Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum Teraz albo nigdy - referendum w sprawie zmiany formuły wybierania posłów do Izby Gmin

Teraz albo nigdy - referendum w sprawie zmiany formuły wybierania posłów do Izby Gmin

15 kwiecień 2011
A A A
Liberałowie są na tak, Konserwatyści na nie, a Labourzyści... kto wie? Czy wybór posłów do Izby Gmin za pomocą formuły „zwycięzca bierze wszystko” stanie się historią? 5 maja 2011r. politycy brytyjscy oddadzą głos narodowi.

Kto kiedykolwiek przyglądał się brytyjskiemu prawu konstytucyjnemu wie jak wyspiarze przywiązani są do wypróbowanych, choć nieraz dosłownie średniowiecznych mechanizmów. Jednak od maja ubiegłego roku nic w Zjednoczonym Królestwie nie dzieje się tak jak dawniej. Po 12 latach zakończył się okres rządów Partii Pracy, która przeszła do opozycji i pożegnała swego dotychczasowego lidera Gordona Browna. Po raz pierwszy od czasów drugiej wojny światowej uformowano rząd koalicyjny, złożony ze zwycięskiej Partii Konserwatywnej Davida Camerona oraz powracających po latach marginalizacji Liberalnych Demokratów. Ponadto mimo kryzysu gospodarczego rząd przygotował pakiet głębokich reform politycznych, administracyjnych i konstytucyjnych.

Image

Reforma systemu wyborczego do Izby Gmin, niższej i pod względem ustawodawczym ważniejszej izby parlamentu brytyjskiego, składa się z dwóch elementów: zmiany formuły wybierania posłów oraz ujednolicenia rozmiarów i zmniejszenia liczby okręgów wyborczych z 650 do 600. W referendum, które odbędzie się jednocześnie z wyborami do władz lokalnych w Anglii oraz parlamentu Szkocji i generalnego zgromadzenia Walii, Brytyjczycy odpowiedzą na pytanie, czy obecny system większości względnej (First Past The Post - FPTP) ma zostać zmieniony na metodę głosu alternatywnego Alternative Vote (AV).

AV, czyli Alternative Vote, to metoda, w której w jednomandatowych okręgach wyborca numeruje kandydatów według preferencji. Przy pierwszym liczeniu głosy układa się według kandydatów, przy nazwisku których wyborcy postawili numer jeden. Jeśli żaden kandydat nie otrzymał ponad 50 proc. „jedynek” odrzuca się tego, który otrzymał ich najmniej, a jego głosy przechodzą na kandydatów drugiej preferencji. Następuje ponowne liczenie i jeśli nadal żaden z kandydatów nie otrzymał powyżej 50 proc. procedurę powtarza się aż do wyłonienia zwycięzcy.

Przed wyborami praktycznie wszystkie partie opowiadały się za przeprowadzeniem referendum, najbardziej jednak optowali za nim Liberalni Demokraci, których system FPTP skazywał dotąd na polityczny margines. Potrzeba wypłynęła także z dywersyfikujących się preferencji wyborców. O ile w latach 60-tych blisko 90 proc. wyborców głosowało na dwie główne partie (Partię Pracy i Partię Konserwatywną), tak ostatnio odsetek ten wynosił w 2001r. 72, w 2005r. 67 i w 2010r. 65 proc. Stąd eksperci wnioskują, że sytuacja po ostatnich wyborach, tzw. hung parliament, czyli parlament, w którym żadna z partii nie posiada większości bezwzględnej koniecznej do utworzenia rządu, będzie występować nagminnie.

Temat reformy wyborczej powrócił podczas negocjacji koalicyjnych, gdyż główni orędownicy reform stali się nagle bardzo atrakcyjnymi partnerami. Podobno Gordon Brown, obiecywał Nickowi Clegg’owi, liderowi LibDems, że jeśli pozostanie premierem zmieni formułę nawet bez referendum,. Clegg walczył jednak początkowo właściwie nie o AV, ale o PR (Proportional Representation), która na dobre obaliłaby system dwupartyjny. Jednak w trudnych warunkach negocjacyjnych LibDems zaaprobowali w końcu propozycję Davida Camerona. Łatwo się jednak domyśleć, że wielu członków i sympatyków tej partii uznało to za zdradę ideałów. Clegg robił jednak dobra minę do złej gry i stał się twarzą kampanii „Yes to Fairer Votes”, oficjalnie agitującej do głosowania 5 maja na tak. Wielu obserwatorów mariażu konserwatywno-liberalnego podkreśła jednak, że sprawa reformy wyborczej to pierwsza głęboka rysa na starannie pielęgnowanym imagu wzorowej koalicji.

Premier Cameron, choć zabiegał o  referendum to liczy na jego negatywny wynik, a twarzy kampanii „No to AV” udzieliło wielu konserwatywnych ministrów z Izby Gmin i Izby Lordów, w tym m.in. William Hague i przewodnicząca partii baronowa Warsi. W tej sprawie doszło już do personalnych spięć, gdy Chris Huhne, jeden z liberalnych ministrów zarzucił baronowej ukrywanie faktu, że to partia Konserwatywna jest niemal wyłącznym sponsorem „No to AV”. Żeby skomplikować sprawę jeszcze bardziej w tylnych szeregach Konserwatystów także znajdują się zwolennicy AV, a najbardziej podzieleni są Labourzyści. Nowy lider, Ed Miliband popiera zmianę, ale jak skrupulatnie wyliczyła prasa 114 jego własnych parlamentarzystów podpisało się pod apelem przeciw. To jednak, czego Labourzyści obawiają się najbardziej to nie ewentualna zmiana formuły wyboru posłów, ale zmniejszenie liczby i rozmiaru okręgów wyborczych do 75 tyś. głosujących (plus minus 5 proc.). Statystyki pokazują bowiem, że przy obecnym układzie Labourzyści wygrywają w mniejszych okręgach, gdzie do zwycięstwa potrzeba mniejszej ilości głosów, czyli de facto obecny system im sprzyja.

Połączenie obu reform w jednej ustawie, Voting Reform Bill, spowodowało duże komplikacje. Mimo obaw na jesieni propozycja przeszła bez większych problemów przez Izbę Gmin, ale w lutym spowodowała niespotykany impas w Izbie Lordów. Lordowie labourzystowscy wyrazili swój sprzeciw w jedyny możliwy sposób - przeciągając dyskusję w komitetach, a czas był istotny. Aby dotrzymać terminów strona rządowa wykazała się sporą determinacją wykorzystując instrument zamknięcia debaty nad konkretnymi wnioskami ("closing motion") oraz niewerbalnie grożąc użyciem procedury gilotyny, czyli odgórnego ustalenia, kiedy debata nad daną ustawą musi się zakończyć. W końcu, po kilku nieprzespanych nocach Lordowie ustawę zaakceptowali.
Na miesiąc przed referendum sondaże wskazują, że liczba zwolenników przewyższa liczbę przecinków AV, ale wiele osób jest jeszcze niezdecydowanych. Obie kampanie wychodzą teraz na ostatnią prostą. Jedno jest pewne - jeśli zmiana nie nastąpi teraz prawdopodobnie nikt nie odważy się powrócić do tematu przez następne kilkanaście lat.

Źródła:

Guardian (maj 2010 – kwiecień 2011)
Economist (maj 2010 – kwiecień 2011)
Guardian Unlimited, www.guardian.co.uk ostatni dostęp 7.04.2011
BBC UK Politics, http://www.bbc.co.uk/news/politics/ ostatni dostęp 7.04.2011
Yes to Fairer Votes, http://www.yestofairervotes.org ostatni dostęp 7.04.2011
No to AV, http://www.no2av.org ostatni dostęp 7.04.2011
Electoral Reform Society, < www.electoral-reform.org.uk ostatni dostęp 7.04.2011
Ipsos MORI, http://www.ipsos-mori.com/default.aspx ostatni dostęp 7.04.2011