Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Chiny - BRIC - raport gospodarczy psz.pl

15 czerwiec 2010
A A A

Dane dotyczące kwietniowej inflacji sprawiły, że odżyła dyskusja dotycząca niebezpieczeństwa przegrzania chińskiej gospodarki. W ubiegłym miesiącu ceny wzrosły o 2,8 proc. (rdr) i był to największy przyrost od półtora roku; ceny producentów wzrosły o 6,8 proc. Inflację napędziła drożejąca o 5,9 proc. żywność (niskie temperatury zaszkodziły zbiorom warzyw i owoców), ale przede wszystkim szybujące w górę ceny nieruchomości. Pomimo podjętych w kwietniu energicznych działań mających na celu ostudzenie rynku (m.in. zwiększenie podatku od sprzedaży nieruchomości, oprocentowania kredytów hipotecznych oraz poziomu wymaganego wkładu własnego), ceny skoczyły aż o 12,8 proc. Co więcej, niespodziewanie wzrosła wartość udzielonych przez banki pożyczek – w kwietniu wyniosła 113 mld dol. wobec 74,5 mld dol. miesiąc wcześniej. W odpowiedzi chiński bank centralny już po raz trzeci w tym roku zwiększył poziom rezerw obowiązkowych, jednak nie uciszyło to pytań o skuteczność działań władz i możliwą konieczność sięgnięcia po bardziej zdecydowane metody.

Chińskie stopy pójdą w górę?

Wprawdzie inflacja znajduje się poniżej wynoszącego 3 proc. tegorocznego celu, jednak dynamika przyrostu (o 0,4 pkt proc. większa niż w marcu) oraz wciąż aktualne ryzyko powstania bańki na rynku nieruchomości sugerują, że coraz bardziej realnym rozwiązaniem jest podniesienie stóp procentowych. Nie jest to jednak takie proste. Władze monetarne mają twardy orzech do zgryzienia: z jednej strony nie chcą dopuścić do przegrzania się gospodarki i nadmiernego wzrostu inflacji. Z drugiej strony podniesienie stóp grozi spowolnieniem tempa wzrostu gospodarki Chin, które na dodatek rykoszetem odbiłoby się na wychodzącej z kryzysu światowej gospodarce – wolniejszy wzrost Chin oznacza spadek popytu na surowce i inne importowane towary – a to jak bumerang powróciłoby wraz ze zmniejszonym popytem na chiński eksport. I koło się zamyka.

W momencie, w którym światowe rynki finansowe nadal z wielkimi obawami patrzą na sytuację Grecji oraz kryzys zadłużenia państw europejskich, mogłoby to wywołać lawinę ponownie wciągającą światową gospodarkę w otchłań kryzysu. Do tego chiński bank centralny nie chce się przyczynić – jedną z ofiar byłyby przecież Chiny – dlatego bardziej prawdopodobne jest, że poczeka z podwyżkami, aż opadną emocje, a ożywienie zyska bardziej solidne fundamenty (czyli co najmniej do drugiej połowy roku). Póki co z obawą o najbliższą przyszłość chińskiej gospodarki spoglądają giełdowi inwestorzy – w ciągu miesiąca indeks Shanghai Composite spadł o prawie 15 proc., natomiast Hang Seng o prawie 10 proc. To oznacza, że powszechna przecena na rynkach akcji mocniej uderzyła w Chiny, a wartość indeksów giełdy w Szanghaju powróciła do poziomu sprzed roku, niwelując długie miesiące światowej hossy.

Powrót nadwyżki w handlu

W kwietniu, po jednomiesięcznym – nietypowym dla Chin – deficycie w handlu, powróciła niewielka nadwyżka (1,7 mld dol.). Eksport napędzany rosnącymi zamówieniami maszyn i sprzętu elektronicznego ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii wzrósł o jedną trzecią i wyniósł 119,9 mld dol., prawie o połowę zwiększył się import (118,2 mld dol.). Symboliczna nadwyżka pomaga rządowi w Pekinie bronić się przed zarzutami o sztuczne zaniżanie wartości juana, które pozwala na olbrzymią nierównowagę w chińskim bilansie handlowym. Zagraniczne naciski zapewne jednak utrzymają się, co w połączeniu z rosnącą presją inflacyjną może w najbliższych miesiącach skłonić chiński rząd do podjęcia decyzji o niewielkiej aprecjacji swojej waluty.

Image 


PepsiCo stawia na Chiny

Kolejny koncern zapowiedział miliardowe inwestycje w Chinach. PepsiCo, drugi największy producent napojów na świecie, w ciągu trzech lat wyłoży 2,5 mld dol. na rozwój działalności w Państwie Środka. Pieniądze pójdą na otwarcie 19 nowych zakładów oraz uruchomienie kolejnych linii produkcyjnych w już istniejących. Ma to umożliwić nadrobienie dystansu do największego konkurenta: Coca-Cola Company ma obecnie 15,7-proc. udział w chińskim rynku, ponad dwukrotnie większy od Pepsi. Chiny postrzegane są jako najważniejszy rynek wschodzący dla producentów napojów, których sprzedaż w krajach rozwiniętych przeżywa stagnację. Zwiększeniu możliwości produkcyjnych ma towarzyszyć stworzenie nowych produktów skierowanych specjalnie na azjatycki rynek.

Aleksander Kobyłka - szef działu Azja i Pacyfik w Portalu Spraw Zagranicznych, ekspert portalu ds. Chin. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu bezpieczeństwa energetycznego Chin oraz polityki i przemian społeczno-gospodarczych w tym kraju. Doktorant w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.