Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Roman Dębski: 200 euro dla każdego!

13 kwiecień 2009
A A A
Zwycięski strajk generalny w tzw. departamentach zamorskich, czyli antylskich koloniach francuskich  – Gwadelupie (44 dni strajku od 20 stycznia do 20 lutego) i Martynice (29 dni strajku od 5 lutego do 3 marca)  – wywołał ogromne wrażenie w całej Francji kontynentalnej.

Na obu karaibskich wyspach prezydent Nicolas Sarkozy oraz rząd francuski w końcu byli zmuszeni ustąpić w centralnej sprawie, jaką było żądanie natychmiastowej podwyżki o 200 euro najniższych płac i świadczeń społecznych.

Zaraźliwy przykład

Oba strajki generalne stały się przykładem do naśladowania dla coraz liczniejszych sektorów milionowych manifestacji i protestów społecznych, które przetoczyły się przez Francję w styczniu i w marcu, m.in.  z żądaniem podwyżki płac i świadczeń dla wszystkich o 300 euro… Słyszy się często pytanie, czemu to, co udało się obywatelom Francji na Antylach, nie mogliby wymusić na rządzie francuskim pracownicy w metropolii.

Zrozumiałe jest więc, że stało się to jednocześnie prawdziwą zmorą dla rządu Sarkozy'ego, który usiłuje nie dopuścić, by ten wysoce zaraźliwy przykład nie został przeniesiony na grunt francuski. Tym bardziej, że karaibskie wulkany społecznego gniewu bynajmniej nie ostygły, ruch społeczny rozwija się nadal, choć innymi torami, a z kolei w trzecim departamencie zamorskim  – na wyspie Reunion, strajk generalny wisi na włosku.

Masowość protestów

Trzy zasadnicze czynniki umożliwiły zwycięstwo na  Antylach. Pierwszym była masowa mobilizacja całej ludności, prawie wszystkich sektorów społecznych  – zwłaszcza pracowniczych i związkowych, kobiet i młodzieży  – zradykalizowanych przez cały czas trwania strajku generalnego. 20 stycznia, gdy Kolektyw LKP wezwał do strajku generalnego, w Point-à-Pitre, stolicy Gwadelupy, manifestowało 15 tysięcy osób; 24 stycznia – 25 tysięcy, 25 stycznia – 40 tysięcy, 30 stycznia – 65 tysięcy, 9 lutego – 100 tysięcy, a 26 lutego, w dniu podpisania porozumienia – jeszcze 65 tysięcy na znak zwycięstwa.

Gwadelupa liczy 450 tysięcy mieszkańców, z czego 133 tysiące, tj. 30 proc. mieszka w samej aglomeracji stolicy Point-à-Pitre. To znaczy, że przez miesiąc na ulicach manifestowało od 10 do 22 proc. całej ludności, lub od 30 do 75 proc. w odniesieniu do ludności stolicy. Podobne proporcje liczby manifestujących odnotowano na Martynice (404 tysiące mieszkańców) i na wyspie Reunion (800 tysięcy). Proporcjonalnie, to tak jakby np. w Polsce wyległo na ulice od 4 do 8 mln ludzi!

Ta masowa mobilizacja miała ponadto niesłychanie demokratyczny charakter. Wszystkie negocjacje były jawne, bezpośrednio transmitowane na zewnątrz przez sieć głośników dla ludności, która gromadziła się masowo przed gmachem Domu Związków Zawodowych, gdzie toczyły się rozmowy, a także przez antylskie stacje radiowe i telewizyjne.

Wszyscy razem


Drugi czynnik, to dawno nie widziany sojusz dosłownie wszystkich organizacji związkowych, politycznych, społecznych, młodzieżowych, kulturalnych, ekologicznych, konsumenckich, itp., które powołały zjednoczone, demokratyczne kierownictwo strajku. Na Gwadelupie – słynny już dziś w całej Francji Kolektyw LKP (Liyannaj Kont Pwofitasyon, co po kreolsku oznacza Razem przeciw Rozpasanemu Wyzyskowi), skupiający 49 organizacji, a na Martynice – Kolektyw 5 Lutego przeciw Drożyźnie i Spadkowi Stopy Życiowej, skupiający ponad 40 organizacji.

Dodajmy, że mimo zwycięskiego strajku oba te kolektywy nie rozwiązały się, lecz dalej kierują ruchem społecznym – m.in. po to, by dopilnować pełnego wykonania postanowień porozumienia przez stronę rządową i pracodawców. Stały się więc te kolektywy nowym, autentycznym ośrodkiem kontrwładzy, z którymi będą teraz musiały liczyć się i negocjować władze centralne w Paryżu, spychając niejako na drugi plan formalne ośrodki władzy, takie jak prefekci, nieliczni (i do niczego nie służący) posłowie do francuskiego parlamentu, sejmiki regionalne i lokalne samorządy. Również na wyspie Reunion powstało podobne jednościowe gremium  – COSPAR, czyli Kolektyw Związkowych, Politycznych i Społecznych Organizacji Reunionu, utworzony przez 40 organizacji.

Lokomotywa ruchu

Trzeci czynnik to bezwzględnie zasadnicza rola, jaką odegrały liczne związki zawodowe, zwłaszcza największy z nich  – Powszechna Konfederacja Pracowników Gwadelupy (UGTG), założona w 1973 r., której sekretarzem generalnym od roku jest Elie Domota, główny rzecznik LKP. W głównych gałęziach gospodarki Gwadelupy  – turystyce, cukrowniach, plantacjach trzciny cukrowej, produkcji rumu, przetwórstwie rybnym i hipermarkietach – 80 proc. pracowników należy do związków zawodowych.

W przeciwieństwie od władz administracyjnych i policji, które są bezpośrednio podległe (i uległe) rządowi w Paryżu, związki zawodowe na Gwadelupie i Martynice są zupełnie niezależne od francuskich central związkowych. W związku z tym są one o wiele radykalniejsze i łączą w swych programach i działaniu żądania sprawiedliwości społecznej z walką o ostateczne zlikwidowanie pozostałości francuskiego kolonializmu, w tym o prawo ich narodów do samostanowienia i decydowania o własnej przyszłości.

Drożyzna, wyzysk, dyskryminacja

Ogólne tło i żądania strajku generalnego były  –  i są nadal, bo nie wszystkie jeszcze spełniono  – te same. Po pierwsze, położyć kres drożyźnie. Ceny w zamorskich departamentach są o wiele wyższe niż we Francji, przy o wiele niższych dochodach. Po drugie, skończyć z wyzyskiem i nadzwyczajnymi zyskami francuskich i rodzimych kapitalistów – potomków białych kolonizatorów i handlarzy niewolników. Chodzi również o krzyczącą dyskryminację, galopujące bezrobocie (zwłaszcza wśród młodzieży  – 75 proc. na Gwadelupie, 50 proc. na Martynice!) i brutalny rasizm wobec ludności tubylczej we wszystkich sferach życia społeczno-gospodarczego.

Przykładowo, wszystkie stanowiska wyższego i średniego szczebla w administracji publicznej i sektorze prywatnym są obsadzone przez białych Francuzów. Policja i żandarmeria to w przeważającej mierze oddziały sprowadzone z Francji, a ich nagminnie obelżywe traktowanie Antylczyków („ty brudny czarnuchu” i inne rasistowskie odzywki) stało się dla całego społeczeństwa sprawą godności i poszanowania jego praw.

Cenowy skandal


Zapalnikiem wybuchu społecznego na Gwadelupie stała się w grudniu 2008 r. sprawa cen benzyny i oleju napędowego, prawie dwukrotnie wyższych niż we Francji metropolitalnej, choć jest to paliwo tego samego francuskiego koncernu Total, mimo powszechnego spadku cen ropy. Cała dystrybucja paliwa, włącznie z rafineriami, znajduje się w rękach wspomnianych już białych potomków kolonizatorów.

Zależność kolonialna wyraża się w tym, że paliwo Antyle muszą sprowadzać z odległej o 7 000 km Francji, podczas gdy pobliska Wenezuela znajduje się zaledwie o kilkaset kilometrów, a inny producent nafty, Meksyk, niewiele dalej. Zyski koncernów Total, Shell, Esso i Texaco, w ramach wspólnej firmy SARA, mającej monopol w tym regionie, są kolosalne. Z badań społecznego obserwatorium cen, które wzburzyły ludzi, wynika, że ceny paliw na Antylach są najwyższe w Unii Europejskiej, jak również marże zysku.

Monopol garstki kapitalistów

Innym przykładem dominującej pozycji garstki białych kolonialistów (1 proc. ludności posiada 90 proc. majątku Gwadelupy i Martyniki) są ogromne centra handlowe i hipermarkiety, m.in. Carrefour. Znajdują się one w rękach grupy GBH i rodziny Hayot (119 miejsce na liście wielkich fortun Francji). Ci potomkowie osadników, przybyłych na Antyle w 1680 r., zbili ogromną fortunę na cukrze trzcinowym i na handlu niewolnikami. Od 1960 r., grupa GBH opanowała ogromną sieć hipermarkietów i koncesji samochodowych na Martynice, Gwadelupie, w Gujanie Francuskiej, na Trinidadzie, Tobago, Dominikanie,  Kubie, Reunion, w Nowej Kaledonii, Maroku, w Algerii i częściowo we Francji. Ma też monopol na import z Francji samochodów Renault.  W ciągu ostatnich 6 lat grupa podwoiła dodatkowo swoje obroty.

Jak wszyscy francuscy miliarderzy, rodzina Hayot korzysta z różnych ulg podatkowych „na inwestycje w departamentach zamorskich”, szczodrze przyznawanych od lat przez kolejne rządy Francji. Ich to właśnie lud Gwadelupy i Martyniki oskarżył o sztuczne podbijanie cen i „wysysanie portfeli” ludności. To w pierwszym rzędzie ich hipermarkiety i koncesje były blokowane i okupowane przez manifestantów.

Postulaty całego społeczeństwa

Wobec odmowy jakiejkolwiek dyskusji ze strony władz, dzierżawcy stacji paliw ogłosili strajk aż do skutku, z poparciem organizacji społecznych. 20 stycznia strajk powszechny objął cały kraj. Kolektyw LKP powadził strajk generalny wokół listy 146 postulatów, dotyczących wszystkich sfer życia społeczno-gospodarczego, m.in. a) obniżenia cen 100 asortymentów artykułów pierwszej potrzeby i zniesienia VAT-u na produkty żywnościowe; b) obniżenia cen podstawowych usług publicznych, takich jak woda, gaz, energia elektryczna, komunikacja, transport, czynsze w mieszkaniach dla rodzin o niskich dochodach, telefon, Internet, usługi bankowe, itp.; c) kontroli kształtowania się cen i powołania obserwatorium cen; d) podwyżek płac, świadczeń, emerytur, dopłat dla rolników i robotników rolnych, zasiłków dla bezrobotnych i dla młodzieży; e) większych środków dla rodziców i szkół na wychowanie młodzieży i na działania kulturalne dla młodzieży; f) większych środków na edukację i szkolnictwo, w tym zawodowe; g) większych środków na rozwój kultury, zwłaszcza wspieranie miejscowych twórców i artystów, a nie tylko import programów i widowisk z Francji; h) środków finansowych na publiczną służbę zdrowia, dostępną dla wszystkich, a nie tylko dla tych, co mają pieniądze.

Kolejne rozdziały tej długie listy postulatów dotyczą zatrudnienia, walki z bezrobociem, niepewnych warunków pracy, umów śmieciowych, warunków bhp, rolnictwa, rybołówstwa, wolnych zawodów, ochrony niepełnosprawnych, itd. Innymi słowy – pełny, społeczno-gospodarczy program naprawczy, którego nie powstydziłby się żaden postępowy rząd obejmujący władzę z zadaniem wydobycia swojego kraju z dołka.

Oprócz zasadniczego żądania podwyżki płac, świadczeń i emerytur o 200 euro, LKP uzyskał również obniżkę cen 50 asortymentów produktów pierwszej potrzeby (na 100 postulowanych), w tym chleba i paliw, nabór brakujących w szkołach nauczycieli, obniżenie cen usług bankowych, i szereg innych postulatów.

Sytuacja jest jednak nadal napięta, bo Sarkozy i pracodawcy robią wszystko, by ograniczyć realizację podpisanych umów. Kolektyw LKP grozi wznowieniem strajku generalnego, który został jedynie zawieszony w oczekiwaniu na realizację zawartych w porozumieniu postulatów. Wszystkie organizacje i struktury ruchu społecznego znajdują się w stanie pogotowia strajkowego.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Artykuł ukazał się pierwotnie w "Trybunie Robotniczej" Przedruk za zgodą redakcji.