Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum Maciej Szott: Skutki kryzysu na rynku walut

Maciej Szott: Skutki kryzysu na rynku walut

21 styczeń 2008
A A A

Kryzys kredytowy początkowo wpłynął na indywidualnych pożyczkobiorców oraz na instytucje finansowe. Miliardowe straty w tym sektorze zdecydowanie oddziaływały na rozwój sytuacji innych rynków. Zależności jakich można się doszukiwać pomiędzy kryzysem zapoczątkowanym w USA, a walutami jest niezmiernie dużo.  Ograniczając analizę do najważniejszych elementów można wyróżnić:  pogorszenie ogólnego stanu gospodarki amerykańskiej oraz  wzrost podaży pieniądza. Skutkiem tych wydarzeń jest przede wszystkim spadek wartości dolara, a co za tym idzie odwrócenie się od sentymentu do tej waluty.

 

Analiza fundamentalna

Pogorszenie stanu gospodarki amerykańskiej.
Nie jest to tylko slogan, ale przede wszystkim dane potrzebne do analizy fundamentalnej. Waluta zwykle reaguje kiedy są jasne i ważne informacje na temat krajowego rynku. Jeśli wyniki kwartalne przynoszą złe wieści, a sprzedaż domów ciągle maleje, jest to prosty sygnał do wyprzedaży. Kiedy kryzys bezpośrednio uderzył w sektor finansowy, można było odczuć turbulencje na całym rynku. Co więcej, kiedy bank zaczyna mieć problemy, uruchamia się prosty mechanizm. Inwestorzy, słysząc o topniejących zyskach, albo stratach generowanych przez firmy, czy banki, którym powierzyli oszczędności, w obawie przed większymi stratami,  wyciągają pieniądze. Kiedy okazało się, że gospodarka amerykańska nie przyspiesza, kredytobiorcy zaczęli zalegać ze spłatami. Oczekując wysokiego wynagrodzenia, hossy i spekulując na wartości mieszkań, przeliczyli się. Zawiniły również agencje ratingowe, które nadawały zebranym w paczki kredytom za wysokie oceny. Taka sekwencja wypadków doprowadziła do trudności w spłatach kredytów hipotecznych. Problemem nie jest tylko to, że wzrosła ilość tzw. złych kredytów, ale to, że te spaczkowane pożyczki były zabezpieczeniem dalszych operacji finansowych. Zatem banki zaczęły tracić procenty oraz zabezpieczenia potrzebne do generowania kolejnych zysków. Wartość jaka była skumulowana w różnych narzędziach finansowych była znacznie większa niż ta, którą ludzie zdołali ochronić przed spadkami. Ponadto instytucje oddając nagle pieniądze są narażone na zwielokrotnione straty, a nawet bankructwo. Za tym idzie obniżka przychodów i zwolnienia z pracy. Co więcej banki musiały zanotować znaczące zmiany w swoich rezerwach i zabezpieczeniach.

Wzrost podaży pieniądza
Amerykański Bank Centralny oraz jego odpowiednik na starym kontynencie, Europejski Bank Centralny, musiały stanowczo przeciwdziałać załamaniu gospodarki. W ramach planu wspomagającego banki komercyjne od wiosny 2007 roku zaczęły co pewien okres interweniować. Ich działania, choć często krytykowane za zbyt opieszałe, pozwoliły na złagodzenie drastycznych strat poniesionych przez instytucje finansowe.  Amerykańskie finansowe instytucje rządowe zdecydowały się nie tylko pożyczać na uprzywilejowanych warunkach, ale także wykupiły część „złych długów” lub bezpośrednio wsparły komercyjne firmy. Każdorazowa informacja o rządowych miliardach przyczyniała się do szybkiej korekty notowań, zanim jeszcze pieniądze zostały rzeczywiście pożyczone. Przy niestabilnej sytuacji dodatkowa podaż pieniądza wyraźnie wpływała na spadek dolara.

Ponadto FED był zmuszony do obniżania wysokich stóp procentowych. Niższe zyski oznaczają odpływ kapitału z USA oraz ostatecznie obniżają kurs dolara. Co istotne amerykański rynek odnotował w ostatnim półroczu spadek stóp procentowych o 100 punktów bazowych (1procent). Ostatniej obniżce w wysokości 0.25 procenta towarzyszył komentarz, że poczynione kroki mają sprzyjać stabilnym wzrostom w długim okresie. Wyższe stopy procentowe przynoszą napływ kapitału do kraju i wzrost na wartości waluty, zatem FED wydaje się w mniejszym stopniu martwić o parytet siły nabywczej dolara (zatem obniżeniem ogromnego deficytu handlowego). Co za tym idzie rząd amerykański uważa, iż niższe stopy procentowe mogą przynieść większe korzyść w postaci zwiększonego kapitału na giełdzie oraz ułatwienie brania kolejnych długów. O ile wydaje się być klarownym, że giełda potrzebuje wsparcia o tyle dziwne wydaje się być zachęcanie do wydawania kolejnych kredytów, z których wiele może okazać się równie gorącymi co sprzed roku. Najpewniej FED uznał, że potrafi uregulować system bankowy i nie boi się powtórki z rozrywki. Potrzeby instytucji finansowych wzięły górę nad innymi problemami. Ostatecznie bankructwo czy poważne problemy tych korporacji mają duży wpływ na całokształt gospodarki i lepiej je kontrolować.

Europejski Bank Centralny co najmniej 3 razy postanowił zasilić system bankowy ogromnymi kwotami. Do połowy roku była to suma 300 miliardów dolarów. Podczas okresu świąt powtórzono praktykę sprzed kilku miesięcy, tym razem pożyczając 500 miliardów dolarów. Trudno jest zliczyć całościową kwotę , jaką bank centralny pożyczył na niskie oprocentowanie bankom komercyjnym, choć można przypuszczać, że jest to suma bliska bilionowi dolarów. Tak duży dopływ gotówki za pierwszym razem, nie wpłynął aż tak wyraźnie na notowanie europejskiej waluty. Jednakże świąteczny podarunek okazał się zbyt ciężki dla euro, które bardzo wyraźnie zaczęło tracić na wartości od końca grudnia.

Analiza techniczna

Poszczególne dane z USA wpływają na dzienny, czasami tygodniowy wizerunek gospodarki, potrzebny do ewaluacji dolara. Ilość oraz szybkość dostarczanych newsów powoduje, że inwestorzy, zarówno instytucjonalni jak i indywidualni, coraz częściej są skłonni do bagatelizowania przeciwnych impulsów, będąc pod wpływem trendu. Na tym etapie bierze górę analiza techniczna. Ogólnie trudno porównywać kurs pary walut do stanu gospodarki, jednak można spróbować znaleźć pewne trendy. Dla ułatwienia można przyjąć najbardziej reprezentatywne środki, w tym celu na rysunku pojawią się trzy wykresy dolara do euro oraz indeks S&P500 i indeks frankfurckiej giełdy, które pokazują nastroje inwestorów oraz średnią wycenę liczących się spółek na obu kontynentach.

Image 

Kryzys został zauważony już w lutym, jednakże od połowy kwietnia przez 2 miesiące dolar powoli ale skutecznie umacniał się. Może to być wynikiem nie tylko zmiany chwilowych nastrojów, czy zadowolenia z zysków na giełdzie, ale także okres wyprzedaży euro, które wcześniej osiągnęło wystarczająco wysoką wartość.  

Zastanawiająca jest zbieżność dwóch wskaźników w okresie od 23 lipca do 7września kiedy wykres dolara do euro zdaje się wyprzedać amerykański indeks giełdowy zaledwie o kilka dni. Nasuwa się odpowiedź, że to właśnie wtedy banki centralne zaczęły ingerować w gospodarkę, udzielając uprzywilejowanych pożyczek dla największych instytucji ponoszących straty. Jakkolwiek taka próba wydawałaby się zachęcająca, trzeba potraktować ją z dystansem. Kolejne miesiące nie wskazują na znaczne podobieństwa, ale trzeba zauważyć, że od października 2007 roku wszystkie wykresy podążają na południe.

Image 

Na powyższym wykresie, możemy wyraźnie zauważyć, że wykres euro do dolara mieści się w ramach ogólnej analizy technicznej. Jakkolwiek roczne linie wsparcia i oporu są niezwykle rozpięte, to trzeba zauważyć, iż podczas ostatnich miesięcy wykres nadal mieści się w ramach wyznaczonych od początku roku. Niezwykle istotna jest zaznaczona na czerwono bariera, która ustanawia opór na poziomie 1.5000 (euro do dolara).  

Ostatnim etapem, który nigdy nie może być bagatelizowany jest już wspominany nastrój, czy tak zwana psychologia inwestowania. Na tym polu, można jeszcze inaczej wytłumaczyć spadki dolara. Od długiego czasu eksperci podawali do wiadomości, że dolar jest przewartościowany. Niezwykle często mówiło się o sentymencie do waluty amerykańskiej. Mocne i jednoznacznie negatywne sygnały, a także coraz większy udział Chin w światowym handlu skłoniły do mniejszego zaufania do dolara jako głównej waluty inwestycyjnej.

Warto dodać, że skutkiem dalszych spadków dolara może być poważny globalny kryzys. Amerykańska waluta jest słaba także dlatego, że deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych wynosi prawie bilion dolarów, który napędzał światową gospodarkę. Jednakże jeśli wzrost gospodarczy w USA spadnie, a stopy procentowe nadal będą obcinane, to dolar znowu będzie tracić na wartości. To z kolei wpłynie na wzrost cen importu i pogorszą się warunki wymiany handlowej. Eksporterzy, w tym głównie europejscy, będą mieli trudności z dostarczaniem tanich towarów. Deprecjacja dolara, może wpłynąć także na zapowiadaną już przez rząd chiński dywersyfikacje rezerw walutowych, co może przyczynić się do kolejnych spadków. Chiny mają obecnie 1.3 biliona dolarów rezerw w walutach zagranicznych.

Kalendarium zmian wartości dolara

22 czerwca
Dolar silny względem japońskiego jena (USD/JPY 124.135), jednak od tej pory regularnie tracił już na wartości.

22 lipca
Wzmocnienie europejskiej waluty (EUR/USD  1.38344), w dwa dni po ogłoszeniu przez FED przewidywanych strat spowodowanych kryzysem.

25 lipca
Dolar australijski zyskuje względem amerykańskiego i ustanawia rekordowy wynik (AUD/USD 0.88157; USD/AUD 1.3090), żeby następnie spaść  w sierpniu (AUD/USD 0.7700).

16 sierpnia
3 tygodniowe umocnienie się dolara (EUR/USD 1.34110), poprzedzone serią spadków na giełdzie oraz informacjami odnośnie problemów największych firm inwestycyjnymi. Kolejne 3 miesiące przyniosły kontynuację deprecjacji dolara.

21 września
Przez krótki okres dolar amerykański kosztuje dokładnie tyle samo co dolar sąsiadów z północy (USD/CAD 1.0000).

7 listopada
Rekordowo silny dolar kanadyjski (USD/CAD 0.90585)

7 listopada
Wzrost wartości dolara australijskiego (maksimum dnia AUD/USD 0.9400)

8-9 listopada
 Najniższa wartość dolara względem funta od ponad 25 lat (GBP/USD   2.11618)

23 listopada
Rekordowo niska wartość dolara (EUR/USD 1.49682).

21 grudnia
 (EUR/USD  1.43561) Od listopada dolar regularnie odrabiał straty do euro, czego skutkiem było ustanowienie nowego punktu wsparcia na poziomie 1.43500. Dane oparte na wykresie dziennym, wartość zamknięcia.

3 stycznia 2008
Rekordowa cena ropy, ponad 100 dolarów za baryłkę.

14 stycznia
Rekordowa cena złota 914 dolarów za uncje.

16 stycznia
Rekordowo niski poziom amerykańskiej waluty wobec jena (USD/JPY 105.919).

Roczna zmiana wartości dolara względem zagranicznych walut, wyrażona w procentach (liczona od 01.01.2007 do 01.01.2008)

  • - 14.67% dolar/ jen japoński
  • - 6.44% dolar/ juan chiński
  • - 10.25% dolar/euro
  • - 7.61% dolar/frank szwajcarski
  • - 15.81% dolar/dolar kanadyjski


Roczna zmiana wartości euro względem zagranicznych walut, wyrażona w procentach (liczona od 01.01.2007 do 01.01.2008)

  • + 4.198% euro/ juan chiński
  • + 11.37% euro/dolar amerykański
  • + 2.93%   euro/frank szwajcarski
  • + 4.78%   euro/ jen japoński


Na podstawie: news.bbc.co.uk, ft.com, bloomberg.com, waluty.com.pl, forbes.com, marketwatch.com,
Wszystkie obliczenia i kursy walutowe na podstawie danych historycznych: oanda.fxtrade.com
Wykresy: Yahoo.finance.com, oanda.fxtrade.com.