|
„Świat stał się zbyt mały i zbyt zatłoczony, jego mieszkańcy zbyt przemieszani i zbyt współzależni, jego potencjał militarny zbyt śmiercionośny. Nie ma rozsądnej alternatywy dla cywilizowanego, międzynarodowego systemu pokojowego współżycia, pod egidą wspólnych wartości, z pomocą globalnych mechanizmów bezpieczeństwa” REKLAMA
Strona 1 z 3 Europa, a ściślej mówiąc jej twarde jądro - Francja, Niemcy i państwa Beneluksu - dystansuje się w wielu kwestiach od polityki międzynarodowej Waszyngtonu. Atlantyckie partnerstwo wielokrotnie wystawiane było na próby, wywołując, w zależności od czasu i wydarzenia, postać iskrzenia, rozłamu czy nawet rowu dzielącego oba kontynenty, często trudnego do zasypania. Problem szczególnie widoczny jest w kwestii prowadzenia polityki zagranicznej i międzynarodowej polityki bezpieczeństwa, która ma istotne znaczenie dla przetrwania oraz pokojowego współistnienia państw, uczestniczących w danym systemie. Panująca powszechnie opinia, że Europejczycy i Amerykanie nie mają wspólnego poglądu na świat wydaje się nie wróżyć nic dobrego szczególnie w dzisiejszym świecie, opartym na coraz silniejszych zależnościach, gdzie działania w pojedynkę nie zdają egzaminu. Historyczne partnerstwo obu demokratycznych podmiotów, wyznających pewien wspólny zbiór zachodnich przekonań, sprawdzało się w okresie od zakończenia II wojny światowej, kiedy amerykański potencjał zabezpieczał Europę Zachodnią przed zakusami Układu Warszawskiego, do końca zimnej wojny. Później wizja pokojowego istnienia świata zachodniego przybrała odmienne warianty. Pojawiły się odmienne narzędzia, oparte na różnych paradygmatach, co w perspektywie podkopało fundamenty atlantyckie współpracy. Dlaczego w kwestiach kształtowania i wdrażania polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (w tym obronnej), określania zagrożeń i wyzwań oraz określania narodowych priorytetów drogi Europy i Stanów Zjednoczonych się rozchodzą? Odpowiedź na to pytanie jest przedmiotem szerokiej debaty, jaka przetoczyła się w mediach oraz kręgach intelektualnych po obu stronach Atlantyku. Jej kulminacyjny moment wiąże się z opublikowaniem przez Roberta Kagana światowego bestselleru politycznego „Potęga i Raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata” (wydanie polskie w tłumaczeniu Witalda Turopolskiego nakładem wydawnictwa Emka, Warszawa 2003). Ale dyskusja ta trwa nadal, bo między europejskim a amerykańskim postrzeganiem problemów bezpieczeństwa, mimo różnych deklaracji, wciąż zieje przepaść. Pewna ewolucja w amerykańskiej polityce zagranicznej wyrażająca się stopniowym odchodzeniem od dominujących wcześniej tendencji unilateralistycznych i ponowne docenienie roli międzynarodowych instytucji, a także zapowiadane działania na rzecz odbudowy dobrych stosunków politycznych z Europą, nie zakończyły jednak stanu napięcia w relacjach Europy ze Stanami Zjednoczonymi w kwestiach bezpieczeństwa. I wystarcza byle pretekst by w transatlantyckim tyglu powstało zamieszanie. Intelektualna bitwa teoretyków polityki międzynarodowej w kwestii postrzegania różnic pomiędzy Europą i Ameryką na kwestie bezpieczeństwa, a szerzej, między różnicami w postrzeganiu złożoności świata i reakcji na nie w ogóle, musi uwzględniać cały wachlarz złożonych problemów i kontekst historyczny. Warto zastanowić się nad tym zagadnieniem i spróbować wyjaśnić jego przyczyny. „Pogoń za wolnością od zagrożenia”, zgrabna formuła istoty bezpieczeństwa ujęta przez Barrego Buzan’a, ukazuje tendencję istniejącą w świecie od zawsze, naturalny odruch i pragnienie ludzkości, a tym bardziej cel dążenia przywódców, odpowiedzialnych za losy państw i narodów. Współcześnie, w czasach rozwoju wielu dyscyplina naukowych, ale też nadal w świecie narastających nowych zagrożeń dla bezpieczeństwa i pokoju międzynarodowego, stanowi ono, szczególnie w praktyce, złożony i trudny problem. Utrzymanie bezpieczeństwa było i zawsze będzie głównym celem polityki zagranicznej każdego państwa, z tą tylko różnicą, że obecnie pojmowane jest ono znacznie szerzej niż w przeszłości i na jego pojęcie, obok aspektów politycznych i wojskowych, składają się również czynniki gospodarcze, technologiczne, polityka w zakresie ideologii, demografii i spraw społecznych. Powszechnie akceptowana teza o braku zagrożenia i ochronie przed jego wystąpieniem wiąże się bezpośrednio z percepcją jego odbioru w kręgu państw wyznających takie same lub podobne wartości. Myśląc o NATO skupiamy uwagę na jego największym członku – Stanach Zjednoczonych, które różni z Europą kultura strategiczna i podejście do wielu istotnych problemów w stosunkach międzynarodowych.
|