Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Wciąż leje się krew w Casamance

Wciąż leje się krew w Casamance

25 lipiec 2008
A A A
W senegalskiej prowincji Casamance nieznani sprawcy zamordowali żołnierza armii rządowej. To kolejny sygnał świadczący o tym, iż oficjalnie zakończony w 2004 r. separatystyczny konflikt jest wciąż niewygasły. Do incydentu doszło we wtorek w południowej części Casamance. Na drodze między miastami Ziguinchor, a Bignona ok. 30 uzbrojonych napastników zorganizowało blokadę i ograbiając kierowców i pasażerów przejeżdżających tędy samochodów (ofiarą rabunku padł m.in. miejscowy polityk). Jednego z nich, u którego znaleźli wojskowy beret, wyciągnęli z samochodu i rozstrzelali.Image

Armia senegalska oficjalnie oświadczyła, że ofiara nie była członkiem sił zbrojnych. Miejscowe źródła, zbliżone do lokalnej administracji, podają jednak, że zamordowany rzeczywiście był żołnierzem.

Prowincja Casamance wciśnięta pomiędzy terytoria sąsiednich Gambii i Gwinei Bissau jest odseparowana od zasadniczej części Senegalu. Z resztą państwa łączy ją jedynie wąski pas ziemi wzdłuż rzeki Gambia. Jej mieszkańcy swym pochodzeniem etnicznym i religią mocno różnią się też od pozostałych mieszkańców Senegalu. Z tego powodu w Casamance zawsze silne były nastroje separatystyczne.

W latach 90. trwała tam wojna partyzancka
prowadzona przez „Ruch Sił Demokratycznych Casamance” (MFDC), na którego czele stał charyzmatyczny ksiądz Augustin Diamacoune Senghor. W grudniu 2004 r. ojciec Senghor i minister spraw wewnętrznych Senegalu, Ousman Ngom, podpisali w Ziguinchor porozumienie pokojowe, które miało ostatecznie zakończyć konflikt. Cześć twardogłowych rebeliantów nie uznała jednak jego postanowień. Po krótkim okresie spokoju do Casamance wróciła przemoc. Od ponad półtora roku w prowincji sporadycznie dochodzi do mordów na tle politycznym i napadów rabunkowych.

Na podstawie: irinnews.org