Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka DRK/ Chwieje się rozejm pomiędzy rządem a Nkundą

DRK/ Chwieje się rozejm pomiędzy rządem a Nkundą

25 luty 2008
A A A
Generał Laurent Nkunda, którego rebelianckie ugrupowanie po wielu miesiącach walk zawarło w styczniu rozejm z rządem w Kinszasie, wycofał w piątek swoich przedstawicieli z udziału w spotkaniach poświeconych jego wdrażaniu.

Działania Nkundy są reakcją na zeszłotygodniowe oskarżenia ze strony przedstawicieli misji pokojowej ONZ w Kongu (MONUC), w których stwierdzono, że ludzie zbuntowanego generała dopuścili się zbrodni wojennych w trakcie styczniowych walk we wschodnich prowincjach Konga. Członków „Narodowego Kongresu Obrony Ludu” oskarża się o zamordowanie co najmniej 30 cywilów w Kalonge i okolicznych wioskach. Mordy te miały być formą represji na cywilach, którzy schronili się w strefie kontrolowanej przez walczących z ugrupowaniem Nkundy milicjantów Mai Mai.

Image

W ostatni piątek Nkunda zerwał wszelkie stosunki z przedstawicielami MONUC (twierdząc, że będzie odtąd utrzymywał stosunki tylko z reprezentantami USA i UE), a następnie oświadczył, że przedstawiciele jego ugrupowania nie wezmą więcej udziału w spotkaniach dotyczących wdrażania w życie postanowień rozejmu z 23 stycznia 2008 r.

Nkunda zapewnił jednak, że nie zamierza zrywać rozejmu oraz wezwał ONZ do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie zarzutów stawianych jego bojownikom.

To nie pierwszy cios jaki otrzymał w ostatnich tygodniach proces pokojowy we wschodnim Kongu. Co jakiś czas dochodzi do drobnych potyczek pomiędzy rebeliantami Nkundy, a bojownikami innych ugrupowań działających w tym regionie. Ostatnimi czasy doszło również do incydentów z udziałem wcielonych w szeregi armii rebeliantów i „starych” żołnierzy.

Generał Nkunda przez długi czas nie uznawał ani postanowień podpisanego w 2003 r. porozumienia pokojowego ani wyników demokratycznych wyborów z czerwca 2006 r. Zbuntowany generał twierdzi, że walczy w obronie swych rodaków Banyamulenge, prześladowanych przez rząd w Kinszasie i wrogo nastawione miejscowe plemiona. Kongijscy Tutsi są bowiem znienawidzeni przez inne plemiona Konga, które uważają ich za obcych (przybyli do Konga dopiero w czasach kolonialnych), „piątą kolumnę” sąsiednich państw (Ugandy, Rwandy i Burundi, w których żyje wielu Tutsich) i winowajców wszystkich wojen i nieszczęść, jakie spadły na ich kraj w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Nkunda wraz z kilkutysięczną prywatną armią, złożoną z dobrze uzbrojonych i doświadczonych w boju rebeliantów, okupował płaskowyż Masisi, skąd atakował każdego kto jego zdaniem zagraża interesom Tutsi – lub jego samego. Dwukrotnie (w 2004 i 2006 r.) ponosił już bunt przeciwko rządowi w Kinszasie.

W październiku 2007 r. Nkunda zerwał zawarty z rządem rozejm, oskarżając Kinszasę o kontynuowanie ataków na jego wojska oraz o korzystanie z pomocy ukrywających się w dżunglach wschodniego Konga rebeliantów z plemienia Hutu z sąsiedniej Rwandy (wielu z nich to członkowie dawnej rwandyjskiej armii i bojówek „Interahamwe”, które podczas ludobójstwa z 1994 r. wymordowały blisko 800 tys. rwandyjskich Tutsi). Walki jakie wówczas wybuchły przerwał dopiero rozejm z 23 stycznia 2008 r.

Na podstawie: mg.co.za