskiej sanacji i budowy państwa wyznaniowego, do tej pory skrywana pod hidżabem politycznej poprawności i umiarkowania, została wyraźnie naznaczona krwią tysięcy niewinnych ofiar konfliktu.

W wymiarze międzynarodowym tragedia ta doprowadziła na moralne rozdroża decydentów europejskich. Ich stanowisko wobec tragicznych wydarzeń do dziś wzbudza wiele kontrowersji. Po pierwsze wykazali oni typową dla Europy bierność, spokojnie patrząc na dramat ludności algierskiej. Ponadto wspierając juntę wojskową i policyjny terror armii, działali wbrew wszystkim osiągniętym przez kulturę europejską zasadom. Prawa człowieka, demokracja, zasady państwa prawa – wszystkie te fundamenty porządku państw europejskich zostały roztrzaskane w zderzeniu z rzeczywistością. Strach przed muzułmańskimi radykałami doprowadził do swoistego moralnego rozdwojenia jaźni. Z drugiej strony rewolucja islamska została skutecznie zablokowana. Pytanie, na które należy sobie odpowiedź, dotyczy kwestii doboru środków do osiągnięcia celu, jakim jest obrona przed muzułmańskimi ekstremistami.

Bibliografia:

Książki i druki zwarte:

Boniface P. „Atlas wojen XX wieku”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2001.

Kasznik-Christian A., Algieria – z serii: historia państw XX wieku, Warszawa 2006.

Kukułka J., Historia Współczesnych Stosunków Międzynarodowych 1945-2000, Warszawa 2001.

Solarz A. M., Problemy i napięcia polityczne w państwach Afryki Północnej [w:] Stosunki Międzynarodowe w Afryce (red. Jan J. Milewski, Wiesław Lizak), Warszawa 2002.

Artykuły prasowe:

Kazimierczyk M., Algierscy terroryści wychodzą na wolność w „Gazeta Wyborcza” z 10 marca 2006 r.    

 

Przypisy:

[1] Kasznik-Christian A., Algieria – z serii: historia państw XX wieku, Warszawa 2006, s. 369.

[2] Był to radykalny ruch religijny zapoczątkowany przez Hasan al-Banna w 1928 roku. Jego koncepcje zostały oparte na trzech głównych założeniach: panislamizmie (wspólnocie narodowej wszystkich muzułmanów), muzułmańskiej drodze rozwoju (nawołującej do przenikania norm religijnych do życia codziennego) oraz muzułmańskiej demokracji (rozumianej jako władzy specjalnego gremium – rady starszych, sprawującego władzę na mocy Koranu jako konstytucji). Patrz: Solarz A. M., Problemy i napięcia polityczne w państwach Afryki Północnej [w:] Stosunki Międzynarodowe w Afryce (red. Jan J. Milewski, Wiesław Lizak), Warszawa 2002, s. 268-269.

[3] Kubiak K., Wojny, konflikty zbrojne i punkty zapalne na świecie, Warszawa 2005, s. 90-91.

[4] Kasznik-Christian A., op.cit., s. 446.

[5] Boniface P. „Atlas wojen XX wieku”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2001, s.124.

[6] Solarz A. M., Problemy i napięcia polityczne w państwach Afryki Północnej [w:] Stosunki Międzynarodowe w Afryce (red. Jan J. Milewski, Wiesław Lizak), Warszawa 2002, s. 275-76.

[7] Kukułka J., Historia Współczesnych Stosunków Międzynarodowych 1945-2000, Warszawa 2001, s. 665.

[8] Ibidem, s. 860.

[9] Kazimierczyk M., Algierscy terroryści wychodzą na wolność w „Gazeta Wyborcza” z 10 marca 2006 r.