Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Joanna Mieszko-Wiórkiewicz: Opium dla ludu - enduring freedom?

Joanna Mieszko-Wiórkiewicz: Opium dla ludu - enduring freedom?

24 listopad 2007
A A A
Od kiedy Stany Zjednoczone ustami prezydenta Busha Juniora wydały wojnę światowemu terroryzmowi rozpoczynając okupację Afganistanu zaczęły się dla biednych afgańskich chłopów lepsze czasy. Pod ochroną zachodnich sił zbrojnych produkcja opium zaczęła gwałtownie rosnąć. Co prawda na początku coś przebąkiwano o konieczności pomocy agrarnej, ale w końcu na mówieniu się skończyło. W tym surowym klimacie i przy długich okresach suszy mało która roślina da się uprawiać. Najwytrzymalszy jest afgański mak. Daje plony dwa-trzy razy do roku i można sprzedać każdą jego ilość. Szczególnie tam, gdzie talibowie nie grożą podpaleniem zbiorów i wymordowaniem mężczyzn. Wygląda to na czysty cynizm: wojska ISAF z ONZ-towskim mandatem są gwarantem wzrastającej produkcji maku. Pola pięknie różowieją, makówki dojrzewają, a biały sok zostaje coraz bardziej fachowymi metodami zamieniany na wysokiej jakości opium, które zalewa światowe rynki narkotyków.

Ok. 60 proc. afgańskiego dochodu narodowego pochodzi ze sprzedaży opium. Prawie 200 tys. hektarów zajmują plantacje maku. Według danych podanych przez ONZ-towskie Biura d/s Narkotyków i Przestępstw w ub. roku zebrano ponad 6 tysięcy ton opium, co stanowi 92 proc. całej produkcji światowej. Jak podał Departament Stanu USA, oficjalna wartość eksportu opium wyniosła w ub. roku 3,1 mld dolarów, jego cena detaliczna (uliczna) wyniosła szacunkowo 38 mld dolarów. Zakończone tej jesieni żniwa maku przyniosły 8.200 ton opium, z czego połowę uzyskano w prowincji Helmand, na południu kraju. Statystyczny producent opium uzyskuje 122 dolary za kilogram, co jest ceną bezkonkurencyjną w stosunku np. do dochodu otrzymywanego z produkcji pszenicy. Z roku na rok wzrasta produkcja opium w Afganistanie. Do końca września br. – jak podaje opublikowany właśnie w Kabulu oficjalny raport urzędu Antynarkotykowego ONZ dla Europy, Zachodniej i Centralnej Azji (ONUDC) - nastąpił stuprocentowy wzrost produkcji w porównaniu z rokiem 2005.

„Te ogromne ilości wywołają ogromne problemy w tym regionie i dlatego koniecznie trzeba coś z tym zrobić” - skomentował z beznadzieją w głosie wymowę liczb rzecznik prasowy ONUDC na konferencji w Kabulu w ub. czwartek. Więcej policji, więcej kontroli drogowych i granicznych, więcej przeszukań – takie są – niestety życzeniowe recepty służb wojskowych. I czasem zdarza się, że worki opium wylądują na stosie. Przede wszystkim jednak u dilerów na całym świecie: od Nowego Jorku, po Rzym, Londyn, Frankfurt i Moskwę. Przeszukania zapewne nie odbywają się na lotniskach wojskowych. Tymczasem, jak wspominają weterani wojny w Wietnamie - wywożono stamtąd tonami  narkotyki w ... workach służących do przewożenia zwłok. Jakim trickiem posługują się hurtownicy afgańskiego opium?

W ciągu dwóch ostatnich lat pod okiem sił wojskowych Zachodu podwoiła się w Afganistanie produkcja opium, a tym samym heroiny (uzyskiwanej z morfiny- produktu uzyskiwanego z opium) na światowych rynkach, której ilość szacuje się w tym roku na 600 ton- o 130 ton więcej niż w ubiegłym roku. Pierwszymi ofiarami są sami Afgańczycy. Enduring freedom – bezwarunkowa wolność dzięki zastrzykowi heroiny?