Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka DRK/ Pierwsza prywatna armia dobrowolnie się rozbraja

DRK/ Pierwsza prywatna armia dobrowolnie się rozbraja

08 marzec 2005
A A A
Pojawia się promyk nadziei na ograniczenie przemocy w Demokratycznej Republice Kongo. W ostatnią niedzielę blisko 4 tys. członków paramilitarnej milicji „Kongijskie Ludowe Siły Zbrojne” (FAPC) rozpoczęło dobrowolne rozbrojenie i demobilizację. Rodzi to nadzieję, że pozostałe nieformalne grupy zbrojne terroryzujące wschodnią część tego kraju, która nie podlega władzy rządu w Kinszasie również pójdą w jej ślady. Optymizm studzi jednak fakt, że walki w prowincji Ituri (gdzie działała FACP) wciąż nie ustają, lecz co więcej zdają się nasilać.

Dobrowolne rozbrojenie FACP jest częścią realizacji porozumienia zawartego w maju zeszłego roku w Kinszasie, przewidującego rozbrojenie ok. 6 nieregularnych grup zbrojnych działających w prowincji Ituri. Członkowie FACP zostaną po rozbrojeniu ewakuowani z terenów prowincji, a następnie uzyskają możliwość przejścia do cywila lub włączenia w szeregi regularnej armii rządowej.

Ostatecznym celem rządu jest rozbrojenie wszystkich z blisko 15 tys. członków nieregularnych milicji działających w prowincji Ituri. Stanowią oni jednak zaledwie 10% wszystkich członków nieformalnych grup zbrojnych działających we wschodniej części Demokratycznej Republiki Kongo. Od 1994 r. rejon ten stanowi swoiste „jądro ciemności” - pozbawione kontroli władzy centralnej, w którym wszyscy walczą ze wszystkimi, terroryzując przy okazji bezbronnych cywilów.

Tymczasem w prowincji Ituri nie ustają krwawe walki, w które zaangażowali się również żołnierze sił pokojowych ONZ (MONUC). Po tym jak 25 lutego członkowie milicji FNI zabili w zasadzce 9 żołnierzy z Bangladeszu, MONUC odpowiedział aresztowaniem jej przywódców i rozbiciem jednego z jej obozów gdzie zabito ok. 50 bojówkarzy. Walki pomiędzy członkami plemion Lendu i Hema trwają od września. W ciągu kilku ostatnich tygodni nasiliły się jednak doprowadzając do ucieczki blisko 70 tys. mieszkańców prowincji z ich domów. Uciekłszy przed mordami i gwałtami wegetują teraz w fatalnych warunkach w obozach dla uchodźców.

za „Mail&Guardian”