Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Andrzej Szczęśniak: Nord Stream - zupełnie inna rezolucja

Andrzej Szczęśniak: Nord Stream - zupełnie inna rezolucja

08 lipiec 2008
A A A
Czytając o jednoznacznym stanowisku Parlamentu Europejskiego w sprawie Gazociągu Północnego, dowiadując się z Rzeczpospolitej, że jest to sukces Polski - aż się zadziwiłem, jak to się stało, że cały parlament poparł polską inicjatywę, tak odmienną od stanowiska innych państw europejskich.

Wystarczyło zajrzeć do źródłowych dokumentów, by stwierdzić: to całkiem inna rezolucja! W załącznikach są zarówno tekst rezolucji przyjętej wczoraj, jak i projekt posła Libickiego i Komisji Petycji PE, a ja pozwolę sobie przytoczyć najważniejsze zmiany, które powodują, że wymowa tej rezolucji jest całkowicie odmienna od polskich zamiarów.

Z rezolucji usunięto fragment, wzywający "Radę i Komisję do wykorzystania wszelkich przysługujących im środków prawnych, w celu uniemożliwienia budowy gazociągu północnego na skalę zaproponowaną przez inwestora" (p. 20 projektu). To jest najważniejsza porażka inicjatorów tej petycji.

Pojawiły się za to deklaracje, które były w sprzeczności z intencjami piszących projekt petycji, jednak oddające dominujące poglądy europejskie:

· Parlament "jest zdania, że Nord Stream jest projektem infrastrukturalnym o szerokim politycznym i strategicznym wymiarze zarówno dla UE" (p. 1)
· "decyzja 1364/2006/WE (zawierająca wytyczne TEN-E) uznaje za projekt mający znaczenie dla Europy, który pomoże w zaspokojeniu przyszłych potrzeb energetycznych UE" (p. 1)
· "biorąc pod uwagę rosnące uzależnienie UE od ograniczonej liczby źródeł energii, dostawców i szlaków transportowych, istotne jest wspieranie inicjatyw zmierzających do większej dywersyfikacji, zarówno geograficznej, jak i poprzez rozwój trwałych alternatyw" (p. 1), czyli wskazanie, że nie tylko różnorodność dostawców się liczy, ale także dywersyfikacja tras przesyłu ("trwałych alternatyw").
· Parlament także "przypomina, że Nord Stream jest zaledwie jednym z wielu projektów w dziedzinie infrastruktury gazociągowej" i że "Nord Stream umożliwi zastąpienie bardziej szkodliwych dla środowiska paliw kopalnych" (p. 2)

Krajom pełnym obaw o swoje bezpieczeństwo energetyczne, Parlament mówi, że: "rozumie obawy wyrażone przez państwa członkowskie w związku z budową i konserwacją rurociągu; podkreśla, że możliwości małych państw przybrzeżnych odgrywania roli dostawców zapewniających bezpieczeństwo w regionie Morza Bałtyckiego nie można rozpatrywać w oderwaniu od zdolności UE do działania jako jedna całość i przemawiania jednym głosem w kwestiach związanych z energią". Deklaracja dość niejasna, ale pokazująca, gdzie jest miejsce małych państw i jak mogą zapewnić sobie tak bardzo pożądane bezpieczeństwo energetyczne - "przemawiając jednym głosem".

Dodatkowo, dla obawiających się o swoje bezpieczeństwo, parlament "uważa, że trzeci pakiet energetyczny zmniejszy zależność energetyczną wszystkich państw członkowskich, gdyż na w pełni zliberalizowanym i zintegrowanym rynku energii żadne państwo nie może zostać odłączone od dostawcy z państwa trzeciego." I słusznie. jednak proszę sobie wyobrazić, co to oznacza dla w pełni zmonopolizowanego polskiego rynku gazu.

Projekt raportu "sugerował" także, że znacznie lepszy jest rurociąg Amber: "istnieje możliwość poprowadzenia takich tras od granicy rosyjskiej drogą lądową wyłącznie przez kraje Unii Europejskiej". (p. 12). Jego odpowiednik - p. 26 - w rezolucji nie zawiera już takich "sugestii".

Parlament wyprostował także pewne drobiazgi:

·  punkt 14. projektu rezolucji mówił, że "popiera decyzję rządu Królestwa Szwecji z dnia 12 lutego 2008 r. w sprawie odmowy rozpatrzenia wniosku". Rezolucja informuje jedynie, że "odnotowuje decyzję rządu Królestwa Szwecji z dnia 12 lutego 2008 r. wymagająca przedstawienia dalszej dokumentacji przez spółkę Nord Stream AG",
·  nie popiera już także (p. 15 projektu) "stanowiska Sejmu Republiki Litwy z dnia 27 marca 2007 r., w którym wskazuje się na konieczność wstrzymania realizacji", a jedynie "odnotowuje".

Nie dziw więc, że po zakończeniu tej "zwycięskiej dla Polski batalii", spółka Nord Stream AG mogła zadeklarować:

Nord Stream welcomes the adoption today of a report on the impact of the planned pipeline by the European Parliament. This report clearly demonstrates an improved understanding by MEPs of the importance of the pipeline project for long-term security of energy supply in Europe. It also acknowledges the comprehensive Environmental Impact Assessment (EIA) currently being carried out for the project.

The original report was initiated by the European Parliament Petitions Committee and drafted by Polish UEN MEP Marcin Libicki – who is also Chairman of the Petitions Committee – and contained several factual inaccuracies. However, a significant number of amendments to correct the original text have been approved by MEPs. The report is now significantly more measured and Nord Stream believes that the EIA being carried out will satisfy MEPs’ requests for further information about the pipeline.


Jednym słowem: Parlament uznał wagę rurociągu Nord Stream. Przedstawił wyważony raport i oprawił pewien "brak precyzyji" ("inaccuracies") posła Libickiego.

Wydaje się więc z tego porównania, że "śmiałej" inicjatywie Polski po prostu wybito zęby w Europejskim Parlamencie. I zamiast świętować zwycięstwo i gratulować inicjatorom (prezes Jarosław Kaczyński (PiS) zwołał specjalną konferencję prasową...) warto się zastanowić, dlaczego ta inicjatywa poniosła klęskę. I zmienić swoją politykę. Bo nie przynosi efektów.

Ot, choćby zastanowić się, czy nie przestać wzywać do "wspólnej polityki energetycznej Unii", bo widać już jasno, ze jeżeli jest to kij, którym chcieliśmy uderzyć Rosję, to się grubo pomyliliśmy. Może lepiej po prostu - wzorem innych państw europejskich - prowadzić własną, opartą na polskim interesie gospodarczym politykę energetyczną?

Artykuł ukazał się pierwotnie na blogu paliwowym szczesniak.pl. Publikacja za zgodą autora.